Sterylizacja po polsku

Dlaczego prosty zabieg laparoskopowy akceptowany przez WHO, jako jedna z metod antykoncepcyjnych, jest zabroniony w Polsce?

 

   Sterylizacja, zwana również ubezpłodnieniem, to pozbawianie płodności przy zachowaniu czynności hormonalnej gruczołów płciowych. U kobiet polega na chirurgicznym podwiązaniu lub uniedrożnieniu jajowodów, u mężczyzn na podwiązaniu nasieniowodów (wazektomia). Zależnie od użytej metody, zabieg ten może być całkowicie nieodwracalny (przecięcie lub podwiązanie jajowodów) lub odwracalny w ok. 60% przypadków (w przypadku zastosowania pierścieni).

    Sterylizacja uznana jest za bardzo bezpieczną metodę antykoncepcyjną, jej skuteczność sięga 100%. Na całym świecie stosowana jest od wielu lat, wykonywana jest (legalnie!) w ponad siedemdziesięciu krajach. W Polsce jednakże metoda ta jest prawnie zakazana, o czym mówi  artykuł 155 §1.Kodeksu Karnego: „Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”. W artykule czyn ten wymieniony jest wśród krzywd, których wyrządzenie podlega karze pozbawienia wolności. Tymczasem, zgodnie z uznanymi prawami człowieka, świadoma i dobrowolna rezygnacja z własnej płodności jest podstawowym prawem człowieka. Tak więc zabiegi wykonywane przez lekarzy na żądanie zainteresowanych osób nie tylko nie mogą być traktowane jak przestępstwo, ale powinny być dostępne na równi z innymi metodami antykoncepcji. Obecnie zabiegi te, podobnie jak aborcję, wykonuje się bardzo rzadko, w sytuacjach, gdy ciąża może zagrażać zdrowiu lub życiu kobiety.

    W Polsce niewiele mówi się na ten temat (przynajmniej publicznie), jest to nadal temat tabu. Warto dodać, że powyższy przepis prawny dotyczy pozbawiania płodności bez zgody pacjenta, czyli osoby najbardziej tym zainteresowanej. Mimo powszechnego przekonania o nielegalności tych zabiegów, warto podkreślić, że nie istnieją żadne przepisy odnoszące się do dobrowolnej sterylizacji wykonywanej w celu zabezpieczenia antykoncepcyjnego. Czemu więc lekarze unikają przeprowadzania sterylizacji? W czasach, kiedy ten kontrowersyjny zapis znalazł się w Kodeksie karnym, pod uwagę brano jedynie ubezpłodnienie wbrew woli pacjenta. Dlaczego więc medycy zasłaniają się nim w sytuacji, kiedy to pacjent osobiście występuje z prośbą o przeprowadzenie takiego zabiegu? O wiele wygodniej jest powoływać się na powyższy artykuł Kodeksu, niż respektować  prawo człowieka do świadomej i dobrowolnej rezygnacji z własnej płodności. Łamanie tego prawa odbiera Polakom dostęp do zaakceptowanego przez cały cywilizowany świat zabiegu, stawianego na równi z innymi metodami antykoncepcyjnymi. Odmowę wykonania zabiegu sterylizacji tłumaczy się zapisem w Kodeksie Karnym, co nijak ma się do rzeczywistych faktów, ponieważ spowodowanie „ciężkiego uszczerbku na zdrowiu” następuje w sytuacji, gdy sprawca działa wbrew woli ofiary, a przecież sterylizację antykoncepcyjną wykonuje się wyłącznie na prośbę i za świadomą zgodą zainteresowanego. Właśnie ten fakt rodzi najwięcej pytań:
- Dlaczego dorosła, świadoma skutków i nieodwracalności zabiegu, osoba, nie może sama zdecydować o zastosowaniu tego radykalnego środka?
Możliwych odpowiedzi jest kilka. Jedną z nich jest nieodwracalność skutków owego zabiegu, jednakże w życiu podejmujemy wiele decyzji, które mają nieodwracalne skutki. Świadomi skutków podejmujemy właśnie taką, a nie inną decyzję. Mamy do tego prawo. Decydujemy o sobie i za siebie.
Kolejną możliwą odpowiedzią, jaką możemy usłyszeć od lekarza to ta, że lekarz powinien leczyć, a nie okaleczać. Granica między leczeniem, a okaleczaniem nie jest taka oczywista – w wielu medycznych przypadkach okaleczenie jest konieczne, żeby wyleczyć. Zdrowie dotyczy nie tylko naszej fizyczności, w tym miejscu przytoczę definicję zdrowia wg Światowej Organizacji Zdrowia:  zdrowie to pełnia dobrostanu fizycznego, psychicznego i społecznego. Kiedy z powodu dobrostanu psychicznego i społecznego zdrowa kobieta decyduje się na umieszczenie na klatce piersiowej paru kilogramów sylikonu, jakoś nikt nie protestuje. Pozwalamy jej stać się piękną na swój sposób, czemu więc nie pozwolimy jej być bezdzietną?
Tak naprawdę, poza podanymi powodami wymienionymi powyżej, jest wg mnie jeszcze jedna odpowiedź, mocno zakamuflowana: Niechęć do przeprowadzania zabiegów sterylizacji wynika również (a może przede wszystkim) z ogólnie panującego systemu wartości i przekonań. W Polsce takie pojęcia jak płodność, matka, rozmnażanie, uogólniony pro-life - jak Pan Bóg przykazał, są ważniejsze niż podstawowe prawa jednostki, o które w innych, bardziej cywilizowanych krajach, nie trzeba się wykłócać. I to jest chyba najlepsza odpowiedź na pytanie, dlaczego sterylizacja jest w Polsce niedozwolona.

   Podstawowym kryterium spełnienia prośby o sterylizację, powinna być ogólnie pojęta świadomość dotycząca zabiegu - pacjent musi mieć wiedzę na ten temat, rozumieć skutki i powody podjęcia takiej decyzji (w przypadku osób, które ze względu na swój lub ewentualnych potomków stan zdrowia, powinny być wysterylizowane), powinien być poinformowany na temat alternatywnych sposobów postępowania, rozważyć wszelkie za i przeciw. Jednym słowem – jedynym kryterium powinna być świadoma decyzja osoby zainteresowanej. Sterylizacja może być dla kobiety  sposobem uchronienia jej przed zagrażającą życiu następną ciążą. Jasne, w tym momencie jej życie nie jest w niebezpieczeństwie, ale kiedy już będzie, na zabieg może być za późno, a jak wiadomo zabieg aborcji nawet w takim przypadku (niby dozwolonym) trudno wyegzekwować. Swoją drogą – w przypadku zagrożenia zdrowia matki dopuszcza się w Polsce aborcję, a nie dopuszcza sterylizacji. Czyżby aborcja była mniej inwazyjnym i dyskusyjnym zabiegiem?

   Co ciekawe, jak to w naszej polskiej rzeczywistości bywa, istnieje oczywiście podziemie sterylizacyjne. Koszt takiego zabiegu waha się od 2 do 3 tysięcy polskich złotych.
   W każdym cywilizowanym kraju prawa reprodukcyjne opierają się na uznaniu fundamentalnego prawa wszystkich par i jednostek do swobodnego i odpowiedzialnego decydowania, ile, kiedy i w jakich odstępach czasu chcą mieć dzieci, jak również do informacji i środków umożliwiających osiągnięcie tego celu; prawa do podejmowania decyzji w sprawach reprodukcji w sposób wolny od dyskryminacji, przymusu i przemocy.
   Doświadczenia wskazują, że zarówno w Polsce jak i w krajach, w których sterylizacja jest nielegalna, jest ona mimo wszystko wykonywana. Odbywa się to często ze szkodą dla zdrowia kobiet. Na przykład w Brazylii, by dokonać podwiązania jajowodów, lekarze przeprowadzają cesarskie cięcia podczas porodu mimo braku jakichkolwiek wskazań po temu.

   Decyzja o sterylizacji nie zapada wyłącznie z chęci posiadania większego komfortu w czasie współżycia płciowego. Często w grę wchodzą warunki bytowe, wielodzietność rodziny, zagrożenie życia i zdrowia kobiety spowodowane kolejną ciążą, choroby dziedziczne partnera, który nie chce przekazywać ich potomstwu itd. Sterylizacja jest dość dyskusyjną metodą antykoncepcji z uwagi na jedną jej poważną wadę – w większości przypadków jest nieodwracalna. Ma jednak wiele zalet, takich jak: bardzo wysoka skuteczność (ponad 99% pewności); brak stwierdzonych skutków ubocznych; nie wpływa na czynności hormonalne narządów płciowych; nie wpływa na możliwości seksualne; eliminuje strach przed niepożądaną ciążą; trwale rozwiązuje problem antykoncepcji - eliminuje potrzebę ciągłego stosowania doraźnych metod antykoncepcyjnych oraz ponoszenia związanych z tym kosztów i niedogodności. Jest to idealna metoda antykoncepcyjna dla osób, które nie chcą mieć już więcej dzieci (mają tyle dzieci, ile chciały), nie mogą lub nie chcą stosować innych metod antykoncepcyjnych, ciąża mogłaby zagrozić ich zdrowiu lub życiu, chcą uniknąć konieczności aborcji, gdy zawiodą metody antykoncepcyjne, chcą pozbyć się lęku przed ciążą, nie chcą przekazywać potomstwu chorób lub wad wrodzonych.
   Jedyną osobą, która ma prawo decydować o tego typu ingerencji w organizm jest tylko i wyłącznie sam zainteresowany (czyt. właściciel ciała czyli jego jedyny administrator). Jest rzeczą niedopuszczalną, żeby w XXI w. osoby trzecie decydowały o zawartości czyjejś macicy, mówiąc tonem feministycznym. Dlaczego w naszym kraju nadal najwięcej do powiedzenia na temat antykoncepcji, aborcji, sterylizacji mają mężczyźni, często w osobie starego kawalera w kiecce? To zakrawa na kiepski żart, ale niestety jest polską rzeczywistością. Dlaczego musimy, niczym przestępcy, uciekać się do „zagranicznej turystyki sterylizacyjnej” lub wykonywać te zabiegi w polskich warunkach w poczuciu łamania prawa? Dlaczego odbiera się nam prawo do decydowania o naszej płodności? Dlaczego w kraju, w którym propaguje się świadome planowanie rodziny, akurat ten sposób jest piętnowany? Dlaczego metoda sprawdzona na całym świecie, u nas jest demonizowana? Dlaczego tak ważne decyzje podejmuje za nas ktoś inny skoro ubezwłasnowalnia się tylko niepoczytalnych? Co stoi na przeszkodzie, aby zalegalizować w Polsce sterylizację? Pytań jest wiele, ale odpowiedź tylko jedna:
   Prawny zakaz stosowania sterylizacji jako metody antykoncepcyjnej godzi w prawo człowieka do decydowania o własnej płodności - o tym, ile i czy w ogóle chce mieć dzieci.
   Sterylizacja, jak każda inna metoda antykoncepcyjna, ma wady i zalety. Prawem osób zainteresowanych jest podjęcie decyzji, czy chcą z niej skorzystać, czy też nie. Warunkiem musi być, jak w każdym innym wypadku, umożliwienie dostępu do rzetelnej i pełnej informacji oraz do innych metod i środków antykoncepcyjnych. Chodzi o to, by wybór był rzeczywiście świadomy, by nie był koniecznością dyktowaną warunkami lub naciskami otoczenia.

   Może warto rozpocząć publiczną debatę na ten temat, zwłaszcza że (jak wykazują badania) prawie połowa Polaków opowiada się za dopuszczeniem dobrowolnej sterylizacji jako metody planowania rodziny i zapobiegania nieplanowanej ciąży.

 


Żródła:
Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny   http://www.federa.org.pl/
Światowa Organizacja Zdrowia   http://www.who.int/en/