Współczesna Ameryka

Martin Luther King: „Jeśli nie mogę czynić wielkich rzeczy, mogę czynić małe rzeczy w wielki sposób”.

 

c171d509b202ec271d54eb6a5b97c8dd.jpg

Jodi Picoult – Małe wielkie rzeczy, Wydawn. Prószyński i S-ka 2017

O autorce:

 Jodi Picoult urodziła się 19 maja 1966 roku w Nesconet na Long Island (Nowy Jork). Zaczęła pisać mając pięć lat. Jako nastolatka opublikowała dwa opowiadania. Studiowała nauki humanistyczne na Uniwersytecie Princeton i pedagogikę na Uniwersytecie Harvarda.

Potem pracowała w różnych zawodach. Pierwszą powieść ukończyła będąc w ciąży z pierwszym dzieckiem. Jest autorką kilkunastu powieści. W 2003 roku otrzymała nagrodę za całokształt twórczości New England Book. Ma troje dzieci.

O książce:

W części „Od autorki” Picoult relacjonuje jak powstawała ta książka.

 Pisze o rozmowach z Afroamerykankami, które podzieliły się z nią swoimi doświadczeniami opowiadając jak to naprawdę jest być czarnym. To mi przypomina film „Służące”.

Autorka przeczytała też różne publikacje i wzięła udział w warsztatach społecznych dotyczących tego tematu.

Swoje badania rozszerzyła także o rozmowy z byłymi skinheadami, poznając pełen nienawiści język białego supremacjonisty.

Głównymi bohaterami i narratorami powieści są trzy osoby: Ruth – położna w szpitalu, Turk  – rasista i nacjonalista oraz Kennedy – obrończyni z urzędu.

Przez postać Ruth Jefferson poznajemy losy Afroamerykanki, która nie zmarnowała swoich zdolności dzięki matce, pracującej jako służąca w domu białych, i dzięki własnemu uporowi. Takiej ambicji i uporu zabrakło jej siostrze. Matka i dwie siostry to trzy różne losy czarnych kobiet.

„Nie chcesz być postrzegana jako stereotyp, to nim nie bądź…”.

Turk Bauer jest natomiast przedstawicielem sfrustrowanej części amerykańskiego społeczeństwa. Tacy ludzie muszą znaleźć winnego i łatwo wpadają w sidła sekt lub dziwnych stowarzyszeń. Przekonani o swojej racji stosują przemoc bez żadnych zahamowań. Na przykładzie tej postaci poznajemy powody stawania się zagorzałym rasistą.

Natomiast Kennedy McQuarrie jest prawniczką nie mającą pojęcia o problemach z jakimi mierzy się przez całe życie Ruth i osoby o ciemnej karnacji. Jest pełna dobrej woli ale jakby z zupełnie innej planety. To przedstawicielka WASP – biały Amerykanin pochodzenia anglosaskiego i wyznania protestanckiego.

Osią książki jest zagadnienie czy Ruth jest odpowiedzialna za śmierć syna Turka.

Mamy więc w książce kilka  problemów: rasizm, nacjonalizm,  homofonię i bezkarność działań w Internecie. Ogromną nierówność społeczną – na różnych polach i sytuacjach: w sklepie to Ruth ochroniarz każe pokazać zawartość torby a nie białej Kennedy. Policja aresztuje Ruth włamując się do jej mieszkania o trzeciej w nocy i skuwa jej niewinnego syna.

Przy okazji poznajemy, zbyt dokładnie, szczegóły pracy położnej i równie szczegółowo pracę w barze McDonald`s.

Polecam.