Spotkanie z zabawną Ćmą

Tekst opublikowany w miesięczniku "Nieznany Świat", Luty 2011 www.nieznanyswiat.pl

 

 

185f9e7ba39c62cd447e412b8d148489.jpg

 

 

Spotkanie z zabawną Ćmą 


Chciałabym  podzielić się z czytelnikami przeżyciem, którego oświadczyłam pewnego wieczoru w czerwcu 2010 roku. Jestem osobą sensytywną i "uważną". Nie biegnę przez życie,  od jakiegoś czasu , w pośpiechu,ale staram się właśnie uważnie przyglądać wszystkim zdarzeniom,które mnie spotykają. A było to tak:

 Wczesny wieczór tego dnia był ciepły i miałam otwarte okna, które jednak były zasłonięte firankami i żaluzjami. Odprężona i zadowolona, po dobrym dniu, siedziałam w fotelu i oglądałam telewizję jednocześnie przeglądając kolorowy tygodnik. Nagle jakiś duży cień przemknął majestatycznie po ścianach pokoju. Są one pomalowane na biało, więc kontrast był znakomity. Zaciekawiona, co wleciało do pokoju, rozejrzałam się dookoła, ale nic nie zobaczyłam. Zaznaczam, że cień zaczął swój lot od strony drzwi pokoju, a nie od okna. Poczulam się nieprzyjemnie, bo nie lubię bliskich kontaktów z owadami, szczególnie, gdy po zgaszeniu światła już w łóżku, coś zaczyna brzęczeć nad uchem i już wiesz ,że to atakuje komarzyca, albo ląduje ci na twarzy ćma.

 Postanowiłam przyczaić się i rozprawić z intruzem. Obok siebie położyłam  puszystą szczotkę do zmiatania kurzu. Miałam nadzieję, że ogłuszę intruza i wyrzucę za okno. Nie lubię zabijać, ale robię to w ostateczności, kiedy wszystko inne zawodzi. Cień pojawił się znowu i znikł na wysokości okna. Storę mam w barwach brązowo-złotych,więc uważnie zaczęłam się przyglądać jej powierzchni. Po paru sekundach zobaczylam. Ćma siedziała w połowie wysokości okna.

Złożone skrzydła tworzyły trójkąt o dwu bardzo długich bokach. Na grafitowym tle odznaczały się ciemno - pomarańczowe geometryczne wzory. Ostrożnie ,ze szczotką w ręku, przygotowana jak należy do ciosu, zaczęłam skradać się do intruza. Ćma poderwała się jednak do lotu i zaczęła latać wokól mnie. Nie moglam się nawet zamachnąć, bo cały czas a to atakowała mnie, a to robila uniki. Ani razu nie poleciała w stronę światła.

 W pewnej chwili zorientowałam się, że ona nie ucieka tylko bawi się ze mną. Podlatywała do twarzy muskając moje policzki, siadała na włosach, by po chwili lotem nurkowym gdzieś znikać i zaraz że pojawiać się znowu.

Zafascynowała mnie jej zwinność i pomysłowość i złość mi minęła. Kiedy znowu poszybowała gdzieś w dół i znikła, pomyślałam sobie: OK, niech sobie żyje. Mam nadzieję, że nie odwiedzi mnie pociemku. Tego wieczoru Ćma już się nie pojawila. Ja natomiast poczułam nagle wielkie zadowolenie,że jej nie zabiłam,że pośpimy sobie razem spokojnie. Nawet roześmiałam się na głos.

 Następnego wieczoru wyświetlano w TV film, który chciałam obejrzeć, więc przygotowałam sobie herbatę i ciasto i zasiadlam wygodnie przed telewizorem. Ćmy nie było. Film się zaczął, ja zaczęłam jeść ciasto i przy drugim kęsie zobaczyłam, że na brzegu ciasta usiadła Ćma i też je ciasto! To było tak zabawne, że fala jakiejś dzikiej radości i potrzeby śmiechu wypełniła mnie po brzegi, jeśli można tak to określić. Powiedziałam do Ćmy: widzisz, głupia, nie chcę cię zabić , ale musimy się rozstać, Nie uciekaj, a ja położę cię na parapecie. Zaczęłam się powoli się podnosić a, Ćma sfrunęła z ciasta i usiadła mi na ręku. Podeszłam do okna i strząsnęłam ją na parapet. Chwilę postała a potem odfrunęła.

 Radość, że jej nie zabiłam jest tak wielka, że czuję ją do dziś, chociaż minęło już trochę czasu czasu. Za żadne skarby świata nie pokuszę się, żeby powiedzieć, że przez przypadek udało mi się nawiązać jakiś kontakt z owadem. Tylko tak jakoś czuję, że w tym moim spotkaniu z Ćmą było coś metafizycznego. Jedno jest pewne i bezsporne: darowanie życia jakiejkolwiek żyjącej istocie wzbogaca nas samych.

 Zobacz :   Historia ze "świerszczem" w roli głównej   

Video thumb
 

 

Autorka:

Ania - Nibiru
Anna Modrzejewska

Tekst opublikowany w miesięczniku  "Nieznany Świat",  Luty 2011  http://www.nieznanyswiat.pl/

 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: http://www.nieznanyswiat.pl/