Teleskop Kepler zaobserwował dziwne zjawisko

 

 

1200px-Artist’s_Impression_of_a_Baby_Star_Still_Surrounded_by_a_Protoplanetary_Disc

 Młoda gwiazda otoczona dyskiem protoplanetarnym. Rys. ESO/L Calçada 

Wokół gwiazdy KIC 8462852 dzieje się coś bardzo, bardzo dziwnego. Tak dziwnego, że gdy wśród poważnych rozważań pojawiają się sugestie, że być może to obcy, naukowcy nie parskają pogardliwym śmiechem. Nie sugerują otwarcie działania obcej cywilizacji, ale sprawa jest tak tajemnicza, że tego wyjaśnienia nie daje się łatwo odrzucić.

O co chodzi? O przygasanie gwiazdy. Kosmiczny Teleskop Kepler, który zakończył już swą misję, przez kilka lat obserwował setki tysięcy gwiazd poszukując charakterystycznego zjawiska. Blask gwiazd potrafi na krótki czas, czasem kilka godzin, czasem dni, nieco osłabnąć. Przyczyn tego zjawiska może być wiele, ale tym, czego szukał Kepler były tranzyty planet. Gdy odległa planeta znajdzie się dokładnie między gwiazdą a teleskopem, dociera do niego nieco mniej światła. Jeśli to zjawisko powtarza się w regularnych odstępach i trwa tyle samo, to wiemy, że mamy do czynienia z planetą. W ten sposób, śledząc tranzyty, odkryliśmy już tysiące egzoplanet.

NASA-KeplerSpaceTelescope-ArtistConcept-20141027

 Kosmiczny Teleskop Keplera. Rys. NASA 

KIC 8462852 nie powinna zachowywać się nietypowo. To większa i jaśniejsza od Słońca gwiazda znajdująca się około 1500 lat świetlnych od Ziemi. Są takich miliony. Nuda.

Ale gwiazda KIC 8462852 robi coś dziwnego (tu praca, w której to opisano). Przygasa bardzo mocno i to w nieregularnych odstępach czasu. Największe planety, jakie mogą krążyć wokół gwiazdy nie są wiele większe od Jowisza – jeśli obiekt jest większy, sam staje się gwiazdą. Przejścia takich Jowiszów odbierają gwieździe najwyżej 1 procent jasności. Tymczasem KIC 8462852 przygasa o 18, a nawet 22 procent! Już samo to jest zadziwiające, ale dodatkowo dzieje się to nieregularnie.

Astronomowie doskonale nauczyli się identyfikować przeszkody, które mogą zasłonić gwiazdę i zachowanie KIC 8462852 nie pasuje do żadnego ze schematów. Gwiazdę zasłania coś ogromnego – gdyby to była inna gwiazda, wiedzielibyśmy o tym. No i byłoby to regularne, a nie jest.

Takich spadków jasności zaobserwowaliśmy setki. I są one dziwne – gdy przez tarczę gwiazdy przechodzi planeta, wyraźnie widać, że jasność stopniowo spada, tak trwa, a potem stopniowo rośnie. Wymusza to regularny kształt planety, która przysłania gwiazdę. A przez 1500 dni, kiedy obserwowaliśmy KIC 8462852 działy się rzeczy dziwne. Wolny spadek i szybki wzrost jasności (czyli nieregularny obiekt). Generalne przygaśnięcie, ale w jego obrębie częste spadki i rozbłyski. Pozorna regularność o cyklu 20-dniowym, która nagle znika. Dziwne, dziwne, dziwne.

KIC_8462852-kepler_transit-data-graph

 Wykresy zmian jasności gwiazdy KIC 8462852. Widać pojedyncze piki i dziwne nieregularności. Rys. Boyajian et al. 

KIC_8462852-kepler_transit-data-graph-smaller-frequencies

 Wykresy zmian jasności gwiazdy KIC 8462852 z widocznym cyklem 20-dniowym, który zostaje zakłócony. Rys. Boyajian et al. 

Oczywiście pierwszym odruchem badaczy nie jest pokazanie palcem na obcych. Najpierw zabrali się za siebie samych i wyeliminowali błędy w metodzie obserwacji lub awarie sprzętu. Rozważali potężne kosmiczne gruzowisko otaczające gwiazdę, które może przysłaniać w nieregularny sposób jej tarczę. Ale na to KIC 8462852 jest za stara – takie struktury krążą wokół młodych gwiazd.

Może więc efekt kosmicznej kolizji podobnej do tej, jaka zapewne wyrwała z Ziemi przed miliardami lat gigantyczną ilość skał, które dziś nazywamy Księżycem? Wyjaśnienie ciekawe, ale znowu coś się nie zgadza. Takie krążące wokół gwiazdy rumowisko nagrzewa się od niej i emituje silne promieniowanie podczerwone. A tymczasem niczego takiego wokół KIC 8462852 nie ma.

Jest jeszcze jedno wyjaśnienie. W pobliżu obserwowanej gwiazdy znajduje się inna. To mały czerwony karzeł, który mógł poruszyć tamtejszy odpowiednik obłoku Oorta i wybić z niego komety, które ruszyły ku większej gwieździe. To mogłoby tłumaczyć brak śladu cieplnego – lodowe ciała mogą parować i oddawać szybko ciepło. Ale i tu jest problem, bo nie sposób wyobrazić sobie takiego natłoku komet, by udało się przysłonić 22 procent światła gwiazdy. 22 procent! Prawie jedną czwartą!

Dlatego astronomowie, po raz pierwszy od bardzo dawna, odważyli się zasugerować udział obcej cywilizacji. Tu jeszcze zastrzeżenie – naukowcy traktują to raczej jako myślową zabawę, niż sygnał o odkryciu obcych. Jeśli gdzieś w internecie przeczytacie co innego, to znaczy, że czytacie w złych miejscach.

Dyson_Swarm

 Jeden z możliwych etapów budowy sfery Dysona. Rys. Vedexent 

Ale wracając do odległej cywilizacji. Wspomnienie o niej wzięło się z liczącej już kilkadziesiąt lat koncepcji sfery Dysona. W 1959 roku fizyk i futurolog Freeman Dyson napisał do prestiżowego czasopisma Science tekst, w którym rzucił koncepcję przyszłego pozyskiwania energii. Im bardziej rozwija się cywilizacja, tym więcej jej potrzebuje. A najlepszym ze źródeł pozostaje (zapewne) gwiazda, wokół której się żyje. Można by więc gwiazdę otoczyć pierścieniem paneli słonecznych wprowadzonych na jej orbitę. Ale energii potrzeba jeszcze więcej, więc może dołożyć paneli. I jeszcze więcej. W końcu cała gwiazda zostanie otoczona wielką kulą – właśnie sferą Dysona.

Gdybyśmy przyłapali pozaziemską cywilizację na budowaniu takiego systemu paneli słonecznych wokół gwiazdy, zapewne dałoby to właśnie taki efekt, jak dostrzeżony wokół KIC 8462852. Przerywane rozbłyski, nieregularne przyciemienia.

 

Autor: www.crazynauka.pl