Zmieniając siebie - zmieniamy cały świat!


 Ad vocem do tekstu Greenway – „Projekt «Człowiek »”…

I znów miałem inspirację – przecież jest tak, jak pisze Greenway w jednym z komentarzy pod wzmiankowanym artykułem: „(…) podlegam, jak my wszyscy, regule wzajemności. To od Was, tu, na tym portalu, czerpię garściami inspiracje, wzruszenia, informacje. Mój artykuł i chęć podzielenia się moimi refleksjami to wyrównanie długu wdzięczności :).”

Prolog:

Naomi:

„Myślę, że świata, ludzi, zmienić nie możemy, ale możemy zmienić siebie. To chyba ta nasza niegasnąca nadzieja. Wraz ze zmianą samego siebie, zmieni się również świat. A już na pewno zmieni się nasze postrzeganie tego świata :).”

 Odpowiedź Greenway:

„Wielu ludzi wzdryga się na wzmiankę o zmienianiu siebie. Tak bardzo jesteśmy przecież do siebie i swoich światów wewnętrznych przywiązani. Ale te zmiany mogą dokonywać się bezboleśnie i prawie niezauważalnie, gdy zaczniemy widzieć inaczej, a w jaki sposób tego dokonać? To już indywidualny proces. Innym pomogą dociekania, nowe informacje, przeżyte doświadczenia, empatia. Mnogość ścieżek a cel ten sam – wzrastająca świadomość.”

 Odpowiedź Hussair’a:

Nie do końca. Zmieniając siebie – zmieniamy świat. Powiem Ci więcej: jak wiesz, myśl jest energią odkształcającą materialną rzeczywistość. (…) :) Wspaniałym znakiem nowych czasów są ZBIOROWE MEDYTACJE.  (…) A te medytacje stanowią generator znacznie potężniejszy niż grupka fatalistów z Hollywood. Zatem, dziewczyny moje, powiem Wam to już dziś: o przyszłość Ziemi bądźcie spokojne :).”


*******************************************************************************************************************************************

 Wszyscy jesteśmy ze sobą powiązani niewidzialnymi nićmi. Wszyscy odpowiadamy przede wszystkim za siebie, ale również za cały świat. To nie slogan. Zmieniając siebie – zmieniamy świat. Przede wszystkim ten nam najbliższy. Może się tylko wydawać, że nikt z nas nie ma żadnego wpływu na losy planety i całego Wszechświata. A jednak: „Każdy człowiek nosi w sobie karmiczną świadomość wszechświata. Ponieważ w każdym z ludzi tkwi pierwiastek boski, nosimy w sobie odpowiedzialność za losy świata. Poprawiając siebie, poprawiasz świat. Każdy pozytywny czyn czy konkretna, mocna myśl bierze udział w robieniu świata lepszym.” (Ewangelia życia doskonałego”). 

ZBUDUJCIE  WASZE  CZŁOWIECZEŃSTWO,

A  ZBUDUJECIE  CAŁĄ  LUDZKOŚĆ.

Posłannictwo Ariów,

„Życie i nauka Mistrzów dalekiego Wschodu”,

Baird T. Spalding

 Mówiliśmy już na początku tej książki, że cały świat jest podobny do hologramu. Cały on, jak też każdy jego fragment, jest identyczny jak inny, mniejszy fragment. Nie ma tu żadnego chaosu, a jest doskonałe uporządkowanie. Jeśli powiększymy najmniejszą  cząstkę tego hologramu – fraktal – to ujrzymy mnóstwo takich samych cząstek ulokowanych w całości, tworzących tę całość.

Fraktal (łac. fractus – złamany, cząstkowy) w znaczeniu potocznym oznacza zwykle obiekt samopodobny (tzn. taki, którego części są podobne do całości) albo „nieskończenie subtelny” (ukazujący subtelne detale nawet w wielokrotnym powiększeniu).

Każdy fraktal dzielony w nieskończoność na mniejsze części będzie zawsze przedstawiał obraz całości. Tak jak najmniejszy atom jest obrazem większego atomu i jednocześnie obrazem najprostszego systemu planetarnego. Tak jak każda najmniejsza nawet komórka naszego ciała jest obrazem całego organizmu. Ktoś może i powie – „Bzdura!” Czyżby? To dlaczego z pojedynczej komórki, z pojedynczej cząstki DNA da się już odtworzyć nową istotę identyczną z tą, z której ta cząstka DNA została pobrana?

altKiedy więc jeden tylko fraktal zmieni wzór, to ma to wpływ na całą strukturę – ona również zmieni wzór. Co to oznacza dla każdego z nas? Oznacza po prostu, że nie trzeba, nie ma sensu zmieniać całego świata, tych wszystkich miliardów ludzkich istot. Wystarczy, że zmienię się ja, zmienisz się TY. Ważne jest, abyśmy to MY sami nauczyli się nie lękać i nauczyli się kochać. MY zmieniamy się – zmienia się CAŁY świat. Przecież zbiorowa świadomość, której jesteśmy współtwórcami, tworzy swoiste „pole pamięciowe” (pole morfogenetyczne wg Ruperta Sheldrake’a – piszę o tym w książce „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu”) otaczające kulę ziemską, w którym przechowywane jest w postaci impulsów myślowych wszystko to, co ludzkość (i nie tylko ludzkość) kiedykolwiek czuła, myślała, czyniła.

Japońscy naukowcy zaobserwowali już 1952 r. zjawisko, które nazwali „efektem setnej małpy”. Odkryli, że nowe umiejętności nabyte przez pewien procent małp stają się naturalną umiejętnością gatunku. To kolejne świadectwo kolektywnej świadomości pośród gatunków, świadectwo istnienia gatunkowego banku informacji. Z tego banku informacji później czerpiemy. Jakie więc zasoby zgromadziliśmy, z takich korzystamy. Jeśli w spichrzu przechowujemy zapleśniałe ziarno, to dobrej mąki i dobrego chleba z takiego ziarna z pewnością nie będzie. Jeśli tylko jeden z nas wprowadzi do tego pola, banku informacji „dobry” wzór, to inni również będą mogli z niego korzystać.

„Jedną z najbardziej godnych uwagi zdolności ludzkiego mózgu jest zachowywanie informacji o doświadczeniach, emocjach i myślach zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz w informacyjnej przestrzeni Wszechświata. Istnieją unikalne osoby, które z tego pola potrafią czerpać informacje. Moim zdaniem, każda istota ludzka połączona jest z kosmosem poprzez kanały energetyczne.” (W. Ługowienko, naukowiec z Instytut Ziemskiego Magnetyzmu i Fal Radiowych z Rosyjskiej Akademii Nauk).

 Jesteśmy – Ty i ja, wszyscy my –  częścią większej całości. „Jak każde dzieło i człowiek jest częścią całości, którą nazywamy Wszechświatem i jest tylko zewnątrz ograniczany czasem i przestrzenią. Przeżywam sam siebie, jakbym był oddzielony od pozostałych, ale jest to tylko pewien rodzaj optycznej iluzji powszechnej świadomości.” (Albert Einstein).

„Istota ludzka jest częścią całości (…). Człowiek doświadcza siebie, swoich myśli i odczuć jako oddzielonych od całej reszty. Jest to rodzaj złudzenia optycznego, któremu ulega ludzka świadomość. To złudzenie jest pewnego rodzaju więzieniem zamykającym nas w kręgu naszych osobistych pragnień i uczuć żywionych wobec kilku najbliższych osób. Naszym zadaniem powinno być wyzwolenie się z tego więzienia przez poszerzanie zasięgu tego współczucia. Tak, żebyśmy objęli nim wszystkie żyjące istoty i całą naturę w jej pięknie. Nikt nie jest w stanie osiągnąć tego w pełni, ale już samo usiłowanie jest częścią wyzwolenia i ugruntowania wewnętrznego bezpieczeństwa.” (Albert Einstein).

 Ciągle jeszcze wielu ludzi, w tym naukowi ortodoksi, nie może zrozumieć, że istnieją możliwości komunikowania się między ludźmi bez fizycznego kontaktu. Nie może zrozumieć, że tak naprawdę każdy z nas jest fragmentem całości, że nie jesteśmy oddzielnie funkcjonującymi, odrębnymi, autonomicznymi jednostkami. Jesteśmy częścią olbrzymiej, wspólnej całości, w której każdy ma wpływ na tę całość.

Pracujmy więc nad sobą. Naprawdę warto. Nie ma na co czekać. Po co czekać? Tu nie ma przegranych. I nie ma pierwszego i ostatniego miejsca. Wszyscy mogą stać się zwycięzcami niezależnie od momentu rozpoczęcia zawodów. I wszyscy są równi. Nie ma lepszych i gorszych. Jedziemy w tym samym peletonie. Najwyżej może być on rozciągnięty, ale ciągle stanowi tę samą grupę kolarzy. Na długiej drodze kosmicznej podróży żadne wyprzedzenie nie jest znaczne, a każde czemuś służy.

Zrozumiałe, że ktoś może obawiać się, że nie da rady. Nie wie również, od czego zacząć. Zacznijmy po prostu od powiedzenia w „ciemno” Bogu: „TAK, Bądź wola Twoja…” – „…jako w Niebie, tak i na Ziemi…”

CZYŃ  TO, CO  POWINIENEŚ  CZYNIĆ,

A  BÓG  POKAŻE  CI, CO  CZYNIĆ  DALEJ.

Edgar Cayce – Śpiący Prorok

 Tego nikt za nas, za Ciebie, nie wypowie. W ten sposób dajemy Bogu przyzwolenie do działania. Przecież nikt nie może ingerować bez naszej zgody w nasze życie, w to, jak chcemy je przeżyć. „(…) wola człowieka, nawet upadłego, musi być SZANOWANA, Nikomu więc nie można pomóc i nikogo nie można «zbawić» wbrew jego woli; słusznym jest więc stare powiedzenie, iż «Bóg najlepiej pomaga tym, którzy sami sobie dopomóc potrafią…»” (Ewangelia życia doskonałego).

***

 :)  Historyjka o wolnej woli…

alt A może z tą naszą „wolną wolą” jest tak, jak z możliwością następującego wyboru:

Bóg stworzył Ewę, przyprowadził ją do Adama i mówi: „No, Adaśku, a teraz możesz wybrać sobie żoneczkę…”

 

***

 

 Warto również pamiętać, że nikt za nas niczego nie załatwi. Do wszystkiego mamy dojść sami. W tym sensie to my sami mamy zbierać swoje doświadczenia, dojrzewać, „przerabiać” lekcje mające na celu przypomnienie nam, Kim  Naprawdę Jesteśmy. Mamy doświadczać tego, co sami stworzyliśmy – „myślą, mową, uczynkiem czy zaniedbaniem”. 

NASZA  ŚWIADOMOŚĆ  KSZTAŁTUJE  NASZĄ  RZECZYWISTOŚĆ.

„Rodzimy się na Ziemi, by co dnia uczyć się miłości i odpowiedzialności za siebie i innych. Rozpoczynając pracę nad sobą zapomnijcie o chciwości czy chęci wywyższenia się. W pracy duchowej brak miejsca dla rozbuchanego ego, nie brak natomiast miejsca dla wszelkich, nawet najdrobniejszych przejawów miłości.” („Rozmawiając z niebem”, James Van Praagh).

 

 

Fragment książki „Nie samym chlebem żyje człowiek – Jak odkryć Boga w sobie?”

Autor: Janusz Dąbrowski