Związkowcy podbijają Facebooka, Twitera, NK. A firmy straszą

Związkowcy, by bronić praw pracowniczych, sięgają po coraz to nowsze środki przekazu!

 

W Tesco Polska powstała instrukcja: jak korzystać z takich portali.

Zachęca w nim do szczerości, jednocześnie prosząc o rozsądek i odpowiedzialność oraz chronienie poufnych informacji na temat swojej firmy. Związkowców i pracowników ten instruktaż oburza. Twierdzą, że knebluje się im usta. 

INTERNAUCI ZWALNIAJĄ Z TVN24 KUŹNIARA. A KUŹNIAR "LUBI TO" 

Michał Sikora, rzecznik prasowy Tesco Polska, wyjaśnia: - Zatrudniamy prawie 29 tys. pracowników. To znaczy, że mamy do czynienia z 29 tysiącami potencjalnych ambasadorów i rzeczników firmy. Zależy nam więc na tym, by każdy z naszych pracowników, gdy mówi o Tesco - tak w gronie znajomych, jak i w gronie znajomych "wirtualnych" - mówił w sposób otwarty i szczery. 

Sikora dodaje, że w procedurze firma zwraca również uwagę na kwestie ochrony praw autorskich czy ochrony niejawnych informacji. - Przede wszystkim jednak odwołujemy się do zdrowego rozsądku. Internet jest tylko i aż nowym kanałem komunikacji, ważne zatem, by nasza aktywność w świecie wirtualnym nie różniła się od tej w świecie realnym - podkreśla Sikora. 

OD ŚRODY ZWOLNIENIA W TESCO. TYSIĄC PRACOWNIKÓW PÓJDZIE NA BRUK 

Bożena Borys-Szopa, radna Sejmiku Śląskiego (PiS) i b. główna inspektor pracy, podkreśla, że firmy nie powinny ingerować w prywatną aktywność swoich pracowników w sieci. 

- Tak samo nie powinny się interesować ich prywatną korespondencją, wpisami na portalach. Wyjątkiem jest korzystanie przez pracownika np. ze służbowego e-maila do załatwiania swoich spraw - podkreśla Borys-Szopa. 

Nie zakazujcie nam mówić o tym, co nas boli



Rozmowa z Elżbietą Fornalczyk, przewodniczącą WZZ Sierpień 80 w sieci Tesco 

Czy instrukcja na temat wpisów na portalach społecznościowych wydana przez zarząd Tesco obraża was? 
Oczywiście, że tak. Dlaczego ja, czy inny pracownik sieci nie może wypowiedzieć się na temat tego, co go boli? Dlaczego zakazuje mu się tego? Dlaczego mamy konsultować nasze wpisy na portalach? Mam wrażenie, że ta próba kneblowania nas wynika z tego, że Tesco boi się prawdy. 

Czy jako związek zawodowy sprzeciwiliście się tej instrukcji? 
Oficjalnie jej nawet nie dostaliśmy. Znamy jej treść od pracowników. Jutro zaczynamy protesty przed marketami. Ta instrukcja, czyli kneblowanie nam ust - będzie jednym z problemów, jakie poruszymy. 

Coraz częściej związki zawodowe - w tym także wasz - sięgają po portale społecznościowe. Dlaczego? 
To jedna z form naszej działalności, ale przecież nie jedyna. Doceniamy potęgę internetu, idziemy z czasem. Profil "pracownicy Tesco" na Facebooku założyli nie związkowcy, a pracownicy. Tam mówią o swoich problemach, dzielą się doświadczeniami. To niezwykle cenna inicjatywa, bo do tej pory w ich imieniu wypowiadali się przewodniczący. Teraz nareszcie robią to sami. 
AMC 

Pracodawca zażąda hasła do FB?



Chcesz pracować? Podaj nam swoje hasła do Facebooka! Niemożliwe? Niestety, to już się dzieje. Na szczęście na razie w USA. 

Tymczasem u nas powszechną praktyką jest przeglądanie sieci w poszukiwaniu informacji o potencjalnym pracowniku. Zajmujący się rekrutacją sprawdzają profile kandydata na NaszejKlasie, Facebooku, GoldenLine, Twitterze. Czytają wpisy, oglądają zdjęcie, sprawdzają znajomych. 

To najłatwiejszy sposób, żeby sprawdzić, co pracownicy firmy robią w czasie wolnym i czy aby nie psują wizerunku swojego przedsiębiorstwa. Na świecie już co piąta firma wprowadziła politykę korzystania z serwisów społecznościowych przez pracowników i dla sprawdzenia potencjalnych pracowników. U nas to ciągle margines. 

Przedsiębiorcy tłumaczą się chęcią uniknięcia strat spowodowanych spadkiem efektywności pracy, potrzebą zapewnienia ochrony prawa własności intelektualnej oraz tajemnicą informacji i ochroną wizerunku firmy. 

 

Autor: Aldona Minorczyk-Cichy Dziennik Zachodni

Licencja: Domena publiczna