Stephen Hawking- niezwykłe życie wielkiego naukowca

"Zacząłem myśleć o czarnych dziurach, kiedy kładłem się do łóżka. Moje inwalidztwo sprawia, że jest to bardzo powolny proces, więc miałem wiele czasu."

 

Szczupły mężczyzna w bliżej nieokreślonym wieku siedzi na wózku. Ma powykręcane chorobą ciało, dziwny grymas na twarzy. Przed nim niewielkie urządzenie - to syntezator mowy, stały towarzysz Hawkinga.                                                         dd71d0c0a977970c544e5b438ead1f45.jpg

Fot. S. Kugler/Forum

Profesor Stephen Hawking jest uwielbiany przez media. Ma otwarty umysł, błyskotliwe uwagi, niezwykłą siłę życia i coś, na co zwracają uwagę niemal wszyscy rozmówcy: ignoruje swoje ograniczenia. To przyciąga dziennikarzy. Energia, która od niego bije, jest zaraźliwa. Trudno nie mieć refleksji na temat własnej aktywności, gdy rozmawia się z osobą na wózku tak zaabsorbowaną zagadnieniami dotyczącymi szeroko rozumianych podstaw egzystencji ludzkości.

Hawking nie był specjalnie znany aż do 1988 roku (urodził się w 1942 roku), kiedy to opublikował popularnonaukową książkę Krótka historia czasu. W stosunkowo prosty sposób starał się w niej wyjaśnić teorie związane z Czarnymi Dziurami, Wielkim Wybuchem, wszechświatem. Książka odniosła niebywały sukces. Została przetłumaczona na 40 języków i wydana w niemal 10 min egzemplarzy! Na liście bestsellerów brytyjskiej „Sunday Times" utrzymywała się niemal 5 lat! Znalazła się nawet w Księdze Rekordów Guinessa. W tej popularności jest jednak paradoks. Zauważono, ze choć publikacja rozchodziła się jak ciepłe bułeczki, to niewielu nabywców przeczytało ją do końca. Zaczęto ją nawet uważać za tzw. nieprzeczytany bestseller.

Hawking stał się w latach 90. modny. Ubiegła dekada to okres „wybuchu" Internetu, nowych technologii („nowej gospodarki") i ożywionych badań kosmosu. Dużo wtedy o tym rozprawiano. Hawking częściowo odpowiedział na to zapotrzebowanie, skrupulatnie przestrzegając zasady: „jak najmniej matematyki". Wiedział, że każdy wzór w książce zmniejsza o połowę liczbę potencjalnych czytelników. Jak sam przyznał, nie mógł jednak nie zamieścić wzoru podstawowego, czyli E=mc2.

Jako dorastający chłopiec nie wyróżniał się niczym szczególnym. Co prawda z perspektywy czasu dostrzega, że był nieco „nieskoordynowany" w ruchach, ale nic budziło to szczególnych niepokojów. Jedynie nauczyciele narzekali na jego fatalny charakter pisma. W wieku 17 lat szykował się do studiów matematycznych, ale ostatecznie zgłębiał fizykę na Uniwersytecie w Cambridge. Na swoją specjalizację wybrał astronomię. W okresie studiów nie podejrzewał u siebie problemów ze zdrowiem, nawet gdy kilkakrotnie przewrócił się bez powodu. W sporcie nie osiągał nadzwyczajnych wyników, ale udało mu się całkiem przyzwoicie przejść przez szkolne zawody wioślarskie. Jednak jego ojciec - lekarz zaczął podejrzewać problemy zdrowotne. Po badaniach zdiagnozowano istnienie jakiejś wyniszczającej choroby, choć wykluczono stwardnienie rozsiane. Lekarze nie wiedzieli, co dokładnie dolega Hawkingowi (stwardnienie zanikowe boczne). Stwierdzili jedynie, że choroba jest nietypowa i postępuje. Uprzedzili Stephena o szybkiej degradacji organizmu. Jak sam przyznaje, wiadomość była druzgocąca. Odechciało mu się żyć. Lekarze zalecili powrót do normalnej pracy, ale świadomość umierania nie dawała łatwo za wygraną. Okazało się także, że jego kariera naukowa znalazła się w ślepej uliczce. Przygotowanie matematyczne było zbyt słabe, aby mógł kontynuować doktorat. Perspektywa zajęcia się najpierw matematyką, tak by później powrócić do spraw naprawdę go interesujących, była nie do przyjęcia. Stephen czuł i rozumiał jak nikt inny wagę upływającego czasu, ale mimo to nie udało mu się uciec od przygnębienia.
W końcu przezwyciężył kryzys psychiczny, wrócił do badań, a nawet zakochał się. Zaczął na nowo kalkulować. Odkrył dobrą stronę wydawałoby się beznadziejnej sytuacji - ponieważ zajmował się fizyką teoretyczną, choroba ciała nie mogła zatrzymać naukowych badań. Co najwyżej je utrudnić. Jego prace były na tyle obiecujące, że otrzymał stypendium i został zwolniony z obowiązku prowadzenia wykładów. To szalenie ułatwiło mu życie, gdy już musiał korzystać z wózka.

Od tamtego czasu Hawking stara się normalnie żyć i na ile jest to możliwe, nie zauważać swojej choroby. Trzy lata po diagnozie ukończył doktorat i rozpoczął niezwykłą karierę naukową. Należy do najważniejszych fizyków teoretycznych świata. W latach 60. XX wieku sformułował uwagi do teorii Wielkiego Wybuchu, tłumaczącej początki wszechświata. Objął katedrę matematyki na Uniwersytecie w Cambridge, którą w przeszłości kierował Izaak Newton. Jest laureatem wielu doktoratów honoris causa oraz członkiem Royal Society i Amerykańskiej Akademii Nauk. Z pomocą studentów i żony pisze książki, które zwykłym ludziom mają pokazać, jak działa wszechświat. Zajmując się sprawami konstrukcji kosmosu, próbował nawet „poznać myśli Boga" (Teoria
Wszystkiego), choć w Boga osobowego nie wierzy. Próbuje też zgłębić myśli i teorie innych naukowców, m.in. w tym celu podróżuje po świecie z wykładami.
Obecnie jego umysł zaprząta nowa idea. Razem z córką Lucy pracuje nad książką dla dzieci, która w zamierzeniach ma być rodzajem przygód nowego Harry'ego Pottera w świecie fizyki.
Hawking interesuje się też życiem publicznym i innymi dziedzinami nauki. Głośno było o jego sprzeciwie wobec zakazu badań z użyciem komórek macierzystych. Uważa weto prezydenta USA za oczywisty krok wstecz.
Wystąpił także jako zdecydowany przeciwnik działań blokujących unijne fundusze na badania nad komórkami macierzystymi. Jest żywo zainteresowany tą dziedziną nauki, bo może ona pomóc w walce m.in. ze stwardnieniem zanikowym bocznym, chorobą, na którą sam cierpi.

Prace i badania Stephena Hawkinga są żywo odbierane w świecie nauki. Nierzadko zdarzają się złośliwe komentarze wyjaśniające popularność naukowca i jego książek tym, że jest osobą niepełnosprawną i z tego powodu medialną. Trudno jednak dyskutować z faktami - Hawking tworzy interesujące tezy naukowe, które nomen omen są brane z kosmosu, ale poparte dowodami lub przypuszczeniami formułowanymi za pośrednictwem dowodów pośrednich. Natomiast te jego wypowiedzi, które odnoszą się do zagadnień spoza nauki, można po prostu uznać za rozsądne.

Stephen Hawking porusza się na specjalnie przystosowanym wózku, w czym pomogli inżynierowie z Intela. Ma komputer typu PC (IBM) zintegrowany z wózkiem. Urządzenie widoczne przed Hawkingiem to ekran komputera. Naukowiec porozumiewa się z otoczeniem za pośrednictwem syntezatora mowy Speech+ i programu Equalizer, który reaguje na nacisk ręki. Aby wymówić zdanie, trzeba wybrać literę, później słowo i gotową wypowiedź wysłać do syntezatora. Hawking korzysta z systemu Windows XP, choć ze względu na przyzwyczajenia długo się opierał. Dał się namówić na zmiany, bo nowe „windowsy" były lepsze od starych wersji okienek. Dodatkowo Intel sfinansował mu przeróbki starych programów. Komputer słynnego fizyka zasilany jest baterią, ale może też pobierać energię z baterii wózka. Hawking korzysta z przewodowego lub bezprzewodowego połączenia z Internetem na całym świecie. Jego komputer steruje także telefonem i pilotami na podczerwień, co daje możliwość dysponowania urządzeniami elektronicznymi w domu. Podobnie przystosowano budynek Centre for Mathematical Sciences, gdzie naukowiec pracuje.

PS. Jak widać na przykładzie profesora Hawkinga, niepełnosprawność wcale nie uniemożliwia osiągnięć w życiu.

 

Źródło: Artur Kowalczyk

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne