Z pamiętnika Walentynkoholika

W 10 dni dookoła związku.

 

07.luty
W klubie poznaję fajną babkę. Ma czym kręcić ta Kaśka. Nieźle nam się tańczy i gada. Kaśka mówi na przykład, że uwielbia Nirwanę; raz na ich koncercie złapała nawet opaskę Kurta. Kaśka mówi też, że nie cierpi obłudy, prostactwa ani chamstwa – czyli w sumie podobnie jak ja. Przecież nie po to rozchodziłem się z Jolką żeby teraz trafić na taką samą chamkę, a drugiej kłamczuchy jak Magda też już nie chcę.
Po imprezie idziemy do niej.
PS: Kaśka rzeczywiście nie kłamie – opaska Kurta wisi przypięta agrafkami do słomianki.

08.luty
Poranna jajecznica wychodzi mi super. Kaśka mówi, że fajny jestem, bo Marcin ponoć nie był romantyczny, a ja jestem, no a Jerzyk to znowu głośno chrapał, a ja prawie wcale.
Od dziś zaczynamy ze sobą oficjalnie chodzić. Po obiedzie Kaśka chwali mnie, że świetnie gotuję, no i że nie dłubię w nosie, bo przez dłubanie Marcina wstydziła się z nim gdziekolwiek wyjść, a ja taki kulturalny i w ogóle. Kaśka mówi też, że Jerzyk co prawda nie dłubał, ale za to w kuchni ani ręką ruszył – a ja przeciwieństwo ich obu. Nie powiem, mi też z Kaśką dobrze, bo Jolka nie za bardzo lubiła na pieska, a Kaśka tak właśnie chce, no i nie ma fioła na punkcie zakupów jak Magda. Ta to miała sto torebek i buciorów, a i tak po następne do sklepu leciała.

09.luty
Za pięć dni Walentynki. Chyba muszę z tej okazji coś przygotować; może zabiorę ją na super dysko albo nawet do restauracji – tylko już nie do McDonalda, bo będzie się ze mnie nabijać tak jak Jolka rok temu.

10.luty
Zaczynam się wprowadzać do Kaśki. Mówi mi, że w robocie jakiś Murzyn się do niej podwala, ale ona jemu powiedziała, że jest już zajęta. Fajna jest ta Kaśka. Chyba się w niej zakochałem.

11.luty
Kaśka to wielka przylepa. Dziś poszła ze mną nawet do Liroja Merlina po towar. Wieczorem oglądamy trzy filmy pod rząd, w tym Matrixa. Jolka mówiła, że nie lubi fantasy, ale to przecież żadne fantasy, głupia; a Magda w ogóle telewizji nie oglądała. Ona dziwna była; że ja się w ogóle za nią wziąłem? Za to Kaśka mówi, że uwielbia takie filmy. Kocham ją już na pewno.

12.luty
Pojutrze Walentynki. Wymyślam sobie, że jutro po robocie zajdę do Funciaka po jakieś fajne ozdoby z sercem i w ogóle. Niech wie, że naprawdę jestem romantyczny. A Jolka załapać tego jakoś nie mogła.

13.luty
Jestem załamany. Przypadkowo widzę smsa od tego Murzyna. Mówię Kaśce, że jeśli jest zajęta, to czemu go nie skasowała tylko nadal trzyma, czyli pewnie coś do niego czuje – a ta mi coś tłumaczy i wrzeszczy żebym na nią nie krzyczał. No i że jestem wysoce zazdrosny. To jej własny cytat: “wysoce”. Też mi polonistka.

14.luty
Walentynki wychodzą do d**y. Po robocie mieliśmy jechać na zakupy, a wieczorem do pubu, ale najpierw kłócimy się o tego smsa, a potem, gdy na obiad gotuję bigos, ona narzeka, że za tłusty. A ponoć tak dobrze gotowałem. Nic się z tą hrabianką nie da dogadać. Na pieska też już nie lubi.

15.luty
Od samego rana jazda. Ja upieram się żeby pojechać do Murzyna i mu porządnie nawtykać, a wtedy ona gniecie moje ozdoby z sercem. Musiałem sobie rzucić tym krzesłem, no musiałem.

16.luty
Z Kaśką to chyba definitywny koniec. Mówi, że jestem porywczy, ale to ona pogniotła moje ozdoby. Madzia nigdy by mi tego nie zrobiła. Jolka pewnie też.
No i poznałem Baśkę.
Baśka mówi, że bigos lubi bardzo tłusty, no i że ona nigdy by mi tych ozdób nie pogniotła. Fajna jest ta Baśka. Jutro idziemy do klubu, a ona ma czym kręcić. Tym razem to chyba to.

Licencja: Creative Commons