Umarł na sedesie, czy wciąż żyje?!

Jest ikoną młodości, zdobiącą miliony koszulek i plakatów. Jego grób stał się celem nieustannych pielgrzymek rzeszy fanów.

 

6f353efcca12b713f6a0d4c62c6b305d.jpg

Fani ochrzcili go mianem „Pana Charyzmy”. Koledzy z zespołu nazywali go „Jimbo”. Sam określał się jednak mianem „Króla Jaszczura”. „I am the Lizard King. I can do anything.” Polecam lekturę artykułu przy dźwiękach „The End”, bądź „People are strange” zespołu The Doors. Będziemy wówczas jeszcze bliżej bohatera tekstu.

James Douglas Morrison urodził się na Florydzie w 1943 roku. Wraz z rodziną, wielokrotnie zmieniał miejsce zamieszkania. Ostatecznie osiedli w Kalifornii. Ojciec Jima był admirałem. Dowodził flotą wojsk amerykańskich podczas II Wojny Światowej. Buntowniczy syn nie znosił zawodu ojca. Wpłynęło to na jego późniejsze skłonności rebelianckie.

Przyszła ikona rocka wcześnie opuściła swój rodzinny dom. Wstępując na uniwersytet podał fałszywą informację, że oboje jego rodzice nie żyją. Na uniwerku zainteresował się poezją –głównie Williama Blake’a[1] oraz filozofią Fryderyka Nietzschego[2]. W końcu sam chwycił za pióro. O owocach swojej miłości do poezji mówił:  „Jeśli moja poezja ma jakiś cel, to jest nim ocalenie ludzi od postrzegania i czucia w ograniczony sposób”. Wypowiedzi typu: „Nie jestem szalony, interesuje mnie wolność” oraz „Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi drzwi” (mój ulubiony cytat Morrisona) zapowiadały objawienie nie tylko tekściarza wybitnego, ale i tekściarza niepokornego. Tu zaczęły się również eksperymenty z narkotykami. Na „pierwszy ogień” poszły LSD[3] i haszysz[4].

To właśnie na studiach Jim poznał swojego przyszłego przyjaciela, pianistę –Raya Manzarka[5]. Dzięki niemu zdecydował, co chce naprawdę robić w życiu. Zostanie wokalistą rockowym. Ray od początku dostrzegał u przybysza z Florydy ogromny potencjał muzyczny i estradowy. Młody gwiazdor wstydził się jednak sceny i szerszej publiczności. Manzarek zapytał go, co zamierza robić po zakończeniu studiów. Morrison odparł, że chce pisać piosenki. Ray poprosił go więc, o próbkę jego zdolności wokalnych. Wystarczyła zaledwie jedna piosenka („Moonlight Drive”) wykonana przez Jima, aby Manzarek zdecydował się założyć z nim w lipcu 1965 roku, zespół The Doors. Inspiracją nazwy bandu, była książka Aldora Huxleya „Drzwi Percepcji”[6]. Do projektu dołączyła dwójka przyjaciół, muzyków ze studiów: Robby Krieger[7] i John Densmore[8]. Nikt z czwórki przyjaciół, nie przypuszczał, że tworzą właśnie zespół, który w ciągu 7 lat najbliższych lat, całkowicie odmieni oblicze rocka. Stając się zarazem pionierami rocka psychodelicznego[9].

Geniusz z Florydy nie udźwignął ciężaru sławy. Jego nazwisko nieustannie towarzyszyło skandalom i awanturom. Uzależnił się od alkoholu i kokainy. Podobnie jak w przypadku naszego, polskiego Morrisona –Ryśka Riedla[10], lekkoduszność uniemożliwiła mu współpracę z pozostałymi członkami zespołu. Chcieli pracować i wciąż rozwijać się muzycznie. Jim żył jednak w myśl zasady: „sex, drugs and rock’n’roll”. Tak wypowiadał się o swoich przeżyciach: „Powiedzmy po prostu, że próbowałem dotrzeć do granic rzeczywistości. Byłem ciekaw, chciałem zobaczyć, co się stanie. To było to i nic więcej: po prostu ciekawość”. Związał się z Pamelą Courson. Określał ją mianem „kosmicznej przyjaciółki”. Oczywiście ona również była mocno uzależniona od narkotyków. Razem uciekli w marcu 1971 roku ze Stanów do Paryża. W Ameryce trwał bowiem proces przeciwko Jimowi. Powód? Obnażenie przez muzyka swoich genitaliów podczas koncertu na rodzinnej Florydzie w 1969 roku. I czy ktoś zarzuci mu, że nie realizował swojego marzenia wolności?

Artysta często spacerował po ulicach Paryża. Dużo zwiedzał. Zawsze nosił przy sobie plastikową torbę ze wszystkimi swoimi rękopisami. Pamela namówiła go do porzucenia zespołu. Sam Morrison mówił, że nie wyobraża sobie bez niej życia. Głównym zajęciem Jima była jednak w Paryżu zabawa. Zabawa nieustanna i bez ograniczeń. Prawie każdej nocy widziany był w najmodniejszym nocnym klubie Paryża –Rock and Roll Circus. Bywali tam m.in. Roman Polański, Salvador Dali, Jimi Hendrix i Eric Clapton. Jednym słowem –towarzystwo wyborowe! Paryska sielanka nie trwała jednak długo. Nie doczekał się wspaniałego występu i złotego medalu "orłów Górskiego" na Igrzyskach Olimpijskich w Monachium. 3 lipca 1971 roku znaleziono ciało Morrisona w wannie wypełnionej wodą. Szok! Przedawkował? Zastanawiali się wszyscy. Gwiazdor cierpiał na wiele schorzeń (m.in. astmę), zatem nie przeprowadzono sekcji zwłok. W obecności wyłącznie najbliższej rodziny, pogrzebano go na cmentarzu w Paryżu. Z czasem wszystko ucichło. Przez 36 lat obowiązywała wersja śmierci z przyczyn naturalnych.

Kilka lat temu znany biograf muzyków rockowych i dziennikarz „New York Times”, a ówczesny menadżer klubu Rock and Roll Cirsuc -Sam Bernett, wydał jednak sensacyjną książkę. Pisze w niej: „W 1971 miałem 26 lat. Teraz przekroczyłem 60-tkę i chcę zrzucić z siebie ten wielki cięża”. O jakim ciężarze mowa? O prawdziwych okolicznościach śmierci Jima Morrisona! Wszyscy świadkowie dramatu rozegranego, w tą pamiętną noc -3 lipca 1971 roku, poprzysięgli dochować tajemnicy. Morrison przybył do klubu około 1 w nocy. Chciał –jak to miał w zwyczaju, kupić heroinę dla Pameli. Około godziny 2:30 szatniarz poinformował Bernetta, że ktoś zamknął się w toalecie i nie wychodzi już od pół godziny. Po wyważeniu drzwi przez ochroniarza, oczom zebranych ukazał się Jim z pianą i krwią na ustach. Przerażeni dilerzy -obecni w klubie, zanieśli jego zwłoki do pokoju hotelowego. Następnie wrzucili je do wanny z gorącą wodą. Był to bowiem sposób na ratowanie osób, które przedawkowały heroinę.

Jak przyznała później Pamela w rozmowie ze swoim przyjacielem –Jim przedawkował heroinę, myląc ją z kokainą. Niestety głosiła też wiele innych mitów na temat śmierci artysty. Ciężko wyselekcjonować prawdę, z jej nie zawsze spójnych opowiadań. Nie będę przytaczał plotek, bo każda plotka zradza dwie następne. Hipoteza z samobójstwem Morrisona odpada, gdyż wykluczają ją jego najbliżsi znajomi oraz jego negatywne (za życia) wypowiedzi na ten temat.

„Nie chcę umierać we śnie albo ze starości. Chcę wiedzieć jak to jest”. Czy się przekonał? No właśnie… okoliczności jego śmierci nadal są bardzo niejasne. Podejrzany wydaje się być okres czasu jaki upłynął od jego śmierci i pogrzebu do podania informacji mediom. Upłynęło aż 8 dni od zgonu i 5 dni od pogrzebu, zanim o tragicznej śmierci dowiedział się cały świat! A więc sfingowana śmierć?! Ta teoria ma mnóstwo zwolenników. Sam Morrison często wypowiadał się na ten temat. O ucieczce do Afryki. Zastanawiający wydaje się być fakt, iż kilka dni po oficjalnej śmierci piosenkarza, ktoś zatelefonował do bióra Elektra Records[11], przedstawiając się jako Mr Mojo Risin. Mr Mojo Risin to anagram[12] imienia i nazwiska bohatera mojego artykułu! Być może głupi żart –być może…

Zespół reaktywyował się w 2002 roku. Bez charyzmatycznego lidera, to już jednak nie to samo. Lider Doorsów spoczywa na Pere-Lachaise -największym i najsławniejszym cmentarzu Paryża. W towarzystwie równie wyśmienitym, jak to w którym bawił się za życia -m.in. Balzaca, Moliera, Chopina i Edith Piaf.

Warto odnotować również, iż w lipcu 2008 roku odwieczny przyjaciel Morrisona i kolega z zespołu –Manzarek, powiedział, że posiada rewelacyjne informacje na temat śmierci wokalisty The Doors. Jim opowiadał mu bowiem wielokrotnie, że chciałby uciec i zaszyć się gdzieś, w ciepłych krajach. Ray utrzymuje jednak stanowisko, że nie wie gdzie obecnie znajduje się jego przyjaciel. Nie ma też z nim żadnego kontaktu. A więc gdzie jesteś Jim?! Gdziekolwiek byś nie był, to chciałbym podziękować  Ci za „Hello, I love You”, „Roadhouse Blues”, „Break on Through”, za genialny „ Riders on The Storm[13]” i długo by wymieniać… dziękuję!



[1] William Blake (1757-1827) – angielski poeta, pisarz, malarz, prekursor romantyzmu, zaliczany do grona tzw. poetów wyklętych w literaturze angielskiej.

[2] Fryderyk Nietzsche (1844-1900) – niemiecki filozof, pisarz i poeta.

[3] LSD – psychodeliczna substancja psychoaktywna. W latach 60-tych i 70-tych substancja rozpowszechniła się wśród młodzieży związanej z ruchem hippisowskim.

[4] Haszysz – substancja otrzymywana z konopi indyjskich, palony głównie w postaci ręcznie robionych skrętów, bądź też przy użyciu fajek wodnych.

[5] Ray Manzarek (1939-?) – amerykański klawiszowiec i założyciel zespołu The Doors.

[6] „Drzwi Percepcji” – esej z 1954 roku, traktat o percepcji i jej zmianach wywołanych substancjami psychoaktywnymi.

[7] Robby Krieger (1946-?) – amerykański gitarzysta jazzowy, specjalizujący się w muzyce flamenco. Zajął 91. miejsce na liście 100 największych gitarzystów wszechczasów, magazynu „Rolling Stone”.

[8] John Densmore (1944-?) – amerykański perkusista jazzowy, autor książki „Riders on The Storm” o historii zespołu The Doors.

[9] Rock psychodeliczny – powstał w połowie lat 60-tych XX w. Silnie związany z ruchem hippisowskim. Nazwa gatunku pochodzi od substancji psychoaktywnych, które zażywano, aby uzyskać odmienny stan świadomości.

[10] Ryszard Riedel (1956-1995) – najwybitniejszy polski muzyk bluesowy, wieloletni lider i wokalista zespołu Dżem.

[11] Elektra Records – amerykańska wytwórnia muzyczna, współpracowała m.in. z: AC/DC, The Doors, The Eagels, Metallica, Queen, The Prodigy.

[12] Anagram – wyraz powstały przez przestawienie liter, bądź sylab innego wyrazu.

[13] „Riders on The Storm” – ostatni utwór nagrany przed śmiercią wokalisty Jima Morrisona i wydany tuż przed jego śmiercią.

4cf2700f99164ec236548027d3fce6e4.jpg