________________________________________________________________________________________________________
Palce stukające w klawisze na klawiaturze, na chwilę nad nią zawisły. Dokończyły ostatnią linijkę tekstu po kilku sekundach, po czym splotły się ze sobą, gdy Lilith oparła łokcie na blacie swego biurka. Wzrokiem prześledziła tekst marszcząc brwi.Ledwo odsunęła się od ekranu komputera, a na blat wskoczył puszysty, bury kot. Obszedł klawiaturę i stanął przed przeszklonym monitorem, łypiąc na Lilith swoimi zielono-żółtymi ślepiami.
Uśmiechnęła na widok pupila i ściągnęła go z biurka, by posadzić na swoje kolana, gdzie dopiero zaczęła przesuwać dłonią po jego grzbiecie, zaczynając od drobnej głowy.Kot posłał jej spojrzenie, które chyba miało jej tezę potwierdzić i zeskoczył z kolan, drepcząc, zapewne do miski. Odchyliła się na krześle obrotowym, wyglądając za okno położone naprzeciwko. Oczywiście – zapowiadało się na deszcz. Ostatnimi czasy pogoda chyba zwariowała i bez przerwy ulice były zalewane strumieniami wody. Dobrze, że to chociaż nie miała być burza. I tak zmoknie, gdy dziś wyjdzie, by dotrzeć na miejsce zbrodni.Mało kto wiedział o tym że od kilku dni Lilith pomaga szeryfowi zdobyć jakieś ślady, nawet Stiles nic o tym nie wiedział. Oboje z szeryfem uznali że tak będzie najlepiej.Po ostatnim incydencie w szkole dziewczyna zrezygnowała na kilka dni ze szkoły. Cały czas czuła się obserwowana. Gdziekolwiek by nie poszła czuła na sobie wzrok.. W szkole, na treningu cheerlederek, w pracy, w drodze do domu.. dosłownie wszędzie! Powoli czuła jakby zaczynała wariować.
Zdążyła jedynie nakarmić swojego pupila, ponieważ po raz kolejny jej wieczorną rutynę przerwał sms od zastępcy szeryfa, który obwieścił młodej demonicy kolejne znalezisko.Lilith od razu udała się na miejsce, jednak za miast szeryfa jej oczom ukazała się wysoka kobieta, która najprawdopodobniej nie miała dobrych zamiarów.
- Kim jesteś? - zawołała niepewnie, kobieta jednak nie zamierzała jej odpowiedzieć. Wysunęła pazury warcząc w jej kierunku.
[.. ]
Leniwie wypuściła powietrze z płuc, tym samym dając sobie jeszcze kilka sekund na zebranie sił, po czym z trudem podźwignęła się na kolana. Z licznych ran nadal sączyła się krew. I tak przesiąkła już przez zniszczone ubrania, a teraz po prostu spływała prosto na ziemię, która przyjmowała ją, jakby była tylko wodą.Odgarnęła z twarzy długie, brązowe włosy, które teraz przypominały strąki oblepione posoką i kurzem. Na jej twarzy malowało się potężne zmęczenie, wymieszane z ogromnym bólem, który szarpał wnętrznościami, ale ona starała się odsunąć to wszystko od siebie jak najdalej. Nie miała teraz czasu na zastanawianie się nad słabościami własnego ciała.Niespiesznie przesunęła dłonią nad kępami przed sobą, starając się tym samym podciągnąć i zaatakować. Była jednak zbyt słaba aby to zrobić.Uniosła palce, dotykając ust, następnie podniosła na wysokość oczu i zobaczyła na nich krew.Kto chciał jej śmierci, poza szaloną sympatią która zginęła kilka wieków temu?W myślach liczyła bicia swojego serca. Wzrok miała utkwiony przed sobą, a zmrużone oczy trochę wyostrzyły obraz.Zdążyła uciec przed ostatnim ciosem, który pewnie pozbawiłby ją życia. Czyżby jej koszmary z dzieciństwa wróciły żeby pozbyć się jej na dobre? Uciekła. Biegła tyle sił ile starczyło jej w nogach , starając się uciec od okropieństwa które ponownie się na nią zaczaiło, niestety nie patrzyła dokąd biegnie. Poślizgnęła się na mokrych od deszczu kamieniach, w wyniku czego źle stanęła i nagle spadła dwa metry w dół, lądując twarzą tuż przy czyichś nogach. Z szokiem wpatrywała się w czubki czarnych butów, mrugając przy tym oczami. Rozległ się nieprzyjemny dla uszu śmiech,a zaraz po nim kolejne warczenie.U boku młodej kobiety, która czyhała na życie Lilith pojawił się mężczyzna - który o dziwo stanął w obronie Demonicy. Podczas gdy dwójka nieznajomych walczyła między sobą brunetka starała się podnieść i uciec. Wszystkie próby kończyły się mizernie, przynajmniej do momentu gdy odgłosy walki nagle ucichły a nieznajomy mężczyzna stanął przed nią.
- Nie zbliżaj się! - krzyknęła od razu i o dziwo nawet udało jej się podnieść. Przez to że zrobiła to zbyt szybko zakręciło jej się w głowie, a przez rany i silny ból straciła przytomność.
