Uprzejmie donoszę

W wielu krajach donoszenie traktowane jest jako obywatelski obowiązek. Nasi sąsiedzi Niemcy bez problemu informują lokalne władze o nielegalnej budowie, czy za głośnej imprezie.

W wielu krajach donoszenie traktowane jest jako obywatelski obowiązek. Nasi sąsiedzi Niemcy bez problemu informują lokalne władze o nielegalnej budowie, czy za głośnej imprezie.

 

14b52811e864243740e98f35ea32f908.jpgW Polsce sprawa wygląda inaczej. Być może ze względu na naszą historię donoszenie, czy informowanie o nieprawidłowościach postrzegane jest negatywnie. Osoby, które donoszą zwykle robią to anonimowo i z reguły nie przyznają się do tego przed nikim postronnym.

PIPa sobie z nimi poradzi

Niestety wielu pracowników nie potrafi egzekwować od swojego szefa odpowiednich warunków. Wraz z wolnym rynkiem w Polsce zapanował pogląd, zgodnie z którym to szef daje nam pracę i może robić z pracownikami co chce. Wielu z nich jest głuchych na problemy swoich pracowników, takie jak praca po godzinach, brak odpowiedniego sprzętu czy warunków. Co gorsza, wielu szefów pozwala sobie na nieodpowiednie teksty i docinki.

Pracownicy głównie siedzą wtedy cicho, bo przecież zależy im na pracy. Wielu z nas myśli, że od szefa nie powinno się niczego domagać. Prawda jest taka, że szef jest za nas odpowiedzialny, powinien stworzyć nam takie warunki pracy, na jakie zasługujemy, powinien również traktować nas z szacunkiem, w końcu za miesięczną pensję nie sprzedajemy godności i duszy.

Szefowie zapominają również, że są pewne granice, za którymi nawet najbardziej potulny pracownik staje się odważnym lwem lub sprytnym lisem. Wielu pracowników, gdy już odejdzie ze znienawidzonej pracy do innej uprzejmie donosi Państwowej Inspekcji Pracy o nieprawidłowościach, do jakich dochodzi w poprzednim miejscu pracy. Nieuczciwego i niesympatycznego szefa można również ukarać donosząc o tym, że ma nielegalne oprogramowanie, jak w tym przypadku http://www.oni-nielegalni.pl/ukarani_krzysztof.php. Z pewnością nie każdy pracodawca doświadczył zemsty byłego pracownika, ale warto się uczyć na błędach innych osób i zdać sobie sprawę z tego, że władza szefa nad podwładnym kończy się dokładnie tam, gdzie zaczyna się wymówienie.

Śmierć donosicielom

Socjolodzy zgodnie podkreślają, że polska niechęć do donoszenia bierze się z zawiłości historycznych, Przez lata władza była postrzegana jako wróg społeczeństwa. Przez to nie wykształciliśmy w sobie potrzeby współpracy z władzą dla dobra społeczeństwa.  Informowanie o nieprawidłowościach życia społecznego jest dla nas zwykłym donoszeniem. A czasem poinformowanie np. Policji o tym, że ktoś łamie prawo jest niezbędne.

Gdy widzimy, że ktoś burzy porządek publiczny, wyrzuca śmieci w nieodpowiednim miejscu, czy zwyczajnie zagraża innym najczęściej przechodzimy obok bez słowa. Niewielu z nas myśli o tym, żeby chwycić za telefon i poinformować o tym, że dzieje się coś niepokojącego. Dla przykładu - parę lat temu jadąc samochodem zobaczyłem, że poboczem jedzie osoba ewidentnie pijana. Cały czas wyjeżdżał na drogę. Chciałem więc zadzwonić na Policję, poinformować o tym i poprosić o reakcję, ponieważ moim zdaniem taka osoba zagraża ruchowi drogowemu. Moja reakcja spotkała się z niechęcią towarzyszy podróży, którzy stwierdzili, że takie donoszenie jest nie na miejscu i że przez nas taka osoba może mieć problemy. Nikt nie pomyślał o tym, że rowerzysta ten może spowodować wypadek, w którym ucierpią nie tylko osoby postronne, ale i sam rowerzysta. Z oburzeniem spotykają się również telefony wykonywane przez sąsiadów informujące o zbyt głośnej imprezie, czy niepokojących krzyków dochodzących z mieszkania obok. Przecież każdy z nas ma prawo do spokojnego snu, albo może być zaniepokojony tym, że komuś za ścianą dzieje się krzywda.

Dlaczego boimy się donosić? Być może dlatego, boimy się tego, że kiedyś ktoś doniesie na nas? A może dlatego, że łatwiej zamknąć nam się w swoich czterech ścianach i twierdzić, że to nie nasza sprawa?