UKW w Bydgoszczy, czyli gdzie nie pójdę na studia

Powodem niechęci do tej uczelni jest to, że senat owej uczelni postanowił przyznać doktorat honoris causa Bronisławowi Komorowskiemu

Powodem niechęci do tej uczelni jest to, że senat owej uczelni postanowił przyznać doktorat honoris causa Bronisławowi Komorowskiemu

 

Za kilka miesięcy kończę technikum. Przyszedł czas, żebym zastanowił się, gdzie pójdę na studia i czy w ogóle pójdę. Wiem jednak, gdzie na pewno na nie nie pójdę.

Dlaczego nie będę studiował na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego
Powodem tego, że nie będę studiował na UKW nie jest bynajmniej odległość. Do Bydgoszczy mam nie dalej niż jakieś 60 km. (A to że do Torunia mam 25 km nie gra tutaj roli). Może dlatego nie zamierzam studiować na UKW, że nie odpowiadają mi tamtejsze kierunki studiów? Nie, to też nie to. Pewnie coś bym tam dla siebie znalazł. Powodem mojej niechęci do tej uczelni jest to, że senat owej uczelni postanowił przyznać doktorat honoris causa Bronisławowi Komorowskiemu (kiedy pisałem nazwisko prezydenta, przez przypadek napisałem je małą literą, ale szybko to poprawiłem. Chcę więc poinformować funkcjonariuszy ABW, że nie mają już podstaw do interwencji i mogą się zająć spokojnie inwigilacją innych użytkowników internetu). Wymyślono od razu jakieś ciekawe uzasadnienie dla tego, jakże dziwnego, zagrania uczelni, ale mnie ono nie satysfakcjonuje. Jak dla mnie, powody, dla których Bronisław Komorowski nie powinien dostać żadnej nagrody, ani zostać uhonorowany przez żadną uczelnię są znacznie mocniejsze.

Dlaczego, żadna szanująca się uczelnia nie powinna przyznawać Bronisławowi Komorowskiemu tytułu doktora honoris causa

Może i Bronisław Komorowski jest historykiem. Ale czy tylko dlatego, że ktoś jest historykiem i przy okazji prezydentem, to należy mu się tytuł doktora honoris causa? Chyba nie, przynajmniej mi nic na ten temat nie wiadomo.

Może Bronisław "Bul" Komorowski ma dostać honorowy doktorat za obronę wolności
Jak wiadomo pan "Bul" jest wielkim obrońcą wolności słowa. Kiedyś bronił wolności pewnego mężczyzny do niepisania głupich słów. Pamiętamy chyba wszyscy co się działo ze stroną Antykomor.pl i jej administratorem.
Możemy też znaleźć przykłady obrony wolności zgromadzeń przez prezydenta Komorowskiego. Pan Komorowski wysunął bardzo ciekawy projekt ustawy o zgromadzeniach publicznych. Według nowej ustawy za wszystkie incydenty ma odpowiadać organizator manifestacji. Ogranicza to na pewno liczbę chętnych do przewodnictwa manifestacji. Daje też pole do popisu różnym prowokatorom. Prowokatorzy mogą się pojawić na takiej manifestacji, narobić zadymy, a jeżeli nie zostaną znalezieni, to za wszystko odpowie organizator. Ustawa zawiera jeszcze wiele punktów ograniczających wolność.

 

A może uhonorować prezydenta za wspaniałą ortografię i zdolności krasomówcze?
Ta część artykułu jest już bardziej humorystyczna i nie chciałbym się tu rozwodzić nad tym "bulem". Ale zdolności krasomówcze prezydenta. Czy wam też przemówienia prezydenta, które czyta z kartki, kojarzą się z tekstami czytanymi przez syntezator mowy. Szczególnie jego akcent. Bardzo równomierny. Prezydent akcentuje zazwyczaj pierwszą sylabę co drugiego słowa, a czasem to pierwszą sylabę każdego słowa. Jeszcze w dodatku prawie całkowity brak akcentu zdaniowego. Gdyby mówił dużo szybciej, to jego mowa przypominałaby strzelanie z karabinu maszynowego. Ale przez to, że Komorowski mówi dość wolno to przypomina ona dźwięk odpalanego silnika fiata cinquecento, który ma słaby akumulator.

Podsumowanie

Tak jak mówiłem nie wybiorę się na studia na Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Ale nie dość, że ja tam nie pójdę, to będę odradzał pójście na tę uczelnię wszystkim znajomym, którzy chcieliby tam iść.
Chcę też zwrócić uwagę, że ten tekst nie odnosił się do innych bydgoskich uczelni. Do nich nic nie mam.

 

Źródło: http://bloglukaszgorka.blogspot.com/2013/02/ukw-w-bydgoszczy-czyli-gdzie-nie-pojde.html

Licencja: Creative Commons