Wieki kłamstwa

Czyli o obnażaniu kłamstw, w które opakowuje się ludzką niedolę, ukrytych sprężynach decydujących o losach zwykłych ludzi oraz sposobach manipulowania całymi społeczeństwami.

 

Przeczytałem niedawno wywiad Jacka Żakowskiego z prof. Zygmuntem Baumanem, socjologiem z Uniwersytetu Warszawskiego, na temat „obnażania kłamstw, w jakie opakowuje się ludzką niedolę” i sposobów manipulowania całymi społeczeństwami. Wywiad zawiera wiele perełek, myśli wartych odnotowania i powtórzenia.

Wbrew pozorom przedmiotem rozmowy wcale nie były kłamstwa polityczne – przykładowo o irackiej broni masowego rażenia, bo to są sprawy oczywiste – co „ukryte sprężyny, które decydują o losie zwykłych ludzi”, różne globalne współzależności, niejawne dążenia – zjawiska, na które nie mamy wpływu, ale które mają wpływ na nas. Wszystko to tworzy, zdaniem profesora, niespotykaną w dziejach przestrzeń dla wielkiego kłamstwa i manipulacji.

Na przykład coraz więcej zjawisk wymyka się naszym możliwościom ich osobistej oceny. Niemal w każdej dziedzinie jesteśmy zdani na opinie ekspertów, a ci – w zależności od tego, kto sponsoruje badania lub z kim są związani – będą nam wmawiać, że alkohol szkodzi, albo, że przedłuża życie. I tak ze wszystkim: jedzeniem mięsa czy genetycznie modyfikowanej żywności, używaniem telefonów komórkowych, prognozami ekonomicznymi, wojną w Iraku czy dziurą ozonową. Według Baumana nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby nie dało się jej podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

Kolejna ilustracja – strach, najbardziej udane narzędzie manipulacji społeczeństwami przez ich własne rządy. Umiejętnie dawkując informacje wzmagające strach lub uwalniające od niego (na przykład strach przed terroryzmem), można skutecznie odwracać uwagę ludzi od bolączek codziennych i najbardziej dokuczliwych, których władza nie potrafi rozwiązać (brak pracy, fatalna służba zdrowia, brak bezpieczeństwa socjalnego).

Mówiono też o kłamstwie wyrafinowanej i potężnej reklamy, która napędza ludzkie pragnienia, sprowadzając wizję sensu i celu życia do zakupu nowego szamponu, budyniu czy samochodu; tworzy złudzenie, że pragnienia te można zaspokoić. A prawda jest taka, że nie można. Największe nakłady i wysiłki są dziś skierowane na wzbudzanie pragnień, a nie ich zaspokajanie. Tyle, że przeciętny człowiek nie zdaje sobie z tego sprawy, zaharowuje się i zaniedbuje lub zadręcza najbliższych, aby tylko zaspokoić sztucznie wywołane pragnienia. 

Ponieważ wywiad zatytułowano „Wiek kłamstwa”, więc niejako automatycznie skupiono się na wydarzeniach i zjawiskach minionego, XX wieku. Jestem jednak przekonany, że mówiąc o kłamstwie, mamy do czynienia ze zjawiskiem o wiele starszym, sięgającym zamierzchłych wieków, wręcz pierwotnym. Natomiast owych ukrytych sprężyn, decydujących o losie zwykłych ludzi, należy poszukiwać nie tyle w różnych procesach i decyzjach o charakterze ekonomicznym czy politycznym, ale o wiele głębiej – wręcz w innym wymiarze – w świecie duchowym.

Z Pisma Świętego możemy dowiedzieć się o genezie kłamstwa i walce, jaką wydało ono prawdzie. W tę walkę jesteśmy tak czy inaczej wplątani, a właściwie zaangażowani. Nie możemy bowiem cały czas zwalać winę na biednego Adama, jego żonę Ewę i ich pierwszy grzech – początek wszelkich nieszczęść, jakie spadły na nasz świat – ale popatrzmy na siebie; niemal każdego dnia kłamiemy lub ocieramy się o kłamstwo, depcząc tym samym prawdę i opowiadając się w tej walce po określonej stronie. Po jakiej? Diabła, który od początku „w prawdzie nie wytrwał, bo w nim nie ma prawdy. Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa”1. Dlatego Słowo Boże ostrzega „przed zasadzkami diabelskimi. Gdyż bój toczymy (...) z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich”2.

Ciekawe, że kiedy to my kłamiemy, potrafimy takie zachowanie usprawiedliwić na tysiące sposobów (np. pojęciem białych kłamstw), a jednocześnie nie tolerujemy, gdy okłamuje się nas. A może... Uświadomiłem sobie właśnie straszną prawdę: a może właśnie specjalnie tolerujemy tych, którzy nas okłamują, by zachować sobie prawo do robienia tego samego, kiedy będzie nam to wygodne.

Tak czy inaczej, decydując się na życie w kłamstwie, świadomie oddalamy się od Prawdy. Celowo użyłem dużej litery, ponieważ prawda to nie tylko zgodna z rzeczywistością treść słów, ale to również osoba – to Jezus, który mówi: „ja jestem drogą i prawdą, i życiem”3. A oddalając się od Jezusa, oddalamy się od zbawienia, nieuchronnie przechodząc na „ciemną stronę mocy”.

To właśnie tam, w świecie ciemności, niedostrzegalnym dla naszych zmysłów, ale jak najbardziej realnym, egzystuje ten, który jest ukrytą sprężyną manipulującą istotami ludzkimi. Pod jego wpływem ludzie ludziom są gotowi sprawić piekło na ziemi, a przy tym oskarżyć o to Boga, oraz wierzą w najbardziej wierutne brednie. Jednocześnie najczęściej w ogóle nie zdają sobie sprawy z tego, że są manipulowani i przez kogo. Na szczęście „Syn Boży na to się objawił, aby zniweczyć dzieła diabelskie”4. I to jest nasza jedyna nadzieja.

Andrzej Siciński

 

1 J 8,44. 2 Ef 6,11-12. 3 J 14,6. 4 I J 3,8.