Tragedia smoleńska

Koniec rusofobii...?

 

Śmierć  człowieka  prawie  zawsze  jest  tragedią.  Piszę  „prawie  zawsze”,  ponieważ  są  osoby,  których  śmierć  jest  oczekiwana  lub  pochwalna  jeśli  się  zdarzy.  Dotyczy  to  np.  notorycznych  morderców.  W  każdym  innym  przypadku,  jeżeli  następuje  ona  szybko,  nie  jest  tragedią  dla  umierającego,  natomiast  jest  tragedią  dla  tych,  co  byli  związani  z  nim  za  jego  życia,  szczególnie  wówczas,  gdy  był  władny  zrobić  dla  innych  coś,  czego  od  niego  oczekiwano. 

W  katastrofie  samolotowej  w  Smoleńsku  zginęła  elita  naszej  władzy  wojskowej  i  politycznej.  Elita,  która  kształtowała  politykę.  Oczywiście  są  jeszcze  inni,  którzy  mimo  tego,  że  politykami  nie  są,  kształtują  politykę  z  racji  zajmowania  stanowisk  rządowych. 

W  śród  tych  co  zginęli,  byli  również  tacy,  którzy  swoje  osobiste  fobie  przekształcali  w  fobie  narodowe.  Takim  człowiekiem  był  między  innymi  Prezydent  L.  Kaczyński.  Być  może  zbyt  mocno  był  związany  z  naszym  klerem  i  rusofobia  była  podtrzymywana  przez  tych,  którzy  nigdy  nie  powinni  wtrącać  się  do  polityki,  a  jedynie  spełniać  służalczą  rolę  względem  narodu,  któremu  służą.  Jego  zachowanie  się  w  Gruzji,  zarówno  wyprawa  w  góry  jak  i  żądania  od  pilota  lądowania  w  sytuacji  zagrażającej  życiu,  były  po  prostu  niepoważne.  Niegodne  prezydenta.  Poza  tym  wyjazd  do  Katynia,  to  kolejna  manifestacja  rusofobii.  Gdyby  Japonia  chciała  mieć  pretensje  do  Stanów  Zjednoczonych  (chodzi  o  bomby  atomowe),  to  do  tej  pory  musiałaby  nie  mieć  tam  swoich  przedstawicielstw,  ani  ich  u  siebie.  Czas  już  wreszcie  skończyć  tą  komedię. 

Od  chwili  przewrotu  do  tej  pory  nie  było  inaczej,  jak  tylko  bez  żadnego  zdania  racji  popieranie  kleru.  Mam  nadzieję,  że  już  nigdy  tak  nie  będzie.  Prezydent –jakimkolwiek  człowiekiem  by  nie  był,  nie  powinien  mieć  oficjalnego  uprzedzenia  do  żadnego  narodu,  szczególnie  narodu  ościennego.  Rozumiem  byłego  Prezydenta  A.  Kwaśniewskiego,  którego  w  oficjalnej  podróży  do  Kanady  rewidowano  na  lotnisku  i  który  powiedział,  że  nigdy  już  nie  pojedzie  do  tego  kraju.  Prezydent  L.  Kaczyński  takich  doświadczeń  nie  miał.  Rusofobia  Prezydenta  L.  Kaczyńskiego  działała  niekorzystnie  na  Polską  gospodarkę.  Nie  możemy  wysyłać  na  Zachód  swoich  produktów  przemysłowych,  ponieważ  tam  istnieje  nadprodukcja,  a  kurs  złotówki  do  dolara  jest  już  od  dawna  dla  nas  niekorzystny.  Jedyny  duży  rynek  zbytu  to  właśnie  Rosja.  Aczkolwiek  Premier  D.  Tusk  dla  mnie  politykiem  nie  jest,  to  jednak  upatruję  w  tej  tragedii  zwrotu  polskiej  polityki  i  nawiązania  ścisłych  kontaktów  handlowych  z  Rosją.  Może  też  nastąpi  zmiana  na  stanowisku  Ministra  Spraw  Zagranicznych,  bo  moim  zdaniem  obecny  minister  R.  Sikorski  nie  ma  ani  taktu,  ani  honoru.   

Pomysł  pochowania  Prezydenta  L.  Kaczyńskiego  i  jego  małżonki  na  Wawelu  jest  pomysłem  niedorzecznym.  Tam  powinno  się  chować  polityków,  a  Prezydent  L.  Kaczyński  politykiem  nie  był.  Jedyny  polityk  czasów  powojennych,  to  kardynał  Stefan  Wyszyński.     

Należy  oddać  zmarłym  hołd.  Chylę  głowę.