Ukraińskie pacyfikacje

Artykuł będzie krótki.

 

Nie zamierzam opisywać całej sytuacji, jaka obecnie ma miejsce na Ukrainie. Chodzi mi o różnicę w relacjonowaniu tych wydarzeń w różnych wiadomościach. Czytając polskie wiadomości, dowiadujemy się, że na Majdanie ukraińska milicja zabiła 2 do 4 demonstrantów (różne źródła podają różne dane). Wszystko jest jasne. Milicja będąca na usługach reżimowego prorosyjskiego rządu krwawo rozprawia się z walczącą o wolność opozycją. Dzieje się to samo, co w czasach ZSRR działo się w czasie praskiej wiosny czy wydarzeń na wybrzeżu w Polsce. To samo, co działo się na Węgrzech. Dla nas, Polaków, to wszystko jest jak najbardziej oczywiste. Janukowycz powinien odejść, Ukraina powinna oddalić się od Rosji, a winni użycia broni powinni stanąć przed Sądem. Ukraina w końcu powinna stać się wolna, a raczej bardziej zależna od Polski. Czy można dodać coś jeszcze?

Można. Wystarczy przeczytać podobny artykuł w wiadomościach irlandzkich czy brytyjskich. Przytoczę tutaj fragmenty artykułów, których nie znalazłem w polskich wiadomościach.

 

BBC: Protesters could be seen on live TV coverage throwing stones and fireworks towards police. At least one police officer threw a firebomb towards a burned bus.

Rte: Demonstrators threw petrol bombs and police responded with rubber bullets and stun grenades.

 

Podaję linki do źródeł:

http://www.rte.ie/news/2014/0122/499337-ukraine-protest/

http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-25838962

 

Część czytelników może mieć problem z tłumaczeniem, więc wyjaśniam, że wg powyższych relacji Milicja zaczęła rozbierać barykady na Majdanie. Zaczęły się brutalne walki z demonstrantami, którzy atakowali milicjantów ciężkimi kamieniami i koktajlami Mołotowa. W odpowiedzi oddziały milicji użyły granatów ogłuszających i gumowych pocisków. 

Jeśli ktokolwiek znalazł podobne informacje w polskich mediach, to proszę o linki w komentarzach, bo wygląda na to, że wszystkie polskie media jak jeden pokazały kompletny brak obiektywizmu, pukając w dno od spodu. 

Wcale nie bronię milicji ani Janukowycza, ale druga strona też nie jest święta. Obrzucali milicjantów koktajlami Mołotowa. Co powinna wtedy zrobić milicja? Stać w miejscu i nie reagować? Biernie się przyglądać, jak ktoś  próbuje podpalić ich lub ich kolegów? Gdyby to byli prorosyjscy demonstranci, to Polacy nie mieliby żadnych wątpliwości, że oni są winni, a służby porządkowe stosują środki adekwatne do sytuacji. Nie jestem po żadnej ze stron, bo nie mieszkam na Ukrainie, nigdy tam nie byłem i nie znam żadnych Ukraińców, więc nie wiem, jak naprawdę tam się żyje i która opcja byłaby dla nich korzystniejsza. Mogę jedynie powiedzieć, że wolałbym, żeby swoje racje głosili w sposób pokojowy. Też mają wybory i w nich mogą wybrać swoich przywódców. Czyli są dwie możliwości. Pierwsza to taka, że protestujący są mniejszością. Druga to taka, że ci sami, którzy Janukowycza wybierali, teraz chcą obalać go siłą. Innymi słowy albo ukraińskie społeczeństwo jest bardzo nieodpowiedzialne i wręcz głupie, albo mniejszość chce narzucić swoje zdanie całej reszcie.