Z siusiakiem na wierzchu

Płyta sprzedała się w ponad 26 milionach egzemplarzach. W rankingu najlepszych albumów wszech czasów magazynu „Rolling Stone” krążek plasuje się na 17 miejscu.

 

Młody Spencer wrzucony do wody

„Nevermind”, bo o nim mowa, został wydany 24 września 1991 roku. Całość rozpoczyna się nieśmiertelnym i jednym z najlepszych utworów w historii rocka „Smells Like Teen Spirit”. Kawałek ten znalazł się na 6. miejscu Hot 100 magazynu Billboard oraz stał się hymnem ówczesnego pokolenia, określanego mianem „Pokoleniem X”.  Kolejnymi hitami z tego albumu są: „Come as You Are”, „Breed” oraz „Lithium”. W sumie 60 i pół minuty czystego rocka.

Tak o płycie pisało czasopismo „Teraz Rock”: „Za dużo powiedziano i napisano o „Nevermind”, żebym mógł tu dodać coś odkrywczego. Pochwały tego albumu przekroczyły swego czasu dopuszczalny poziom. Ale najciekawsze jest to, że nie sposób się z nimi nie zgodzić. „Nevermind” jest jedną z tych płyt, podczas słuchania których nie mamy wątpliwości, że obcujemy z czystą muzyką rockową. Z rockiem w jego najświetniejszej postaci. To płyta szczera, porywająca, wrażliwa do bólu.”

Okładka płyty szybko została okrzyknięta jedną z najbardziej kontrowersyjnych w historii przemysłu muzycznego. Przedstawia małego bobasa, zanurzonego w wodzie. Dziecko jest całkowicie nagie i widać jego narządy rozrodcze. Na oryginalnym zdjęciu chłopiec był pozbawiony wstydliwego elementu, ale w ostatniej chwili zdecydowano się na pozostawienie tego atrybutu. Przed nim widzimy jednodolarowy banknot, zaczepiony na haczyku wędki. Został on dodany na życzenie Kurta Cobaina. Przez rozłożone ręce malucha, mamy wrażenie, że chce on złapać uciekający pieniądz. W lewym dolnym rogu widać nazwę grupy i tytuł albumu, napisany proporcjonalnie do całości – niewielkim, czarnym drukiem.

To wyjątkowo prowokacyjne zdjęcie można interpretować na wiele sposobów. Może to być zarówno alegoria pogoni za pieniądzem od kołyski do grobu, jak i obraz zdeprawowanej niewinności. Okładka płyty „Nevermind” z pewnością stanowi znak naszych czasów. Początkowo twórcy okładki nie mieli na myśli takich skojarzeń, które są wynikiem przypadku. Oryginalne zdjęcie miało pochodzić z obejrzanego przez Kurta Cobaina filmu przedstawiającego narodziny dziecka pod wodą. Wytwórnia płytowa odrzuciła jednak to zdjęcie. Gotowe zdjęcia pływających dzieci były zbyt drogie, zorganizowano więc sesję zdjęciową z czteromiesięcznym chłopcem, który nazywał się Spencer Elden.

Dziś, po 17 latach chłopiec jest dumny ze swojej sesji: „To w sumie fajne uczucie, świadomość, że się jest na okładce - stwierdził Spencer. - Ale w zasadzie czuję się z tym całkiem normalnie, bo gdy dorastałem, zawsze wiedziałem, że jestem dzieckiem Nirvany. To nie było dla mnie odkrycie: "O kurde, jestem na okładce!". Był tak mały, że nie mógł wówczas wyrazić swojego sprzeciwu. Zadecydował za niego ojciec, który był przyjacielem fotografa (Kirka Waddle'a) projektującego okładkę. Kierowała nim chęc zysku 200 dolarów...