Samochód elektryczny

Po 17=stu latach.

 

 

.

Wiele lat temu zacząłem propagować wprowadzenie do masowej eksploatacji samochodów, wykorzystujących dwa rodzaje bardzo taniej energii i bardzo ekologicznych.

 

Samochód elektryczny zasilany bateriami słonecznymi, oraz łatwymi do wymienienia akumulatorami ładowanymi w okresach między szczytowych, wykorzystuje energię, którą mamy za darmo (energię słoneczną), oraz energię która obecnie marnuje się, ponieważ nie ma możliwości, żeby przechowywać ją w sieci energetycznej.

Taki samochód posiada tylko jeden silnik (elektryczny) i jest bardzo tani w eksploatacji.

Głównym problemem jest znaczący spadek zapotrzebowania na benzynę i ropę, co wiąże się ze stratami, które poniosą koncerny naftowe i państwa żyjące z eksportu surowców energetycznych. Gdyby udało się uruchomić produkcję takich samochodów w Polsce, to poza znaczącym spadkiem emisji CO2, mielibyśmy wielkie oszczędności na imporcie ropy naftowej, oraz dochody z eksportu tych samochodów.

W ostatnich latach technologia produkcji niezwykle wydajnych akumulatorów zrobiła wielki postęp.Wyprodukowano akumulatory konieczne do produkcji dronów bojowych, latających, pełzających i innych. Wykorzystanie tych akumulatorów w samochodach osobowych znacznie zwiększyłoby ich zasięg. Poza tym stosowanie wymiennych standardowych akumulatorów spowodowałby, że wizyta na stacji wymiany akumulatorów trwałaby krócej niż dziś wizyta na stacji benzynowej.

03.06.2012

**************************************************************************************

 

Oto mój artykuł na ten temat napisany i opublikowany 17 lat temu:

Samochód elektryczny już od dawna nie jest problemem technicznym, ani naukowym. Postaram się udowodnić tezę, że jest jedynie wyzwaniem organizacyjnym, prawnym i politycznym.

Kilkanaście lat temu istniały prototypowe samochody elektryczne, które mogły przejechać 200 km. Od tego czasu obserwujemy systematyczny postęp technologiczny: wynaleziono lżejsze baterie i wprowadzono możliwości optymalizacji zużycia energii.

Samochody elektryczne mogą mieć większy zasięg, choć uważam, że 200 km to dystans zupełnie zadowalający. Po jego przejechaniu wcale nie należy podłączać samochodu do kontaktu i czekać godzinami, aż baterie naładują się. Wystarczy zjechać na stację akumulatorową i wymienić baterię na naładowaną.

Brak stacji akumulatorowych jest problemem organizacyjnym. Dopóki ich nie ma, samochód trzeba podłączać do kontaktu, lub wracać do domu po zapasową baterię.

Istnieje możliwość ładowania akumulatorów bardzo tanią energią. Zużycie w sieci energetycznej jest inne w dzień, inne w nocy, inne w godzinach pracy, inne wiosną, inne zimą.

Moc elektrowni można regulować w bardzo ograniczonym zakresie. Energii nie można przechowywać w sieci, co jest źródłem strat. Gdyby nadmiar energii ładował akumulatory znajdujące się na stacjach akumulatorowych, zapotrzebowanie i produkcja bilansowałyby się bez tych strat. Co znaczy, że samochody elektryczne byłyby w znacznej części napędzane energią, która obecnie marnuje się.

Ponadto samochód elektryczny powinien być dodatkowo wyposażony w baterie słoneczne, które przez cały czas (w czasie jazdy i na postoju) doładowywałyby akumulator.

Technicznie należy rozwiązać to tak, aby karoseria z zewnątrz była w odpowiedni sposób zadrukowana. 

W efekcie ktoś, kto dojeżdża kilkanaście kilometrów do pracy, stawia samochód pod chmurką, a po pracy wraca do domu, mógłby nigdy nie wymieniać akumulatorów, czyli w ogóle nie płacić za paliwo. Starczyłoby jeszcze na to, aby podczas weekendu dojechać na odległą o kilkadziesiąt kilometrów działkę i wrócić do domu ( także bez płacenia za paliwo).

Gdy ludzie dowiedzą się, jak tanie w eksploatacji są samochody elektryczne, zaczną je masowo kupować. Ich ceny bardzo spadną.

Jak wprowadzić na rynek samochody napędzane energią elektryczną?

Nigdy nie zrobi tego wolny rynek. Koncerny paliwowe i państwa żyjące z eksportu ropy nie dopuszczą do takiego rozwoju sytuacji. Inne państwa straciłyby dochody z akcyzy. Jest to problem prawny. Samochody elektryczne trzeba wprowadzić w sposób łagodny dla użytkowników. Myślę, że nie da się uniknąć konfliktów z producentami i dystrybutorami paliw oraz producentami i dystrybutorami samochodów na ropę, benzynę i gaz.

Co można zrobić?

Wprowadzając opłaty za korzystanie z tradycyjnych samochodów w wielkich miastach (np. Warszawie) uzyskamy efekt wzrostu popularności samochodów elektrycznych, zwolnionych z opłat, a także powstaną stacje wymiany akumulatorów. Dodatkowo można przyspieszyć efekt zapowiadając wzrost opłat z roku na rok. Gdy ludzie przekonają się, jak wielkie oszczędności przynosi użytkowanie samochodu elektrycznego, zaczną je kupować masowo i powstaną także stacje wymiany akumulatorów w miejscach odległych od Warszawy.

Problem polega jedynie na tym, że przeciwko wprowadzeniu takiego prawa intensywnie protestować będą ci, którym z różnych powodów zagraża ta rewolucja np. producenci i dystrybutorzy ropy.

Jest to wielki problem polityczny.

PS. Baterie elektryczne to zadrukowana w odpowiedni sposób karoseria samochodu.

  Przeczytaj również >>> Samochód elektryczny to problem-organizacyjny i polityczny  

 

Adam Jezierski

 


...

...