JustPaste.it

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━

Powiedzenie imienia mężczyzny nie było najlepszym pomysłem, o czym przekonała sie po chwili. Jak on do cholery wyrwał się z łap DRESZCZ'u? Nie znała go za dobrze, widziała kilka razy, zapamiętała imię. Był jednym z tych dzieciaków, których organizacja trzymała w swoich laboratoriach. Ilu z nich przyprowadziła sama Airie? Wolała nie liczyć, wtedy takie miała rozkazy. Każdy z początku wierzył w to co mówili. Że uda im się opanować zarazę, że trzymają rękę na pulsie. Tak, jasne. Pieprzenie.

Widać było, że zadziałał impulsywnie. Jakim cudem Airie nie zauważyła, że wyjmował on broń? Przeklnęła się za to w myślach, wbrew wszystkiemu nie zamierzała skończyć z dziurą w czole. Szczególnie, że nie była zarażona. Nie dziwiła się jednak chłopakowi, jeśli uciekł z DRESZCZ'u, miał prawo zachować się tak a nie inaczej. Zirytował ją jedynie krzyk jaki podniósł się echem wśród zebranych. Tak, wyglądało to niebezpiecznie. Mężczyzna celujący wprost w czoło kobiety. Ona i on ubrojeni po same zęby, bez wahania zabili by jedno z nich. Jak na takiego chuderlaka, Thawne musiała przyznać, że miał w sobie parę, gdy przycisnął ją tak do ściany. Nie powiedziała jednak nic, starając się przeanalizować co tak naprawdę się tutaj dzieje. Patrzyła tylko na mężczyznę ni to znużonym ni to zmęczonym spojrzeniem. Przywykła bowiem do tego, ze ktoś do niej celuje. Ile to razy w Afganistanie była w podobnej sytuacji? Gdy wystrzelił w powietrze dwa razy miała ochotę palnąć go w łeb, co prawda zabiła w okolicy wszystkich zarażonych, ale nigdy nie wiadomo kto się kręci po okolicy. Dreszcz przeszedł jej po ciele, gdy zimny metal lufy dotknął jej ciepłej skóry. Niemal się przy tym uśmiechnęła.

Pracujemy dla tej samej osoby, więc do jasnej cholery, opuść tę broń, albo zrobię Ci krzywdę. — powiedziała ze spokojem, nie spuszczając wzroku z mężczyzny.

Dałaby radę go obezwładnić. Krav maga i trening wojskowy dawał jej przewagę nad młodzieńcem, jednak po co miała się przemęczać? Dała mu szansę na opuszczenie broni, a jeśli tego by nie zrobił, powaliłaby go na łopatki. Nie miała czasu na zabawę, jedyne o czym marzyła to o zdjęciu brudnych ubrań i kąpieli. Musiała też znaleźć tego palanta, który załatwił im pracę i wyciągnąć od niego zapłatę.

Słuchaj, nie mam zamiaru spędzać całego dnia z tą bandą, więc ochłoń, bo na prawde będę zmuszona zrobić Ci krzywdę...

Nie było to zbyt dyplomatyczne, a tym bardziej nie byłą to dobra negocjacja, ale czasem trzeba twardo i pewnie powiedzieć co się myśli, niż bawić się w podchody.

━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━