Wielka bieda

3bb4c703b8fa9b8f688fe644f0bc6058.jpg

Poszłem kiedyś raz do księdza,
u nas strasznie wielka nędza.
Ni kapuchy, ni kiełbasy,
dziś skończyły się zapasy.

Więc do księdza uderzyłem,
i o pomoc poprosiłem.
Ale chyba źle zrobiłem,
źle zrobiłem, że prosiłem.

Mogłem wyjąc swego gnata,
głośno krzyknąć gdzie sałata!
Ale wpadłem do kościółka,
a tu modły, księży trójka.

Jeden prawi, ludzie też,
co to znaczy co to jest?
Jednak twardo tutaj stoję,
gnat w kieszeni i naboje.

Dalej patrzę co się dzieje,
ksiądz znów prawi, lud głupieje.
Drugi z tacą się pałęta,
a ta mowa to przynęta.

Nagle w brzuchu zaburczało,
i o głodzie przypomniało.
Przecież u nas wielka bieda,
nawet srać się w domu nie da.

Więc w zakrystię uderzyłem,
drzwi na rozcież otworzyłem.
No i patrze co się dzieje.
jeden, drugi ksiądz się śmieje.

W końcu na mnie się spojrzeli,
pogardliwie uśmiechnęli.
Pierwszy pyta co się stało?
A ja mowie, to mu śmiało.

Proszę księdza u nas bieda,
że już nawet srać się nie da.
Ty bezbożny katoliku,
chyba grzechów masz bel liku.

Żeby tutaj księży prosić?
Proszę stąd się już wynosić!
Jakby tego było mało,
drugi ksiądz zaczyna śmiało.

W imię ojca i świętego
nie dostaniesz na miłego.
Teraz strasznie się wku......,
że u księży dziś prosiłem.

Bo na chlebek nie dostałem,
i h.. z tego tylko miałem
Dzisiaj jedno z życia wiem,
że gdy przyjdzie taki dzień.

Że gdy u was będzie bieda,
taka, że się srać już nie da,
To w kościele nie proś chleba,
bo ksiądz złodziej Ci go nie da!  

44601a64eaa77cea74ae0e2243f139ab.jpg