Prawda

jest prosta i nieskrępowana, patrzy prosto w twarz.

 

Prawda to największa z rzeczy, najobszerniejsza, bo mieści się w niej Wszystko. Prawdą jest to nawet, że mieści w sobie przeciwstawienie, które wszyscy znają. Mówi się, że coś przeciwstawia się czemuś naprawdę. Ta Prawda, co widać już tu, znajduje się ponad tym przeciwstawieniem, jest wyższego rzędu, bo o nim orzeka nie angażując się w konflikt. Dlatego, można powiedzieć, że Prawdą jest nawet to, czego nie uznajemy za Prawdę, bo podnosimy sprzeciw na tą Prawdę i nie uznajemy jej istnienia. Ale nie zmienia to prawdziwego faktu, że to zaistniało gdzieś, dzięki czemu w ogóle o tym czymś wiemy. Nawet krasnoludki i fantazje mieszczą się tu. Ale powstaje pytanie, jak się w tej, jakże obszernej Prawdzie zorientować, aby żyć.

Otóż to, Prawda ma także realne istnienie - ono pozwala orientować się. To takie istnienie, które potwierdza istnienie mentalne w myśli. Prawda w sobie sama potwierdza się. Można powiedzieć o wyobrażeniach, że zaistniały naprawdę kiedyś i gdzieś. Ale o wyobrażeniu dotyczącym tego, tu materialnego konkretu mówimy, że się sam potwierdza, bo myślimy go, czyli dotyczy on duszy i dotykamy, czyli dotyczy ciała. Jedno w drugim sprawdza siebie w nas.

Taka musi być każda nauka, ażeby mogła nad nami górować. Musi pozwalać się pomyśleć i zrealizować, bo w taki sposób wiemy, że można budować i żyć. Z zasady, więc Prawda jest w umyśle świadomego człowieka. Ażeby wyjaśniać się, pozwolić skonstruować coś i potwierdzić się jest też w doświadczeniu świata, będąc na równi z obecnością w umyśle sprawdzana i poznawana w doświadczeniu. I to wszystko, co można zasadniczego o Prawdzie powiedzieć, że sprawdza się.

Można też śmiało powiedzieć to, że istniejemy i to, co istnieje to wszystko Prawda, bo pomiędzy sobą sprawdzamy to robiąc coś i wszystko wspólnie w oparajciu o to, co istnieje w tym zasadniczo nasze istnienie. Można sprawdzając zbadać Prawdę na odwrót mówiąc, że to wszystko, co materialnie stworzyliśmy istnieje jako wyraz chęci poznania tego, co to jest Prawda. Oto, bowiem stawiamy dom naprawdę, aby naprawdę móc w nim schronić się, naprawdę jemy, aby być zdrowymi i mieć siłę do działania i ogrom innych „rzeczy”, które robimy "po Prawdę", aby swoje życie rozwinąć i umilić ... w Prawdzie. Nawet, jeśli umilanie służy tylko ego jednostki, a nawet szkodzi, to ten, który to robi naprawdę chce żyć miło. Jedynie postrzega to błędnie sądząc, że w taki wyodrębniający się sposób może żyć … w Miłości. Miłość to sposób uzupełniania się Prawdy, bez niej Prawda jest zbyt twarda.

Chodzi jednak o proste stwierdzenie tego, że cokolwiek robimy, to robimy wedle Prawdy, różnymi sposobami, jeden sprawdza się bardziej, a inny nie. Sprawdzenie następuje w doświadczeniu, kiedy działa Prawda zmieszana z widzeniem rzeczy przez jednostki. Funkcjonowanie sprawdza się, kiedy panuje spokój, wszystko jest dobrze załatwione, działa, uzyskało odpowiedni układ, bo użyto w odpowiedzi tego, o co naprawdę doświadczenie pytało, tak można abstrakcyjnie spojrzeć widząc obiektywnie. Tak sprawdza się Prawda, po prostu przed nami jest i już lub Prawdą jest to, że coś się nie sprawdziło komuś, bo naprawdę nie znał tego, co sprawdza się – Prawda także jest i już.

Widać wyraźnie, na co dzień jak bezpośrednio dotyczy nas Prawda. Kiedy komunikujemy się w jakiś sposób, to po to, aby poznać, jaka jest Prawda, o której rozmawiamy. Zawsze dotyczy nas Prawda, jest bezwzględna, cokolwiek pomyślimy to żeśmy pomyśleli. Co dzieje się, kiedy jest Prawda i nieprawda?

Kiedy występuje Prawda w doświadczeniu to można powiedzieć, że niejako zaspokaja to, co wymaga doświadczenie, ono zostaje zaspokojone tym na co czeka, aby zrealizować zamierzony cel. Tak, jak wtedy, kiedy jest cel to, aby go osiągnąć realizuje się go naprawdę – odpowiednio, co sprawia, że staje się on naprawdę, na przykład mamy dom, osiągnięcie. Fałsz, robienie nieprawdy jest podobne do tego, jakby ktoś płynął na tratwie po rwącej rzece i wpływał na kamienie. Wtedy uderzając o nie, naprawdę nie płynąłby, ale bał się czy nie zginie. Dlatego kiedy ktoś kłamie, to tak jakby bał się o swoje. Usuwa i ukrywa to, co wspólne, Prawdę, aby wydobyć nad nią to swoje, ale w ten sposób niszczy to, czego się nie niszczy, bo jest Wspólne i pozwala żyć każdemu, także temu, który fałszuje. Tratwa wtedy uderza o kamienie i rozbija się szybciej lub wolniej zależy to od siły uderzenia lub wielu. Tak samo w życiu zależy od tego jak dużo i jak dużych rzeczy ktoś robi fałszywie. Ale robienie mało nie jest wcale pocieszenie, bo cały czas stuka się to w ten, to tamten kamień i powoli rozbija. W ten sposób przez cały ten czas nie ma spokoju i szacunku, zamiast tego niepokój ma się w gości. Robiąc nieprawdę człowiek zawsze zastanawia się, czy się to rozsypie i zawali, co stworzył fałszem. Niepokój jest o to, czy wszystko wytrzyma, bo wciąż sypie się coś na głowę.

Dochodzimy tutaj do jeszcze jednej cechy Prawdy, pewności. Dlaczego ludzie boją się jej skoro można żyć naprawdę pewnie opierając się na Prawdzie, która jest tym, co faktycznie istnieje i funkcjonuje. To znaczy, dlaczego ktoś myśli, mówi lub robi coś nie naprawdę i czuje się w sobie niewinnie, choć wie, że zawinił w świetle Prawdy rozważanej dla wszystkich w tym i dla siebie. Tu też wychodzi Prawda jak wszędzie gdzie szuka się jej. Ludzie tacy boją się, bo myślą, że jak zrobią - według siebie - „trudną” Prawdę to ona im coś zniszczy. Dotyczy to głównie spraw międzyludźmi, bo w przypadku przedmiotów, kiedy ktoś widzi potrzebę odnowienia czegoś naprawę, to chcąc robi to, aby nie zniszczyć tego, co ma użytecznego. W przypadku spraw międzyludzkich lub własnych ma się to tak samo. Naprawdę, kiedy coś ktoś fałszuje to najwyżej przysłania coś, jakąś trudność, a ona istnieje i kłopocze go przy każdej okazji spotkania. Też stuka w kamienie swoją tratwą i jest mu nieprzyjemnie. Tutaj trud rozłożony jest na długo dopóki się tego nie rozwiąże naprawdę albo jak zdarza się - dopóki czas tego nie zasłoni. Choć i tak zawsze może wyjść na jaw, jak zdrada zrobiona kiedyś, bo fałsz to po prostu zdrada Prawdy, w którą wierzy się.

Kiedy fałsz absorbuje siły zawsze, to Prawda odwrotnie, tylko przy spotkaniu później już jest. Tak dzieje się nawet w przypadku „trudnej” Prawdy. Najpierw ktoś musi postawić się sobie, aby stać się odważny przed chęcią sięgnięcia do fałszu. Następnie wypowiada lub czyni tą „trudną” Prawdę i ona jest. Więcej nie musi martwić się o to, aby coś ukryć. A jeśli nawet z powodu „trudności” powstaje grom, to po chwili rozprężenia znika. Ale Prawda i spokój pozostają, bo zaistniały w wyniku obiektywnej regulacji sprawy.

Co tu dużo mówić Prawda dotyczy nas wszechobecnie. Wszystko, co robimy naprawdę to działa. Dbamy o zdrowie to je mamy lepsze niż odwrotnie. Mówimy i zachowujemy się naprawdę wobec ludzi to oni nas lubią, chcą znać, może podziwiają i kochają, a my ich, bo wspólna wiara w Prawdę zachęca nas wzajem do siebie. Kiedy uznajemy coś u kogoś, to tak jakby mu powiedzieć, że zrobił coś naprawdę wartościowego, identyfikujemy się z nim. On to, co zrobił to robił, bo uznawał za Prawdę, za wyraz swojej prawdziwości. Dlatego spotykając tą naszą chęć do siebie identyfikuje się w nas poprzez zachętę naszej postawy, mamy wspólnotę, która chce wspierać się naprawdę i tak żyć.

Prawda to szacunek, wartość, doniosłość, które otrzymuje od innych ten, który Prawdę uczynił swoim celem, czyni ją w taki sposób w sobie. Ludzie szanują to odkrywając w sposób realny, to, co sami chcą mieć, bo każdy w swoich doświadczeniach Prawdy odkrywa, że jest to tym, co chce mieć. Na tym odkrywa, że jest równowaga, spokój, swoboda, porządek, które wyżej rozwijają i umilają życie, i tu wkracza się na obszar Miłości.

 

 

Zapraszam na Poznanie

 

Źródło: http://sites.google.com/site/samoswiadomosc/