Zarządzanie kryzysowe po polsku, czyli jak się nie tłumaczyć.

Radna SLD z Łodzi, pani Iwona Bartosik, zapomniała o złotej zasadzie dobrego wizerunku - czasami warto po prostu się przyznać niż idiotycznie tłumaczyć.

 

"Głosowałam za kolegę, ale miałam pełnomocnictwo" - słuchając tych wyjaśnień nie wiadomo co opada najpierw. Gwałt przez uszy, jak pisał Gombrowicz... Ciemny lud tego raczej nie kupi, pani Iwono.


A elegancko i zdecydowanie skuteczniej byłoby po prostu przeprosić i wyznać głupotę całej Łodzi. Może komuś zrobiłoby się szkoda pani radnej i zobaczyłby w niej człowieka, który źle zrobił albo się nawet pomylił? Nie ma co płakać nad losem pani radnej. Może być jedynie trochę szkoda, że podzieliła los wielu swoich koleżanek i kolegów od powszechnie wszystkim znanej choroby filipińskiej lub "coś tam coś tam", wypowiedzianego przez wiadomo kogo wiadomo w jakim stanie ;)


Widać większość polityków uparło się na leceniu w zaparte i wierzy że nawet jak złapią za rękę to zawsze można się ręki wyprzeć.

 

60020d3e474034a4420bf221896f677e.jpg

 

Źródło: http://tomasz-piotrowski.blogspot.com/2010/08/zarzadzanie-kryzysowe-po-polsku-czyli.html