Rok temu TVN-y dawały relacje na żywo, jak Shirley Watts zabiera konie z Janowa.

Na targi w Hanowerze zabrakło czasu antenowego

02e4c52a559ea0ca0bdf4a5ef374d0fc.jpg

Źródło: screen z tvn24

Nic lepiej nie opisuje stosunku telewizji założonych przez b. współpracowników służb PRL do obecnej władzy, jak sposób relacjonowania wydarzeń, które mogą pozytywnie wpłynąć na postrzeganie rządu przez zwykłych ludzi. Tak było w przypadku ostatnich targów przemysłowych w Hanowerze, gdzie polska delegacja zaprezentowała się całkiem przyzwoicie. Serwisy informacyjne stacji założonych przez Waltera i Solorza-Żaka starały się pominąć to wydarzenie w swoich relacjach. Gdy Shirley Watts przyjechała zabrać swoje konie z Janowa, potrafili zorganizować relację "LIVE".

                              

 

 


            

Racje ma użytkownik Twittera o nicku antyKOD, który słusznie zauważył, że: "Rok temu TVN24 dawał relację na żywo, kiedy Shirley Watts zabierała konie z Janowa. Na takie duperele jak Hanower zabrakło jednak czasu antenowego"

 

c4b5a985ae1bf5a58ed4f282cb78cc68.gif

 

Walka o "rząd dusz" zaszła już tak daleko, że nawet zupełnie pozytywne decyzje i działania rządu i tak będę przedstawione w krzywym zwierciadle (lub przemilczane), a sprawom często nieistotnym, lub drugorzędnym dla funkcjonowania całego państwa, nadawany jest status "newsa dnia".

      

 


   

W tym kontekście nie mam wątpliwości, że gdyby decyzję o budowie "od zera" miasta i portu w Gdyni miał podjąć obecny rząd (a nie ten z okresu II RP), to niesprzyjające mu media obśmiałyby ten pomysł niemiłosiernie. Wszystkie, choćby nawet zupełnie nieistotne, negatywne konsekwencje takiej decyzji zostałyby przez te media podniesione do rangi gigantycznych problemów, nieomal rozwojowych blokerów, które uderzają w fundamenty polskiej państwowości. O niewątpliwych pozytywach w ogóle by nie wspominano. Nawet gdyby negatywnych konsekwencji nie było wcale, to kreatywność medialnych funkcjonariuszy nie pozwoliłaby do powstania pustki. Konsekwencje zostałyby wymyślone i odpowiednio opakowane jako "fakty" prezentowane "całą dobę".

Ta "medialna dywersja" na szczęście nie istniała w czasach II RP. Dzięki temu Gdynię wraz portem, będącym polskim oknem na świat, szczęśliwie udało się wybudować. W realiach dzisiejszej III RP nie byłoby to takie oczywiste.

 

Autor: http://niewygodne.info.pl