Ten wstrętny kapitalizm

Jako że nagonka na kapitalizm staje sie coraz bardziej powszechna, warto przypomnieć co ironicznie pisał na ten temat Murray Rothbard.

Na przełomie lat trzydziestych i czterdziestych przeciwnicy kapitalizmu zarzucali, że cierpi  on na nieuleczalną „wieczną stagnację” i próbowali ją leczyć przy pomocy interwencji rządu, która miała pobudzić popyt.

W latach pięćdziesiątych mieliśmy jednak do czynienia z powojennym boomem gospodarczym, więc ci sami krytycy zmienili powód utyskiwania na kapitalizm twierdząc, że choć się rozwija, to zdecydowanie za wolno. Dlatego postulowali nadanie gospodarce rozpędu przy pomocy… interwencji rządu.

Gdy w 1958 roku pojawił się John Kenneth Galbraith ze swoim bestsellerem The Affluent Society (Społeczeństwo dobrobytu) okazało się, że problem z kapitalizmem polega nie na tym, że generuje stagnację, ani nie na tym, że rozwija się za wolno, tylko na tym, iż… rozwinął się za szybko. Tym razem interwencja rządu miała być konieczna w celu zahamowania konsumpcjonizmu przy pomocy podwyższonych podatków.

Ale czas krytyki kapitalizmu na podstawie teorii „nadmiernego dobrobytu” generowanego przez tenże kapitalizm też szybko minął. Jego miejsce zajął prąd przeciwstawny – zaniepokojenie nadmiernym ubóstwem wywoływanym przez kapitalizm. Wywołała je, wydana w roku 1962 książka Michaela Harringtona The Other America (Inna Ameryka). Okazało się, że problemem wywoływanym przez kapitalizm nie jest wcale nadmiar dobrobytu, lecz rozprzestrzeniająca się w świecie skrajna nędza. I tym razem rozwiązanie miało polegać na interwencji rządów w celu podźwignięcia ubogich z nędzy.

Kolejnym zagrożeniem ze strony kapitalizmu miała być nieuchronna automatyzacja i komputeryzacja produkcji, która miała rodzić z jednej strony wielkie zyski na skutek rozwoju produkcji przemysłowej, a z drugiej bezrobocie i biedę robotników, którzy mięli zostać bez pracy. Kapitalizm miał więc prowadzić do olbrzymiego bezrobocia, a zaradzić temu mogła tylko… interwencja rządu.

Gdy stało się jasne, że histeria wokół automatyzacji nie miała żadnych podstaw, ponownie okazało się, że mamy do czynienia z nadmiernym dobrobytem, i że z punktu widzenia ochrony środowiska i ekologii kapitalizm wolnorynkowy rozwija się o wiele za szybko. Dlatego konieczna miała być… interwencja rządu w celu zaplanowania „zrównoważonego” rozwoju, który uchroni ludzkość od zjawiska wzrostu ujemnego, które czekać nas miało w przyszłości!

Dziś kapitalizm oskarża się o spowodowanie kryzysu rynków finansowych, który może być zażegnany jedynie dzięki… interwencji rządu w celu utrzymania zagregowanego popytu na dotychczasowym poziomie.

Jak pisał Joseph Schumpeter: „Kapitalizm staje przed obliczem sędziów, którzy mają na niego wyrok śmierci w kieszeni. Ogłoszą go bez względu na to, jakie będą argumenty obrony, której jedynym sukcesem może być zmiana kwalifikacji czynu”.

Zobacz też

 

Źródło: Robert Gwiazdowski