Przyjęcie prawdy - odbiera złudzenie fałszu..

Irracjonalizm zamknięty w retoryce - daje złudzenia - jakich pragnie dusza ludzka. Natomiast prawda o niej  (duszy) nazywana bywa "szpetną" - gdyż odbiera złudzenie piękna fałszu. Świat wolny od złudzeń - ukazuje strony świata, które zazwyczaj nie bardzo nam się podobają. O tym... czy będziemy umieli do nich się odnieść zadecyduje nasz intelekt, temperament i charakter.

Poniżej wklejam przykład irracjonalnego tekstu, jaki ma rzekomo wyciszyć lęki z jakimi teraźniejszy człowiek ma do czynienia. Posługują się nim dzisiejsi "niby nauczyciele od zrównoważeń" - emocji w człowieku.

"Jest więc czas przyjąć odwrotną postawę. Strach jest synonimem słabości i braku zaufania. Więc niezbędne jest ponowne odzyskanie odwagi: poznać samego siebie i innych ludzi; jasno zrozumieć i powrócić do Boskiego wymiaru, który zawarty jest w Naturze.
Nie mogą nas przerażać nowe kroki, ani nowe dekady i wszystkie relacje galaktyk nie mogą ani o kawałek poruszyć stałą wolą człowieka, który w sobie czuje ogień nieskończoności życia.
Nie jesteśmy przypadkiem zgubionym w przestrzeni. Jesteśmy przepiękną przyczyną, pochodzącą od tego co Boskie.
Spróbuj patrzeć na wszystkie rzeczy w ten sposób i pozbawisz się strachu. Przyjmij głęboko taką postawę i staniesz się nowym człowiekiem. " ( Cytat z forum - wkleił go awatar - Zubi )

A przecież problem strachu jest nam znany. Z nim zmagamy się dziesiątki tysięcy lat. Wciąż w nas powstają lęki, jakie stwarza zarówno Natura, a przede wszystkim obok nas stojący - człowiek.
To ze strachu nie wygłasza się świętych słów, nie kwitnie zdrowa przyjaźń. Z powodu strachu umierają największe Ideały, ponieważ nikt już nie chce ich bronić - narażając się na szyderczy śmiech zepsutego do cna człowieka. Strach potrafi zrodzić nieśmiałość w oczach, zmusza ciało do nic niemówiących gestów i rodzi dwuznaczne i puste słowa, które do niczego się nie zobowiązują i umożliwiają ucieczkę od wszystkiego…

Tak i dzisiaj stoimy przed historycznym cyklem, jakim jest niszczenie na naszych oczach powstałych państw w Europie. Odebrano im suwerenność, a ta z kolei nie pozwala by ludzie na danym terenie mieli własne wierzenia, w których by czuli się bezpiecznie, jak i prawo dostosowane do ich rozwoju - nikt ich nie zapytał czy zgodzą się przyjąć zbudowanie w sobie "nowego człowieka". Dzisiaj porządek Europy się zestarzał... i ktoś znów uczyni z nim to, co on uczynił z poprzednim porządkiem.

Starzenie się "cywilizacji" jest złowieszczym znakiem; początek nowej - tej, którą tworzą ci tak zwani "oświeceni" na pewno przyniesie kolejne nieszczęścia i komplikacje… I to wszystko wpływa na to, że człowiek w swoim wewnętrznym wymiarze stale maleje. I sztuką będzie zachowanie człowieczeństwa , gdyż nowy system postawił na zezwierzęcenie natury ludzkiej...

Nasze dzianie i jego odczuwanie znajduje swoje odbicie na skali milionów różnych zjawisk. Apostoł Jan, który nie wątpię w to, iż znał kabałę , w wersecie Apokalipsa 3, 14-16 podaje taktykę, jak można zadziałać na czwarte Prawo Biegunowości, aby ono nie stwarzało w naszym życiu problemów. Problemem nie jest nasza wyrazistość w głoszonych poglądach, lecz jej rozcieńczanie do tego stopnia, iż obserwujący nas z boku człowiek, nie jest w stanie nas zrozumieć.

Nasze reakcje na zdarzenia świadczą o naszej znajomości problemu - z jakim przyszło nam zmierzyć. Dlatego pomocne mogą okazać się w tym wszystkim - obserwacje naszych własnego zachowania. To one świadczą o naszym zrozumieniu i podejściu do spraw dla nas ważnych.


Franz Bardon - znakomity Kabalista XX wieku ujął to tak ;

'' Spójrz na swój termometr i zobacz, czy będziesz w stanie odkryć, gdzie kończy się "ciepło" i zaczyna "zimno"! Nie ma takiej rzeczy jak "absolutne ciepło" czy też "absolutne zimno" - te dwa określenia, "ciepło" i "zimno", po prostu wskazują różnicę stopni tej samej rzeczy, a "ta sama rzecz", która manifestuje się jako "ciepło" i "zimno", jest zaledwie formą, różnorodnością i częstotliwością wibracji. Tak więc "ciepło" i "zimno" są po prostu "dwoma biegunami" czegoś, co nazywamy "ciepłem", a zjawiska mu towarzyszące są manifestacją prawa biegunowości. To samo prawo manifestuje się w przypadku "światła" i "ciemności", które są tą samą rzeczą, a różnica wynika jedynie z różnych stopni pomiędzy dwoma biegunami tego zjawiska. Gdzie kończy się "ciemność", a zaczyna "światło"?
Jaka jest różnica pomiędzy "dużym" i "małym"? Pomiędzy "twardym" i "miękkim"? Pomiędzy "białym" i "czarnym"? Pomiędzy "ostrym" i "tępym"? Pomiędzy "głośnym" i "cichym"? Pomiędzy "wysokim" i "niskim"? Pomiędzy "pozytywnym" i "negatywnym"? Prawo biegunowości tłumaczy te paradoksy i żadne inne prawo nie może go zastąpić. "

Człowiek racjonalnie myślący powie;

Nasze zadanie w życiu nie polega na uczeniu się "dobra i zła", a raczej osądzenia siebie poprzez własne stany i odczucia.
Wówczas nasza biografia, jako człowieka będzie o wiele łatwiejsza do odczytania przez innych. A co za tym idzie ... i reakcje innych będą mieć widoczny swój osąd. Natomiast obserwator wydarzeń będzie miał prawo wyboru i poniesienia odpowiedzialności w pełnym słowa tego znaczeniu.
Można by taką tezę postawić, iż Stwórca jest Bogiem ludzi wyrażających się poprzez krańcowość biegunów, a nie ich środka, i nie stawia nijakości i niepewności za wzór. Zrozumienie tego prawa pozwoli osobie na zmianę swojej własnej biegunowości, tak samo jak i biegunowości innych osób, jeśli poświęci się czas i badania konieczne do opanowania tej sztuki.

Lecz wpierw należy samemu o własnych siłach opuścić świadomość "masy", która z impetem podąża ku zagładzie - własnego człowieczeństwa.
Człowiek utracił zdolność komunikacji, paradoksalnie w szczycie epoki komunikacyjnej. Nikt nikomu nie wierzy. Nikt nie ma odwagi szczerze powiedzieć, co czuje, co myśli – i nikt nie chce się przed sobą przyznać – nawet troszeczkę, że czasem sam nie jest pewien co czuje czy myśli…. Dziś wszystko oddycha fałszywą istotą kłamstwa i hipokryzji, żeby ukryć brak wewnętrznej i zewnętrznej wiary. Z tego powodu pojawił się strach. Strach przed prawdą, strach przed zobowiązaniami, strach przed wiernością, strach przed tym, że nas inni skrzywdzą, a nawet strach przed nami samymi, przed naszymi nieznanymi reakcjami.


Stawiam w tym art. jedno pytanie do ludzi religijnych; jakie nauki dzisiaj - głosił by Zbawiciel, aby zmienić sytuację ludzi pogrążonych w smutku i niepewności jutra?

9c7155228005b7392cf557d31ab59fdc.jpg

Oprac. T. Rembielińska 

 

 

 

Licencja: Creative Commons