Sylwester pod kontrolą

Jak mówi jedno z przykazań kościelnych, należy: „Zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od udziału w zabawach.”

 

Zasada ta dotyczy nie tylko czasu ścisłego postu, ale również wszystkich piątków w roku. No to teraz trzymajcie się mocno klęczników bogobojni imprezowicze, ponieważ zamierzam obnażyć przed wami gorzką prawdę o tegorocznych obchodach ostatniego dnia roku – wypada on w piątek! Ma to jednak swoje plusy. Pierwszego dnia nowego roku nie będzie kaca, wzdęć i zakwasów w mięśniach kończyn po całonocnych pląsach na parkiecie. W pierwszym kwartale 2011 spadnie liczba nielegalnych skrobanek, a we wrześniu niechcianych narodzin.

Tylko co z całonocnym szaleństwem? Czy alternatywą jest tygodniowy, odgrzewany karp wigilijny, ciepłe skarpety i wyczekiwanie w ciszy na nowy rok? Spokojnie, nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać. Otóż urzędnicy watykańscy są nadzwyczaj przewidujący. Prawo kanoniczne składa się z przepisów właściwych tego prawa oraz uniwersalnych „backdoorów” okolicznościowych zwanych potocznie dyspensami. Korzystający z tych możliwości strażnicy naszych cnót postanowili dać nam prezent na tę okoliczność! Niewiarygodne! Nasi dobroczyńcy pozwalają nam – wyjątkowo – w ten dzień korzystać ze swobód obywatelskich, które daje nam jakaś tam konstytucja czy inny pomniejszy dokument, nie narażając nas na pośmiertne cierpienia.¹ Bardzo ciekawa jest ta koncepcja prawa. Zakazy, które można znosić pod dowolnym pretekstem, nawet lokalnie, mimo że obowiązują teoretycznie całą wspólnotę. A co jeśli ten mężczyzna (ukrywający pod purpurową suknią opuchliznę głodową wielkości ciąży mnogiej) myli się i sam Wielki Architekt byłby przeciwny znoszeniu postu z powodu tańców i szampana? Do piekła pójdą wszyscy, którzy uznali dyspensę za dobre usprawiedliwienie, czy tylko urzędnik kościelny, który ją wydał? Może przepowiednia o końcu świata, który ma nastąpić w chwili zdarcia ostatniej kartki z kalendarza Majów spełni się w zależności od tego, czy zdamy sprawdzian trzymania postu w Sylwestra tego roku? Któż to wie...

Teorie o końcu świata w ostatnim dniu roku to nie żadna nowość. Już grubo ponad 1000 lat temu sądzono, że urzędujący na początku IV wieku papież Sylwester I (to właśnie na jego cześć świętujemy tego dnia) zamknął w podziemiach Watykanu smoka. Gad ten miał zniszczyć świat w nocy z 31 grudnia 999 na 1 stycznia 1000 roku. Może nie zrobił tego wtedy, ponieważ kazano mu czekać do piątku nadchodzącego właśnie tygodnia? Nie mam pojęcia, ale postanowiłem sprawdzić to osobiście. Co prawda mnie, jako ateistę post nie obowiązuje, ale będę uważnie przyglądał się wierzącym, z którymi spędzę ten czas. Gdy tylko poczuję zapach siarki i trzepot wielkich, błoniastych skrzydeł schowam się pod stół i przykryty obrusem poczekam na apokalipsę.

Na zakończenie jedno zdanie zupełnie na poważnie. Wszystkim wierzącym i niewierzącym życzę udanej sylwestrowej zabawy.

 

1. Wiadomości Onet.pl 27.12.2010 

 

Źródło: http://apage-deus.tk/2010/12/27/19/

Licencja: Creative Commons - bez utworów zależnych