U kresu nocy

Jeżeli poezja jest mową bogów, to szczególne nasycenie tej mowy odnajdziemy w twórczości lirycznej Reinera Marii Rielkego. Podmiot mówiący najpewniej jest artystą, zdającym sobie sprawę ze swej stwórczej mocy. Poeta jest tym, kto pobudza i odsłania byt. Jest rewelatorem największych tajemnic świata, łącznikiem pomiędzy ciemnością rzeczy a niebem. Fakt ten uzasadnia przywołaną w tekście metaforę struny, która już od Homera stała się symbolem poezji. Bycie  struną wyklucza jakąkolwiek podmiotową aktywność. Struna jest wyłącznie źródłem dźwięków, która zaczyna wibrować, gdy artysta rozpoczyna swój radosny taniec sprawiający, że w ciemność rzeczy wlewa się światło.

Tyle mogę napisać, bo cała reszta jest niewyrażalna.

 

U KRESU NOCY - Reiner Maria Rielke

 

 

Mój pokój i dal nieobjęta

bezsennej nocy nad ziemią -

to jedno. Jestem struna rozpięta

na pudle, na którym dźwięki drzemią,

które każdy szelest pamięta,

***

Rzeczy to skrzypiec ciała,

pełne szmerliwej ciemności;

w nich płacz kobiecy zagości

i pokoleń nienawiść cała

w uśpieniu...

Jak srebrna strzała

gdy zadrżę, wszystko pode mną

życiem swym żyć zaczyna;

co w rzecz zabłąkało się ciemną,

teraz ku światłu się wspina,

aż tan mój tonem się stanie,

co w niebie fale wytrąca,

a wtedy zeń światło przez każdą szparę

wąską, łaknącą, w bezdenne stare

otchłanie

spada bez końca...

 

Autor: Reiner Maria Rielke