Szczytne dno ułudy

Jak łatwo dać się uwiązać – czemukolwiek. Na uwięzi więzi być i mieć czelność zwać to “wolnością”.

 

 

Raz tam, ścieżką pod lasem, szedł sąsiad uwiązany do jamnika.
Myślał, że to on go wyprowadza.
Dumny przyjaciel na zawołanie na smycz
A do sikania nie unosi nogi.

Ot, zwykły niewolnik szczekającej szóstej rano bawi się w “pana”…

Z ozonowej dziury wylazło Słońce – już nad sadzawkę tłumy walą
Pan wali Panią po głowie za skrawek trawnika
Zabija wzrokiem; czasem pożąda.

Opalenizny niewolnikom daleko do letników…

Modniś synalek dostał Ajpada nowszy model – zagrywa się do wyryrania dziury
Zabija wzrok, lecz ojciec się cieszy – póki co, dwa wróble ubił:
Syna uciszył, ciało styranej kochanki podgłośnił.

Ot, niewolnik kaprysów zgarbionych pleców…

Ale, ale – to nie ja, to inni przecie!
Sumienia nie gryzą mi wszy – ja byłem dziś namszy
Po swą dawkę odpuszczenia do kościoła walę, “Ojcze nasz” klepnę
…by po drodze kląć i klepnąć żonę za zupę za słoną
Lub głupotę wrodzoną.

Zabijam ślubną wzrokiem; już nie pożądam…
Dziś przypadkiem odkryłem, że “Ojcze nasz”, to też - o zgrozo -
“Jako‑imy‑odpu-szczamy”.

Może zapomnę…?

Ułudo Nieba! Ułudo Wolności – może zagrajmy o Cię w kości?
Dobra” - rzecze niejaki Jezus - i rzuca oczek …trzynaście.
Jezu, kurde, bez cudów! Tu chodzi o szmal, o poważanie – o życie właśnie!

Więc za tę życia ułudę do dna wypijmy
i rzućmy kości,
Lecz czemu udawać przywiązanie do
wolności?

cfee29f9f4c579c1324bd83a4d4c68fb.png

Licencja: Creative Commons