Złodziejskie państwo

"Rzeczą, którą najtrudniej w świecie zrozumieć, jest podatek dochodowy" - Albert Einstein

 

Minimum egzystencji - koszyk dóbr, niezbędnych do podtrzymania funkcji życiowych człowieka i sprawności psychofizycznej. Uwzględnia on jedynie te potrzeby, których zaspokojenie nie może być odłożone w czasie, a konsumpcja niższa od tego poziomu prowadzi do biologicznego wyniszczenia i zagrożenia życia. W skład koszyka minimum egzystencji wchodzą potrzeby mieszkaniowe i artykuły żywnościowe. Łączny koszt nabycia (zużycia) tych dóbr określa wartość koszyka, która stanowi granicę ubóstwa skrajnego.

Ubóstwo skrajne – pojęcie stosowane w statystykach międzynarodowych na oznaczenie krańcowej biedy.


W 2011 roku w Polsce wartość minimum egzystencji dla samotnej osoby dorosłej wyniosła 500,68 zł, dla emeryta 474,20 zł, a najniższa wartość minimum egzystencji per capita (394,54 zł) przypada na dwuosobowe gospodarstwo emeryckie. Innymi słowy jest to minimalna kwota za którą można przetrwać, niczym zwierzę.

Tyle na temat ubóstwa, biedy i nędzy Wikipedia.

Dwoje starszych emerytów (często schorowanych) jeśli ma dochody 2 X 394,54 zł, czyli 9 468,96 rocznie musi odprowadzać do Urzędu Skarbowego podatek w wysokości 57 złotych miesięcznie, bo przekroczyło próg podatkowy, które złodziejskie państwo biurokratów ustaliło na 3091 zł, czyli tyle możemy zarobić rocznie bez płacenia podatku.

Niejeden debilny bandzior dałby się przekonać, że zdzieranie haraczu z tych ludzi po prostu nie wypada.

Wydział Gospodarki Mieszkaniowej i Komunalnej Urzędu Miasta w Mysłowicach w drodze konkursu w sprawie łapania i wywozu bezdomnych psów do schroniska wyłonił firmę, która bierze 1400 zł od psa. Pies musi przeżyć, człowiek niekoniecznie.

 

Jak wygląda to w cywilizowanym świecie:

6876b82e255ae5c773f2c96308905e71.jpg

 


Od czego mamy rok wyborczej kiełbasy.

Decyzja rządu ws. projektu nowelizacji Ordynacji podatkowej zapadnie w najbliższym czasie - mówi wicepremier, Janusz Piechociński. Projekt zawiera wiele zmian korzystnych dla podatników oraz krytykowaną przez biznes klauzulę przeciw unikaniu opodatkowania.

Projekt przygotowują wybitni specjaliści z Ministerstwa Finansów, czyli ci sami, którzy przez 25 lat spieprzyli wszystko co dało się spieprzyć.

Matołki z Ministerstwa Finansów ostatnio wpadli na "genialnego pomysła" i z dnia na dzień zmienili interpretację przepisów w sprawie stawek, szczegółowego sposobu i trybu udzielania i i rozliczania dotacji do posiłków sprzedawanych w barach mlecznych.

Dotacje pozostaną, ale ... jeśli nie będą stosowane przyprawy. Łażą zatem po barach i sprawdzają. Jest kiełbasa w bigosie, albo boczek w grochówce? Nie daj Boże pieprz lub papryka. Właściciel musi zwrócić dotację.

 

Bary mleczne to miejsce spożywania posiłków dla ludzi uboższych (studentów, emerytów, rencistów), ale jednak dla ludzi, nie dla świń.

Jak się żre kolacyjki za 1400 zł na koszt podatnika (bez podatku oczywiście) to w mózgach panów ministrów tworzą się wrzody i rodzi to  takie efekty polityki podatkowej.

Mafia urzędniczo-skarbowa jest w naszym kraju państwem w państwie. Stała się zgrają matołków działających poza jakąkolwiek kontrolą. Bezkarnie zniszczono wiele firm, przedsiębiorców i miejsc pracy. Nie znany jest ani jeden przypadek, aby ktoś z nich poniósł jakiekolwiek konsekwencje. Przyłącz się do akcji społecznej i spróbujmy razem wyrwać im bat. Być może to nic nie zmieni, ale jako obywatele musimy wywierać presję na rządzących by wreszcie było w miarę normalnie.

http://www.panstwodlaobywateli.pl