Zdanie.

...

 

  Zdanie?
  Co mam powiedzieć?
Wszystko jest nie tak.
Wszystko powinno być inne. Moje, własne i nieobleczone zazdrością i zawiścią życie. Tak jestem przykładem, tak żyję jak chcę, bo ty odbierasz to jako demonstrację mnie. Ja po prostu taka jestem.
Jednostka, wśród tego całego układu. Jest ich więcej, ale inni liczą na to, że dzięki temu coś uda im się uda policzyć.
Tak, więc po to jesteśmy, my wszędobylskie pierwiastki obliczalności? Nie chcę być jak ta sekunda, którą tworzy czas i prędkość, energię i pracę, która jest nieodzowną częścią życia. Po co i dlaczego, jeśli męczy mnie potrzebność i współpraca.
Być sobą, tak by nie przeszkadzać innym?
Ja tak nie potrafię.
Czuję się, że im bardziej zdejmuję maskę prawdy tym bardziej muszę walczyć ze wszystkim co jest sztuczne i nijakie, jest imitacją szczerości i dobra. Może jestem czymś nowym, czymś co nie zostało jeszcze odkryte. Odkrywam w sobie codziennie coś nowego, coś co nie zgadza się z moim otoczeniem i światem w którym żyję?
Bycie oryginalnym jest szaleństwem?
Bycie innym, samotnym i introwertycznym w tłumie, który klei się do ciebie jak smoła. Oblepia, śmierdzi i męczy, by w końcu wchłonąć cię bezpowrotnie, bez nadziei na cnotliwość.


Czym, że jesteś nadziejo, kiedy wiary we mnie brak.


Siły mam tyle by przetrwać, by krzyż swój nieść.
Brak mi otuchy, dobrego słowa.
Ale świat zdobędę.
Tak właśnie ja.

b61275daeefefaeaf6d7cea01603a089.jpg