Słowa ranią na całe życie!

„Jestem głupią, małą suką. Jestem gruba, brzydką i bezużyteczna” - recytuje dziecko w kampanii przeciwko przemocy wobec dzieci zatytułowanej "Dzieci wierzą w to, co im się mówi".

 

d5315285726e85053243fc2ad0e097b1.jpgAkcja ma za cel uświadomić dorosłym, że słowa też mogą wyrządzić poważną krzywdę. Nie jest to pierwsze przedsięwzięcie o charakterze edukacyjnym tego typu. W kwietniu 2012 odbyła się kampania "Słowa ranią na całe życie", organizowana przez Polską Fundację Dzieci Niczyje.

 

Po mimo tego, że coraz częściej przeprowadza się takie akcje, społeczeństwo wciąż wydaje się nie dostrzegać powagi sytuacji. Nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo słowa wpływają na nas, dojrzałych ludzi, skąd mieli byśmy wiedzieć jak bardzo potrafią wpływać na naszych podopiecznych. Pracując z dziećmi czasem jestem świadkiem jak zmęczony pracą rodzic potrafi poranić psychikę dziecka bez konieczności użycia fizycznej siły. Od lat wiele mówi się o tym jak bardzo zła jest przemoc fizyczna. W tym zakresie zostało zrobione bardzo wiele. Przemoc nie zniknie, jednak jej „nieświadoma forma” użycia, wydaje się być już ograniczona i  co bardzo ważne nieakceptowana społecznie.

  

Edukacje rodziców należało by zacząć o podstawa. Wierzę, że w większości przypadków, nie jest świadomą intencją wyrządzić krzywdę swojemu dziecku. Nieznajomość podstaw działania psychiki człowieka jest tu podstawową przeszkodą. Jako hipnotyzer i swoisty ekspert z zagadnień procesów jakie zachodzą w podświadomości, dostrzegam na każdym kroku brak podstawowej wiedzy ludzi odnośnie funkcjonowania ich własnych procesów psychicznych. Wiele jest jeszcze przesądów i zabobonów na temat zarówno ludzkiej psychiki jak i edukacji oraz sposobów postępowania z dziećmi.

 

Wszystko co słyszymy jest wychwytywane przez naszą podświadomość. Jako dojrzali ludzie mamy jednak wiele „filtrów” wyłapujących i segregujących pozyskaną w ten sposób wiadomość. Mamy już wykształconą pewną tożsamość, to kim jesteśmy oraz to jaką tworzymy relację z innymi. Gdy ktoś nam powie w przypływie złości, że „jesteśmy do niczego” potrafimy odnieść tą informację do naszej wewnętrznej opinii i systemu wartości. Może to być dla nas bolesne, choć jeżeli mamy zbudowaną solidną podstawę własnej wartości, jednorazowy przekaz o takiej treści, zignorujemy. Proszę sobie wyobrazić jak bolesne może być częste słuchanie takich sów od osób, które są dla nas autorytetami lub bliskimi osobami. Nawet silna dojrzała podświadomość, może mieć problem z obroną swoich wewnętrznych przekonań.

 

Teraz wczujmy się w sytuacją z perspektywy małego dziecka. Nierozwiniętą jeszcze tożsamość buduje ono w większości na informacji pochodzącej ze środowiska w jakim żyje. Młody umysł funkcjonuje na bardzo wysokich obrotach, wyłapując bezkrytycznie z otoczenia wszystkie informacje. Dzieci uczą się tak szybko, ponieważ większość czasu przebywają w stanie umysłu zbliżonym do lekkiego transu hipnotycznego. Podświadomość jest w tym stanie niesamowicie chłonna jak również bardzo otwarta na sugestie.

 

Rodzic wraca zmęczony z pracy, zdenerwowany bałaganem mówi do dziecka: „Jesteś debil, do niczego w życiu nie dojedziesz jak będziesz tak bałaganić”. Dziecko odbiera wszystkie aspekty informacji a wiec nie tylko przekaz werbalny ale i agresywną postawę, wzburzony ton głosu oraz mikromimikę wskazującą na rozdrażnienie i niechęć ( często na twarzy przy takich emocjach pojawia się również grymas obrzydzenia i nienawiść). Nie będący w stanie się bronić wewnętrznymi filtrami, młody człowiek bezkrytycznie przyjmuje i akceptuje cały przekaz. Informacja kierowana jest do niego przez największy autorytet, jakiego dorośli nie są już w stanie nawet sobie wyobrazić. Najbliższą osobę, która jest dla niego wszystkim, bez której nie ma szans na doznanie miłości i bezpieczeństwa. Kształtująca się tożsamość dostaje podświadomie szereg instrukcji i informacji, które będą stanowić w przyszłości o charakterze dziecka, jego życiowych wyborach i zadowoleniu z życia.

 

b4f3e8a6f63ed6997ea1bd204a79f371.jpgJeżeli sytuacja taka będzie się powtarzać, dziecko nie ma szans na unikniecie głębokich psychicznych ran, które procentować będą w jego przyszłym dojrzałym życiu. W tym wypadku wymierzona na chłodno i sprawiedliwie kara cielesna, bez niepotrzebnych emocji i słów, jest o stokroć łaskawsza i mniej bolesna. Lecz przecież bicie jest złe a przyłożenie dziecku sugestią „ty kretynie”, jest w oczach rodzica, jedynie niegroźną manifestacją jego niezadowoleniu z zaistniałej sytuacji, którą dziecko ma obowiązek zaakceptować i dojrzale zrozumieć.

 

Uświadomienie społeczeństwu tego zagadnienia jest jeszcze w powijakach, jednak bardzo mnie cieszy, że powstają tego typu kampanie w mediach. Prowadzone sondaże wykazują, że są one odbierane dość kontrowersyjnie. Częścią kampanii jest film, w którym kilkuletnia, smutna dziewczynka mówi: "Jestem głupią, małą suką. Jestem gruba, brzydka i bezużyteczna. Nie zasługuję na przyjaciół. Nigdy niczego dobrze nie zrobiłam. Jestem nikim". Taki przekaz porusza dorosłych ponieważ wydaje się to takie obce. Ludzie zastanawiają się, co musiano robić aby to biedne dziecko nabyło takiej opinii o sobie. Jak już wiemy niewiele. Wstrząs jaki towarzyszy takim przesłaniom świadczy tylko o tym, z ilu spraw, tyczących się wychowania, sobie jeszcze nie zdajemy sprawy.

 

Powinniśmy uczyć się jak mówić i postępować z dziećmi. Mają one swój własny świat w którym występuje wiele nieracjonalnych dla nas leków, jak również nieopisanych zachwytów nad pięknem rzeczy do których przywykliśmy. Powinniśmy cieszyć się z piękna, które widzą a nie strofować je słowami „to zwykły kamień, wyrzuć go jest brudny”. Gdy dziecko czegoś się boi nie powinniśmy lekceważyć jego odczuć. Często słyszę: „głupi jesteś, nie becz to tylko burza”. Wystarczy tak niewiele, okazać trochę zrozumienia, przytulić, opisać zjawisko i odsłonić przed dzieckiem jego piękne strony. Czy nie stać nas na tak nieznaczny wysiłek? Dzieci uczą się wszystkiego co mówią dorośli jak również tego jak mówią. Podstawą wychowania jest przekazywanie odpowiednich wzorców. Nie wymagajmy od dzieci by były pełne ciepła i radości życia jeżeli my go w sobie przy nich nie mamy.

 b499145ac56183063112bbe647659ab7.jpg

 

Czas aby rodzice stali się świadomi swojej roli w wychowaniu nowego pokolenia. Mamy czasy powszechnego dostępu do wiedzy, korzystajmy z tego przywileju. Gdy za kilka lat spojrzymy, sobie i naszym dzieciom w oczy nie będzie można się zasłonić argumentem „nie zdawałem sobie sprawy”, „nie byłam świadoma”.

 

 

 

Życzę wszystkim świadomości cudu, który się dokonuje gdy uczymy życia nasze dzieci. Bądźmy dla nich takimi, jakimi chcieli byśmy je widzieć w przyszłości.

 

 

http://yourkatharsis.pl/