☾ 
Od urodzenia różniłam się, wolałam spędzać czas sama. Tak było do dziś, mimo iż wróciłam kilka tygodni temu do Beacon Hills to nie chciałam zawierać nowych znajomości. Wiele rzeczy nauczyłam się sama, jak ukrywać swój zapach lub kontrolować przemiany. Dziś odpuszczając sobie lekcje ruszyłam do lasu, przybierając swą wilczą postać ruszyłam leśną drogą. Chciałam lepiej poznać tereny rezerwatu, lubiłam tego typu wycieczki. Poznawanie miejsc, spoglądanie na świat oczami zwierzęcia było czymś pięknym. Dostrzeganie wiele nieistotnych dla człowieka odgłosów lub rzeczy, uwielbiałam czuć się wolna. Było tak też tego dnia, od wczesnego ranka do wieczora biegałam. Znajdując się niedaleko punktu widokowego usłyszałam głośne wycie, ruszając co sił w łapach próbowałam się wydostać z lasu. Czując jak czarny wilk skoczył w moją stronę zareagowałam atakiem, górując nad przeciwnikiem wbijałam mu swe kły by go osłabić. Nagle gdy zostałam powalona na grzbiet moje wilcze tęczówki zabłysnęły na złoty kolor. Gdy zwierze zeszło powoli stanęłam na swych łapach otrzepałam swe futro od przyczepionych liści. Wyczuwałam, że był wilkołakiem. Miał dość mocny zapach, gdy jego tęczówki również zabłysły przechyliłam swym wilczym pyskiem. Był Alfą, drugi jakie widziałam. Co raz bardziej szokowało mnie to miasteczko, gdy wilk ruszył w drugą stronę podążyłam za nim. Po niespełna kilku minutach znaleźliśmy się w dość dużym mieszkaniu, nie miałam zamiaru przemieniać się. Nie chcąc ukazywać się mu w swej ludzkiej formie stałam niedaleko kanapy, nowo '"poznany" wilkołak znikł. Używając swego słuchu domyśliłam się, że wrócił do swej ludzkiej formy. Niespełna po chwili pojawił się z kilkoma rzeczami, które położył na kanapie obok. Warknęłam w jego stronę, miałam się przebrać więc nie chciałam by na mnie patrzył. Moje białe futro znikło, prostując się założyłam na siebie spodnie oraz koszulkę. Poprawiając swe falowane włosy w końcu się odezwałam. - Wiesz nie ładnie tak atakować innych szczególnie zwierząt, gdybym była zwykłym wilkiem coś byś zrobił?- kojarzyłam mężczyznę stojącego koło filaru. Parę razy widziałam go pod szkołą, nie interesował mnie do teraz. Stałam tak wpatrzona w niego, moje ręce były skrzyżowane na klatce piersiowej.