Dlaczego mężczyźni bywają zazdrośni?

Dlaczego niektórzy mężczyźni bywają zazdrośni o kobietę?

 

Dlaczego mężczyźni bywają zazdrośni?

 

O Szlachetni Uczniowie usiądźcie w cieniu drzewa bodhi. Niechaj każde stworzenie, które ma oczy  patrzy uważnie, każde które ma uszy niech mnie słucha z uwagą, a każde posiadające rozum niech pojmie mój Szlachetny przekaz! Oto jest bowiem Droga prowadząca do Oświecenia!
Wypowiadając te słowa Daimyo ułożył swój umięśniony tyłek na obitej czarnym jedwabiem puchowej poduszce do medytacji, by dalej pogrążyć się w skrajnej ascezie.

667bfe5628387ffbce42d802f05ee980.jpg



Dlaczego zatem niektórzy mężczyźni bywają zazdrośni o kobietę?  Zazdrość jest odpowiedzią naszego umysłu na zaistniałą sytuację (zwykle jakieś zachowanie kobiety). Mamy więc tu dwie bardzo ważne "zmienne":

  1. Naszego męskiego umysł (czyli całego siebie, ze swoimi myślami, umiejętnościami ściemniania, aspiracjami, doświadczeniami, wyglądem, etc. )
  2. Kobietę o którą jest się zazdrosnym z jej podejściem do nas i jej zachowaniem

Zwykle bardziej zazdrośni bywają mężczyźni, których partnerki dorównują im lub przewyższa wartością na rynku seksualno-matrymonialnym. Pomyślcie sobie tylko czy bylibyście bardzo zazdrośni o swoją 30 lat temu poślubiona żonę, gdyby on w przeciągu tych 30 lat się roztyła, straciła zęby i zrobiła się wredna a Wy w międzyczasie zgubiliście oponkę a dorobilibyście się sześciopaku na brzuchu, świetnego samochodu, majątku, dobrej kariery, poważania w środowisku? Zwiększając swoje współczynniki a zwłaszcza umiejętność ściemniania i poczucie własnej wartości, niemal automatycznie osłabi lub wyeliminuje się odczuwanie zazdrości. Zazdrość bowiem wynika m.in. z lęku przed utratą czegoś lub kogoś. Czego się bać, skoro szybko można stratę (czy aby na pewno stratę?) zastąpić, i to kimś lepszym? Z drugiej strony jeśli znalezienie piczki by zakisić ogóreczka interesującej dziewczyny z ciekawym wnętrzem zajmuje długie tygodnie lub miesiące w których skazani jesteśmy do jechania na ręcznym, to będziemy strzec naszej zdobyczy bardzo pilnie.

Dobra, oddana kobieta nie powinna stawiać nas w sytuacjach, w których będziemy czuć się zazdrośni. Jeśli pała do nas prawdziwym uczuciem (czytaj zaczynają jej pracować gruczoły Bartholina na myśl o nas + widzi przyszłość z nami + chce się nami "opiekować", może nawet wić gniazdko + darzy nas szacunkiem. Zdaję sobie sprawę, że w tym momencie wyeliminowałem 90% związków damsko-męskich) nie będzie chciała stawiać nas w niezręcznej sytuacji. A jeśli jakaś sytuacja ma cień dwuznaczności, to panna wytłumaczy się nam z wszystkiego. Tak sama z siebie, bez pytań z naszej strony. Podobnie jak grzeczny uczeń tłumaczy się poważanemu nauczycielowi bo nie chce czasami mieć u pana profesora złej opinii.

Nadal w mroku Samsary żyjący Beta Łukasz (który uważa, że wypisuję kretynizmy - pewnie dlatego w przyszłym wcieleniu odrodzi się jako ryba!) twierdzi co następuje:

Z drugiej strony czy są niezazdrośni faceci? Niejednokrotnie nie mogłem się powstrzymać przed pytaniami: "Gdzie byłaś? Czemu nie odbierałaś telefonu? Do której siedziałaś?". Brak odpowiedzi na tak zadane pytania tylko potęguje frustracje. Kobiety strzegą swojej prywatności i nie lubią się spowiadać, ale nie wiedzą jakie spustoszenie psychiczne sieją w głowach ich mężczyzn. "Zaufanie zaufaniem, ale jeśli on Cię upije i wykorzysta?!" - zdaje się myśleć co drugi facet.
Brak wiedzy lub niechęć do zaakceptowania prawdziwej natury kobiet powoduje, że właśnie tworzone są takie kwiatki. I wcale nie są to kwiaty lotosu... Kobieta, która nie ma nic do ukrycia, a która szanuje swego pana, nie będzie tak strzec swej prywatności. Pan Daimyo strzeże swej prywatności (gdzie, kiedy i z kim wychodzę), ale powody tego są dla wszystkich czytających tego bloga chyba... oczywiste? Prawdę powiedziawszy pewnie nie są inne niż dla tej pani, która "strzeże swej prywatności i nie lubi się spowiadać". Oprócz tego kto to widział, by pan spowiadał się poddanemu czy ksiądz świeckiemu..?

Przy okazji powyższy cytat pokazuje białego rycerza (jak to anglojęzyczni blogerzy określają facetów broniących w czci kobiet tylko z tego względu, że są kobietami) w akcji - panna się sama nie upiła i dupczyła z gachem, tylko on (zły mężczyzna) ją (biedną ofiarę) upił i wykorzystał seksualnie... Chyba w XX wieku uznano, że kobiety jednak maja duszę i wolną wolę? Ba są przecież równe mężczyznom.


Na pewno nie mylę się, bowiem zalinkowanego bloger rzuciła panna z którą chodził, po jakimś czasie się jej odmieniło (IMO nie miała z kim spędzić Walentynek) - teraz są razem. Co ciekawe, to fakt, że nawet poczciwy Łukasz miał swój krótki, blogerski epizod przejaw przejścia na mroczną stronę - w Tryb Czwarty.

Na zakończenie:

f5d430d6cf459fde4a7a2523b2806c74.jpg

Bycie zazdrosnym jest beta, okazywanie zazdrości jest omega, no chyba, że Cię kobieta zdradziła. Wtedy i tak lepiej zrobisz jak  wyciągniesz no-dachi i zetniesz wiarołomnej ździrze i jej gachowi głowę. A jeśli nie jesteś Daimyo, to pozbądź się też wszystkich świadków i ich ciał. Np. na farmie świń...

Inna sprawa, że bycie zazdrosnym nie prowadzi do oświecenia...

 

Źródło: http://daimyoblog.blogspot.com/2013/02/dlaczego-mezczyzni-bywaja-zazdrosni.html

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne - bez utworów zależnych