Wirus neonazizmu krąży nad Szwecją

Artykuł jest "przedrukiem" z portalu Newsweek.pl

 

Szwedzcy neonaziści to już nie tylko sfrustrowani proletariusze. O obliczu ruchu decydują dziś zarażeni rasizmem przedstawiciele statecznej klasy średniej.

Czy złodzieje kradnący oświęcimski napis „Arbeit macht frei” mieli dostarczyć go odbiorcy w Szwecji, czy może w Wielkiej Brytanii, wykaże dopiero śledztwo. Nie ma jednak wątpliwości, że bezpośrednim zleceniodawcą rabunku, który odbił się szerokim echem na całym świecie, okazał się Szwed, niejaki Anders H., do 1999 roku przywódca faszyzującej organizacji o nazwie Front Narodowosocjalistyczny. Później miał jakoby zerwać z brunatnymi kompanami, ale najwyraźniej jego deklaracje w tym względzie nie były szczere.

Zamach na władzę

W trakcie śledztwa co rusz pojawiają się nowe sensacje. Nie można wykluczyć, że sprzedaż historycznego napisu z Auschwitz miała sfinansować zamach na rząd szwedzki, planowany przez jedną z grup neofaszystowskich. Zamach miałby zakłócić kampanię wyborczą przed tegorocznymi wyborami parlamentarnymi, a może wręcz uniemożliwić ich przeprowadzenie. Według przecieków ze śledztwa członkowie szwedzkiego parlamentu mieli być ostrzelani, a przed mieszkaniem premiera Fredrika Reinfelda planowano podłożenie bomby.

Informacje o istnieniu neofaszystowskiej grupy zbrojnej zostały potwierdzone przez szwedzkie służby bezpieczeństwa i podane do wiadomości publicznej. Patrik Peter, rzecznik prasowy służb, potwierdził, że grupa planująca zamach namierzona została już wcześniej i trwa w tej sprawie śledztwo. Członkowie grupy podzielili się zadaniami: jedni zajmowali się poszukiwaniem źródeł finansowania (także dzięki działalności przestępczej), inni tworzyli skrzydło zbrojne i gromadzili broń. Według eksperta do spraw neonazistów Kennego Hjälte neofaszystowska bojówka mogła stawiać sobie wyjątkowo ambitne zadania, łącznie z próbą przejęcia władzy.

Naziści w garniturach

Cel taki może świadczyć o megalomanii brunatnych organizacji za Bałtykiem, ale ich aktywność od pewnego czasu poważnie niepokoi zarówno władze, jak i obserwujące ich poczynania organizacje pozarządowe. Kenny Hjälte pracuje obecnie jako informator do spraw organizacji neofaszystowskich w założonej jeszcze w 1995 roku fundacji Expo, która za cel stawia sobie zwalczanie szwedzkiego neofaszyzmu.

Fundację założył znany także polskim czytelnikom pisarz i dziennikarz Stieg Larsson (autor popularnej w całej Europie trylogii „Millennium”). Larsson – antyrasista i przeciwnik ruchów neofaszystowskich – założył też czasopismo „Expo”, które po jego śmierci znalazło nowych wydawców. Jednym z nich jest Robert Aschberg, znany publicysta i wieloletni prezenter programów ujawniających przestępczość na terenie kraju.

Współcześni neofaszyści i naziści nie muszą przystawać do tradycyjnych wyobrażeń o grupach brutalnych młodych mężczyzn z ogolonymi głowami, w ciężkich butach, którzy wyżywają się w bijatykach i ulicznych burdach. W Szwecji w stylu działania grup neofaszystowskich od około dziesięciu lat można zaobserwować wyraźne zmiany. Współcześni neonaziści noszą garnitury i krawaty, mają modne lub przynajmniej niezwracające uwagi fryzury, pracują często w małych przedsiębiorstwach prowadzących sprzedaż internetową.

Nie kryją, że sprzedają przedmioty, które można uznać za elementy propagandy neofaszystowskiej: ubrania, dodatki, wydawnictwa propagandowe oraz nazistowską muzykę. Są dobrze zorganizowani i sprawnie posługują się nowoczesną technologią. Wiele stron internetowych nie informuje jasno o związkach założycieli z nazizmem, jednak przesłanie jest zwykle takie samo: „Zachować czystą rasę aryjską”. Uważny czytelnik bez trudu znajdzie odwołania do tradycji nazistowskiej oraz teksty wyrażające nienawiść do innych ras i kultur.

Naziści wchodzą do polityki

W Szwecji działają trzy duże neonazistowskie organizacje. Jedną z nich jest Info 14, organizacja stworzona pierwotnie przez amerykańskiego nazistę Davida Lane’a na terenie USA w 1974 roku. W statucie organizacji Lane stwierdził m.in., że celem działalności ma być „zachowanie białej rasy etnicznej i stworzenie przyszłości dla białych potomków”. Nie ograniczył się jednak do propagandy i wkrótce stanął przed sądem, który skazał go za zamordowanie żydowskiego dziennikarza radiowego i inne przestępstwa (m.in. napad na bank) na 160 lat więzienia. Szwedzcy spadkobiercy zmarłego niedawno Lane’a stanowią jedną z największych organizacji neofaszystowskich na terenie kraju.

Druga organizacja neonazistowska nosi nazwę Szwedzki Ruch Oporu i, jak twierdzą eksperci, ma w dużej mierze charakter zbrojny. To grupa o strukturze hierarchicznej, której członkowie działają w większych miastach. Wielu z nich było wcześniej wielokrotnie karanych, m.in. za nielegalne posiadanie broni. Przywódca organizacji ma na koncie napad na bank w regionie Dalarna w centralnej Szwecji, pobicie oraz morderstwo.

Trzecie ugrupowanie nazistowskie nosi niewinną nazwę Partia Szwedów (wcześniej: Nacjonalistyczna Przyszłość Szwedzka). Dokonana przed kilkoma laty zmiana nazwy miała na celu przyciągnięcie większej liczby wyborców. Taktyka okazała się skuteczna, bowiem w 2006 roku Svenskarnas Parti weszła do kilku samorządów.

Łącznie w Szwecji działa około 12 ugrupowań neofaszystowskich, jednak te spoza pierwszej trójki są mniejsze, a ich członkowie nierzadko należą także do głównych organizacji. Ich rozkwit jest po części skutkiem możliwości nawiązywania kontaktów i wymiany poglądów przez internet. Najlepszym tego przejawem jest rosnąca liczba stron internetowych o treściach rasistowskich i neofaszystowskich. To dzięki nim bez trudu zdobyć można zakazane w normalnym obiegu pozycje, takie jak „Mein Kampf” czy pełne rasistowskiej nienawiści nagrania muzyczne spod znaku White Power.

Kobiety też "heilują"

Organizacje oficjalnie utrzymują się ze sprzedaży materiałów propagandowych, składek członkowskich i dotacji pochodzących od bogatych sponsorów. Policyjne śledztwa nieraz wskazywały jednak także na spore sumy pochodzące z działalności przestępczej. Brakuje precyzyjnych danych dotyczących liczby członków, ponieważ są to grupy o charakterze zamkniętym. Tłumy neofaszystów wdających się czasem w bijatykę z policją widać jedynie podczas odbywających się kilka razy w roku wspólnych manifestacji.

W grudniu tradycyjne spotkanie neofaszystów odbywa się w Salem pod Sztokholmem. Jest ono organizowane ku czci jednego z członków środowiska, który zginął w bójce z imigrantami przed dziesięciu laty i zyskał status męczennika w kręgach neofaszystowskich. Inna manifestacja organizowana jest 14 kwietnia na cmentarzu w sztokholmskiej dzielnicy Solna. Demonstracje te odbywają się ku czci żołnierza, który „zginął w walce z bolszewikami” w Finlandii.

Co ciekawe, w manifestacjach biorą udział zarówno mężczyźni, jak i kobiety, których odsetek szacuje się już na ok. 20 proc. aktywnych członków. W ciągu ostatnich lat coraz więcej Szwedek odważa się oficjalnie pokazać zaangażowanie i przynależność do ekstremalnej prawicy. Prekursorką na tym polu była Vera Oredsson, pierwsza liderka partii politycznej w Szwecji. 80-letnia dziś Oredsson była przywódczynią Nordyckiej Partii Generalnej (Nordiska Rikspartiet) w 1974 roku. W jej przypadku można jednak mówić o młodzieńczych sentymentach, bowiem w młodości żyła w Niemczech, gdzie wstąpiła do Hitlerjugend, a jej ojciec był nazistą służącym w wojskach Hitlera.

Coraz więcej obaw

Eksperci są przekonani, że dzisiaj powody rosnącej popularności neonazistów są całkiem odmienne. Współcześni neofaszyści to nie tylko sfrustrowani proletariusze albo nieliczni apologeci III Rzeszy, ale coraz częściej dobrze sytuowani drobni i średni przedsiębiorcy, ojcowie rodzin. Do partii nacjonalistycznych o nazistowskich sympatiach i rasistowskiej ideologii przyciąga ich przekonanie o rzekomej niewydolności demokracji, a także niezadowolenie z masowej imigracji, w wyniku której już co dziesiąty mieszkaniec dzisiejszej Szwecji nie urodził się w tym kraju. Tak naprawdę członkowie i sympatycy ruchu faszystowskiego niczym nie różnią się od dobrze prosperującej w społeczeństwie szwedzkim klasy średniej.

Przekazywanie propagandy neofaszystowskiej odbywa się często w rodzinie z pokolenia na pokolenie, jednak ważne jest także przyciąganie nowych zwolenników. Dziś niektóre grupy neofaszystowskie rozpoczynają werbowanie członków wśród dzieci i młodzieży od 12 lat. Taka działalność budzi szczególnie wiele obaw, bowiem badania wskazują, że młodzi ludzie, którzy wcześnie rozpoczynają działalność w grupach neofaszystowskich, stają się z czasem bardziej agresywni. Jak twierdzi ekspert Kenny Hjälte, szczególnie niebezpieczne jest wpajanie im nienawiści do innych ras.

Eksperci i działacze organizacji antyfaszystowskich wyrażają nadzieję, że śledztwo w sprawie tak głośnej jak kradzież oświęcimskiego napisu, a nawet ewentualna próba zamachu politycznego otworzy oczy społeczeństwa szwedzkiego na ignorowane przez długi czas zagrożenie. Być może rasiści i faszyści będą musieli zejść głębiej do podziemia. W latach 30. i 40. XX wieku niemieccy naziści bezskutecznie usiłowali zdobyć serca „germańsko czystych” Szwedów. Dziś ich wnuki organizują buńczuczne marsze, a na szwedzkiej aukcji internetowej ktoś płaci za „relikwię” – mundur esesmana – 80 tys. koron. Patrzący na to z piekła Adolf Hitler może mieć powody do satysfakcji.

 

 

Źródło: Newsweek.pl

Licencja: Creative Commons