Wymiary samotności

Jest piątkowy wieczór, inny niż zwykle. Leżę w łóżku otulona nostalgią z laptopem zamiast lampki wina . Cisza wokół pozwala mi się wtulić. Należymy dziś do siebie.

 

 

 feebef3b972219768fb402bf47a8ccd2.jpg         Jest piątkowy wieczór, inny niż zwykle. Leżę w łóżku otulona nostalgią z laptopem zamiast lampki wina . Cisza wokół pozwala mi się wtulić. Należymy dziś do siebie. To wyjątkowy wieczór, spędzam go w swoim towarzystwie, nie z przymusu, z wyboru. Zastanawiam się czy to dziwne lubić samotność? Ja lubię, jednak nie tą intelektualną czy emocjonalną tylko fizyczną. Lubię być sama, tak jak dziś, kiedy wieczór w ciszy biegnie moim tempem. Nic nie muszę, mogę rozmyślać , pisać i odpoczywać.     

      Samotny wieczór dla mnie to wyjątek, choć dobrze wiem, że samotność ma wiele wymiarów i najbardziej boli ta w tłumie ludzi, widzę jak wokół mnie wiele osób desperacko pragnie być z kimś tylko po to , aby nie spędzać samotnych wieczorów. Czy samotność można polubić lub się jej nauczyć, pewnie nie. Ja dziś jestem sama , nie jestem samotna .Bywają wieczory, kiedy jestem bardzo samotna, a nie jestem sama . Wiem, to skomplikowane, życie jest skomplikowane i dlatego takie trudne wnioski.

    Zaczęłam zastanawiać się nad samotnością , ponieważ myślę, że to ona jest powodem wielu komplikacji w życiu. Choć może się mylę i to tylko moje spostrzeżenia.   Od jakiegoś czasu obserwuję życie emocjonalne osób jakie mnie otaczają, zastanawiam się, co sprawia, że dokonują takich , a nie innych wyborów i właśnie samotność zdaje się być powodem. A tu przykład , na poparcie moich podejrzeń

……….Poznali się, tak zwyczajnie , rozmowy o pracy, sms , kolejne rozmowy o życiu , a mieli podobne doświadczenia , więc szybko coś zaiskrzyło, kolejno, kawa w pracy, kawa po pracy i oczywiście po jakimś czasie kawa do łóżka.  Mężczyzna po przejściach zainteresowany miłym spędzaniem czasu, kobieta pragnąca ciepła. Mijały dni, on dobrze się bawił, ona angażowała coraz bardziej. Po kilku miesiącach spotkań zapragnęła czegoś więcej. Pewności, że kiedy się obudzi, on będzie obok, porannej kawy, rozmów o przyszłości. On też chciał więcej, dostawać.., mieć więcej prywatności , więcej wolnych wieczorów, więcej wymówek i mniej odpowiedzialności. Nie umiała tak dalej, chęć posiadania związku była silniejsza od namiętności. Rozstali się. Minęły miesiące. On zapełniając pustkę rozpoczął kolejny związek, bez obietnic, bez przyszłości. Ona najpierw tęskniła, później cierpiała, nie umiała zapomnieć. Każdy dzień był wspomnieniem tamtych chwil, miejsca jakie widziała przypominały wspólne chwile, smaki jakie czuła, były smakami przeszłości. Najgorsza była samotność. Każdy wieczór, zima od łez poduszka i myśli jakie kłębiły się w głowie. Samotność, samotność…….. Spotkali się ponownie, on w związku z inną kobietą, ona wypełniona pustką, on mówił komplementy ona traciła wiarę marzenia. Sama myśl , że mogą się skończyć samotne wieczory spowodowała, że zapomniała czego pragnie. Związku z przyszłością, ciepłego mężczyzny, który powie, że kocha. Zaakceptowała wszystko, brak zaangażowania, inną kobietę, aby na chwilę zapomnieć o samotności.

     Rozmawiałyśmy o nim, jak postępuje, że to okropne, że nie do zaakceptowania. Zadzwonił. Powiedział, że zaraz u niej będzie. Przyjechał i został. Napisała..pewnie jutro będę sama , ale dziś mam szalony weekend… Zrozumiałam, bez zbędnych tłumaczeń. Chęć wyzbycia się samotności sprawiła, że zmieniła oczekiwania, zaakceptowała coś, co wydawało się niemożliwe, aby choć na chwilę poczuć się wyjątkowo.

  Łatwo się ocenia postępowanie innych, kiedy nie przeżywamy takich doświadczeń na sobie, nie chcę oceniać, pragnę zrozumieć powody. Czy samotność jest tak okrutna, że zmieniamy swoje poglądy, idziemy na kompromis tylko po to , aby zniknęła z naszego życia. Nie wiem,  jak ja bym postąpiła, co jest lepsze walczyć o miłość czy przyjąć to co daje nam los.

Zawiązek, czym jest związek dwojga ludzi ? Czymś wyjątkowym , cudownym, nie trudnym i bolesnym. Jeśli związek jest trudny nie jest wart zachodu. Wiem, łatwo napisać, trudniej zrealizować. Przyglądam się ludziom wokół mnie, nie dbają o swoje związki , o swoich bliskich, prowadzą wiecznie trwające rozgrywki zamiast szczerze porozmawiać i żyć szczęśliwie. Czy tak to już jest.

    W ten nostalgiczny wieczór nadal zastanawiam się czy samotność jest wrogiem czy przyjacielem, inspiruje  czy demotywuje. Co lepsze prawdziwa samotność czy nieprawdziwy związek?

   Otulona samotnością jak ciepłym kocem, odchodzę w otchłań nocy…………………………..