Zabić koronawirusa!

A więc wiwat alkohol, jedyne nasze lekarstwo (na koronowirusa) i wybawienie!

 

Trudno w okresie pandemii koronowirusa cieszyć się z życia, gdy w każdej chwili możemy zostać zarażeni i znaleźć się w 4 procentowej (na razie) grupie umarlaków. Jeżeli jesteś w grupie zwiększonego ryzyka, możesz nie zdążyć się nawet pożegnać z rodziną i przyjaciółmi i wyjdziesz ze szpitala nogami do przodu (a w rzeczywistości jako proch w urnie). Co z tego, że chciałeś zostać normalnie pochowany, aby za 100, 200 lub 300 lat, ktoś mógł wykorzystać twoje szczątki do wyodrębnienia twojego DNA i odtworzenia twojej osoby?.

2a35154dc6433bc65a47403379e663df.jpg

 

Brat Grzegorz, zadzwonił do mnie czemu nie przyjeżdżam na działkę, jak tam jest tak pięknie (kwitną kwiaty i drzewa), popracować na świeżym powietrzu. Odpowiedziałem, że nie mam samochodu, więc muszę jeździć komunikacją miejską, a nie chcę jego (i jego rodziny) i sąsiada narażać na ewentualne zarażenie, bo wiem że od razu chcieliby razem grilować, pić wódkę i grać w karty (nasze działki rozdziela tylko wspólna ścieżka), a także nie chciałbym się zarazić od nich, a zresztą przed nami jeszcze cały maj, ewentualnie czerwiec i zdążę wszystko pokopać i posiać.

 

Brat odpowiedział mi, ale zapominasz o jednym, że gdy nie ma lekarstwa na koronowirusa tylko 60 + procentowy alkohol może nas uratować, a na dodatek z dnia na dzień zwiększa się liczba zarażonych i w maju może już być kilkadziesiąt tysięcy zarażonych i niebezpieczeństwo zarażenia zwiększone kilkakrotnie. Czy nie lepiej teraz, gdy zarażonych w Szczecinie właściwie nie ma (większość zarażonych jest z terenu), mało ryzykując przyjeżdżać na działkę, niż przyjeżdżać później np.; w maju, czerwcu, gdy możliwość zarażenia się zwielokrotni?.

.

Fałszywa jest nasza nadzieja, że koronawirus zniknie latem jak grypa, że uczeni znajdą lekarstwo na koronowirusa, tym bardziej że możliwie są jego kolejne mutacje i nawroty zarazy. To ciekawe, że producenci alkoholi jeszcze nie zwietrzyli interesu, aby zacząć produkować wódkę z 60-cio, lub 66 procentową zawartością alkoholu (zabija wirusa). Może się bowiem okazać, że tylko alkohol, może nas teraz uratować i pozwoli nam przetrwać pandemię. To że później będziemy musieli odzwyczajać się od picia w grupach AA, będzie to i tak mniejszym złem, niż zgon z powodu zarażenia się koronowirusem.

 

A więc wiwat alkohol, jedyne nasze lekarstwo (na koronawirusa) i wybawienie!