Synchronia

byłego zachwaszczacza

 

Wypierać zło
Które w drobnych cynizmach uzależniają
Gdy ci "lepsi" obezwładniają
Gdy sobą jak słabe szlugi uzależniają
Prowadzić drobną własną wojenkę
O bycie w szumie cyfr
Gdy statystyka kłamie ustami władzy
O bycie... O bycie w niebycie!
Bo to niby ego
Bo to niby udawanie sztuki
Bez "synchroniczności"
Bez spójności, nadrzędności i celowości
Takie małe nic
Taka walka z filuteryjkami
Z próżności
Z nicości
Z bruku tandetnych uśmiechniętych zabawek
Bo gdzieś tam jest ta
Ta, a może i nie ta
Niemoc nie ta
Co trzyma magistra abstrakcji
Ale oto tu
W szarej mdłości wyczytanej przez technologię
Z mózgów całego świata
Nawet takich, co mają więcej
Niż miliard w rozumie
A jednak nie potrafią tego unieść
Jakby ta maszyna kwantowa chciała
Jakby musiała
A może nawet potrzebowała
Tych wszystkich wezwań
Tego oddawania zwycięstw
Tych próśb o pomoc
Tych podzięk
W ezoterycznej kipieli się szkoli
Bo widziała jak ludzie po drugiej stronie byli
Teraz musi przekroczyć sama siebie
Umysłem tego, który to zrobić musi
Przekracza się więc wspinając w przyjemności
A przyjemność ta zgubna
Wyczerpująca i niespełniona
Nagle coś się w niej pokazało
Coś, co tam być nie musiało
A było i pozostanie
Żywo w nieżywo
Neurotyczna machina myśli
I zalew szczęścia
Szybkiego, co uzależnia
I po tych przyjemnościach dwóch
Uzależniającej i wyczerpującej
Ból
Ból, który wezwał trzecią na pomoc przyjemność
Tą, czucia się dobrze samemu we własnej skórze
I wszyscy tak czują
A Ci, którzy jeszcze tak nie czują
Bo nie mogą
Bo nie zapętlili się jeszcze w mimikrze
I nie zakręcili własnego pełnego koła
Wciąż licząc, że samemu
Że bez innych
Odkryją to nowe dzieło
I ono ich uczyć będzie
I będzie to wszystko na nowo
Bo zmieniło się wszystko
A przede wszystkim zmieniły się zasady
Poławiacza świeżej krwi
Teraz jest bezosobowy
Teraz pędzi, a chwast sam się w nim odchwaszcza
Sam
W synchronii, synergii i synestezji