Przemiana nauki i religii

Autor - Wiesław Matuch
Wrocław, dn. 12-11-2007

Bardzo prawdopodobne, że w najbliższym czasie wybitni naukowcy z wielu krajów odkryją składnik materii tak subtelny i stabilny jednocześnie, iż ośmielą się go nazwać na przykład: - falą uniwersalną, falą życia, a nawet falą Boga. Odkrycie to może zburzyć nieco dotychczasowe tradycyjne koncepcje naukowe a nawet po części religijne. Odkrycie może zachwiać teologią. Wielu wychowanych w wymyślonych przez strategów religijnych "szufladkach wiary" załamie ręce nawet zwątpi w Boga. Ale to musi się dokonać, bo inaczej świat nadal będzie tkwił w różnorakich, skrajnych i zawężonych systemach przekonań, nie mających wiele wspólnego z wiedzą obiektywną. Lepiej jest wiedzieć więcej, jeśli są takie możliwości dane od Boga, niż wiedzieć mniej - zdając się jedynie na przestarzałą wiarę.

Wiemy co oznacza ślepa wiara i fanatyzm - niszczy Cywilizacje. Przykłady mamy tego co dzień, między innymi terroryzm. Dzieje się tak dlatego, że ludzie zamiast otwierać umysł, zamykają go w sobie. Wolą nie myśleć o życiu i jego sensie. Zdają się więc w tej sprawie na kościół, a on przecież nie wie wszystkiego. Kościół bardziej karze wierzyć niż wiedzieć. I w ten sposób społeczność cofa się, nie bierze zupełnie udziału w rozwoju intelektualnym, w nauce, odkryciach, nie popiera nowoczesnych technologii, co uwolniłoby ludzkość od ciężkiej i morderczej pracy w zakładach produkcyjnych, czy na roli. Wiara w ciasne poglądy właśnie do tego doprowadza. Wiara pozbawiona serca, miłości, bezinteresowności i logiki jest ogromną siłą przeszkadzającą człowiekowi poznanie Boga. Taka wiara właściwie jest przeciwko Bogu.

Tu nie chodzi o wiarę napędową człowieka, która jest bardzo pozytywna, ale o ślepą wiarę w wymyślone ideologie i przepisy. Jak sobie przypomnimy, Jezus zaproponował tylko dwa największe przykazania: Miłość do Boga i człowieka, dla mnie to oznacza również miłość do całego stworzenia. Sposób oraz jakość myślenia wyzwala z ciemnoty ku nauce i Bogu. Nic innego jak zdeformowana, okrojona z nauki i postępu religia wstrzymuje wszelki postęp i wywołuje wojny na tej planecie. Nauka, Miłość, Bóg - tego należy się trzymać. Nie Bóg rozumiany z przed wielu tysięcy lat, archaiczny, stworzony na użytek władzy i umysłu ludzkiego, ale Bóg dzisiejszy, odnaleziony w nowoczesnej myśli i najwyższym uczuciu miłości, w umyśle i sercu każdego człowieka, każdej żywej istoty, a nawet w atomie, kwarku, milionach związków chemicznych, kombinacji genowych, itd... . Wspaniały, nieskończony, bezinteresowny, dobry, miłosierny, sprawiedliwy, nie mający względu na osoby. Stworzyciel ostateczny wszystkich światów.

Bóg jest bardzo cierpliwy. Przeżył już nie jeden system religijny, jaki funkcjonował na tej ziemi. Był świadkiem rozwoju cywilizacji i ich zaników.

Jezus miał zrewolucjonizować pogląd na Miłość i Wszechświat, a zrobili z niego niedołęgę, belzebuba, człowieka cierpienia, umartwienia i sekciarza. Nie rozpoznali w nim genialnej duszy, Mistrza Miłości, Mistrza Dobrego Serca, Mistrza Nowej Wiedzy. Sprawa była prosta - wykorzystać popularność Jezusa, dla swoich celów.

Patrząc na historię nauki i religii, odnosi się wrażenie, jakby te dwa tysiące lat zostały zmarnowane, same wojny i morderstwa religijne. Chociaż nie wszystko było złe. Wybitne jednostki ratowały reputację chrześcijaństwa np. św. Franciszek z Asyżu.

Technika, prąd stał się owocem dopiero ostatnich 200 lat. A wcześniej? Ogromne zacofanie.

Dla większości istot ludzkich Jezus jest wciąż nierozpoznany, źle skojarzony, błędnie wykorzystany dla intelektualnych i finansowych korzyści. Dziś i nie tylko zresztą dziś, ale w przeszłości było podobnie. W Jego imieniu, biskupi pobudowali sobie pałace, jeżdżą luksusowymi limuzynami, a świątynie, do których Jezus i Franciszek z Asyżu, mieli ogromny dystans, dalej buduje się nagminnie. Po co? Jezus wskazywał, że Serce i Miłość jest Celem. Nawet zaproponował postulat Miłości Bliźniego. Co z tego pozostało? Niewiele.

Kościół ma nauczać o miłości wzajemnej, o tym jak zdobyć dobry, kochający i tolerancyjny charakter a nie zajmować się gospodarowaniem majątkami parafialnymi. Tylko dobry charakter, może wznieść naszą cywilizację na wyżyny. Tylko miłość uczyni nas ciepłymi i kochającymi wszystkich. Bez waśni, sporów, wojen i głupiego pragnienia władzy. Pożądanie władzy, to oczywiście pomyłka, błąd za który płaci się ogromnie dużo.

Nawet apostołowie kłócili się oto, który z nich będzie wyżej w królestwie niebieskim. Apostołowie niestety tak samo cierpieli na niedoskonałość, a pisząc o Jezusie, nie napisali wszystkiego, sami się do tego przyznali mówiąc, że: "ksiąg na świecie brakło by, gdyby przyszło spisać wszystko co Jezus mówił i czynił".

Jeśli obecnie ktoś chce zrozumieć biblię, to niech nie czyta słów w nich zawartych dosłownie, ale niech szuka tego, czego w niej nie ma. To już inne czasy, i tylko pomiędzy wierszami coś da się z niej wyskubać. Przepaść pomiędzy tamtymi a dzisiejszymi czasami, jest ogromna. Najlepiej niech podejdzie się do biblii jak święty Jan od Krzyża Doktor Kościoła, do Boga - cytat: "Dusza powinna dążyć do Boga, poznając Go raczej przez to, czym On nie jest, aniżeli przez to, czym jest. Nim dusza stanie się Bogiem - jak uczy dalej święty Jan - musi ona wpierw przejść przez wszystkie formy, kształty i doznania, aby potem je porzucić, bowiem nie mają nic wspólnego z Celem.

Trzeba sprawić, aby ludzie poszli tropem naukowców-mistyków, wówczas ostatecznie wiele zyskają. Nauka i wiara w tajemniczość, pozwoli im zbliżyć się do prawdziwego Boga. A nie tego, którego kupuje się w kościołach i sektach za pieniądze. Poza Jezusem, tylko święty Franciszek z Asyżu to rozumiał. Nie na darmo nazwano Franciszka drugim Chrystusem. Ale jego też stłumiono, jak pisałem o tym w innych tekstach.

Naukowe odkrycia zachwieją również wszystkimi koncepcjami materialnymi zrodzonymi głównie z rozwoju fizyki w dwóch ostatnich wiekach. Co do tego nie ma wątpliwości. Już dziś się mówi o promieniach, które miliony razy szybciej przepływają niż światło. Niegdyś bano się sił natury uważając, że uzewnętrzniają się one, by wyrazić gniew Boga. Podobnie było z pojawianiem się komet na niebie. Współczesna fizyka oraz astronomia na szczęście przywróciła we wszystkim porządek.

Nauka i mistyka zostanie zespolona i dojdzie razem do jeszcze innych koncepcji rozumienia Życia. Nowatorska fizyka, przez nieskończenie drobiazgowe badania, osiągnie największe rezultaty i odkryje jeszcze subtelniejsze cząsteczki wewnątrz atomu. Dodam, że tylko odkryje, bo niektórzy o tym od dawna wiedzą. Niektóre osoby patrzą fizycznym okiem, a mogą widzieć Niebo, wyższe światy, bez żadnych problemów. To jest właśnie wykorzystanie tej cząsteczkowości ponadmaterialnej.

Z najnowszych badań naukowych jednak wynika, że to nie grawitacja przyciąga nas do ziemi, ale ciśnienie przestrzeni jest decydujące. Przestrzeń kontroluje wzajemne oddziaływanie i wymianę materii. Grawitacja jest jednym z elementów. W przestrzeni rozmywa się ona prawie całkowicie. Nowa teoria i nowe spojrzenie. Do czego ostatecznie nauka dojdzie, tego nie wiemy.

Wszystko ze sobą jest powiązane i przepływa z jednego stanu w drugi, jak myśl. Problem z przepływem jest w zagęszczonej atomizacji, a więc w tym, co widzimy w świecie materialnym. Tu trudno jeszcze o czysty przepływ, tak zwaną dematerializację. Każdy z nas twardo chodzi po ziemi, niestety. Mamy jeszcze ciała niesubtelne, o wiele cięższe niż w wyższym zorganizowanym świecie. Dlatego nie potrafimy przenikać ścian, a raczej z nimi się zderzamy.

Ci, którzy mają jakie takie pojęcie o fizyce wiedzą, że energia nie przepada ale się przeistacza. Wolna moc jest pośród nas, utworzona z bardzo szczególnych, nieznanych kosmitom fal. Mówię kosmitom, bo przecież my również jesteśmy kosmitami. Jak ktoś popatrzy z innej planety lub innego Układu Słonecznego na nas, no to jesteśmy kosmitami. Te Fale posiadają niezwykłą zdolność inteligentnego myślenia: rozumują i tworzą. Podobnie jak nasze ręce, na impuls myśli robią nam kromkę chleba z masłem. Ich źródłem jest Bóg Bogów, w którym żyjemy i poruszamy się - jak mówi Pismo święte. One są infrastrukturą Wszechświata i będą istnieć bez końca. Wiele zamieszkałych światów zniknie. Galaktyki będą powstawać i gasnąć, ale siła twórcza pozostanie.

Oczywiście nasz Kościół nie powinien przeciwstawiać się badaczom pragnącym zgłębić tajemnice, do których tak się przez wieki przywiązał, a których wytłumaczenie wniesie do Niego ożywienie i nada mu jaśniejsze barwy. Przede wszystkim oświeci społeczność, która ma harmonizować i wznosić się coraz wyżej, aż do nieba Miłości i Rozkoszy. Bo taki ostatecznie jest cel postępu oraz życia. Kościół obecnie tego nie naucza, woli się stroić jak panna do ślubu, ubierać w różne fatałaszki i ćwiczyć ludzi w nudnej i bezdusznej liturgii, uważając ją za cudowne misterium, sacrum. A te dewocjonalia, kropienie wodą święconą, i tak dalej. Nic tu więcej nie powiem, poza tym, że wymyślili to ludzie.

Są obecnie dokonywane prace naukowe, prowadzące w końcu do odkrycia struktur kwantowych energii występującej wszędzie, w materii ożywionej i w materii wydającej się bierną. Głośno stało się też o czarnej materii. Wszystko jest ruchem, wszystko się porusza, z większą lub mniejszą energią, niezależnie od tego, czy chodzi o elementy stałe, płynne czy gazowe.

Niewątpliwie zdążamy wszyscy do zjednoczenia filozofii, nauki i dobrych cech religii. Zdążamy do takiego poziomu życia, który będzie wszystkim dostępny, a więc do eliminacji nędzy i głodu istniejącego w różnych częściach naszego świata. Do wypromowania otwartości serca i umysłu, szeroko-horyzontalnej wiedzy i edukacji, idącej w kierunku wolności oraz kształtowania pozytywnych charakterów ludzkich. Zdążamy do zjednoczenia ludzkości, które dokona się mimo wielu problemów. W to powinniśmy wierzyć, nawet bez tej całej otoczki naukowości. W to warto wierzyć i mieć nadzieję, że to się spełni. Stanie się to dzięki naszemu zaangażowaniu.

O tym właśnie mówił Jezus, ale nikt Go nie chciał słuchać. Wyszydzano Nim, aż w końcu zamordowali, bo nie mogli znieść Jego teorii o Dobrym Bogu, teorii o jedności społeczeństw poprzez Miłość. Nienawidzili Go jak mówił, że wszystko pochodzi z jednego źródła i w Nim istnieje, pomimo że jest oddzielone i posektorowane wszechświatami materialnymi, umysłowymi i emocjonalnymi.

O tym też nauczał Jan Paweł II w 1987 roku. Cytaty: "Czy Kościół i świat nauki są gotowe do podjęcia ścisłej współpracy? (Przemówienie do uczestników kongresu zorganizowanego przez Watykańskie Obserwatorium Astronomiczne)

1991r. Prawda naturalna i prawda objawiona pochodzą z tego samego źródła (Przemówienie podczas spotkania z uczestnikami kongresu zorganizowanego przez Watykańskie Obserwatorium Astronomiczne).

1995r. Zrozumieć wszechświat i człowieka (Przemówienie do uczestników sympozjum zorganizowanego przez Watykańskie Obserwatorium Astronomiczne).

Życzmy sobie, abyśmy to zrozumieli, i niech nam nauka wszystko wyjaśni. Niech nauka (alchemia, chemia, fizyka, astrofizyka... ) odnajdzie i powie nam jaki jest sens i cel życia, skoro kościół tego nie chce robić. Wtedy religia i wszystkie sekty, hipokryzje, fanatyzm wiar nie zagrodzą nam drogi do prawdziwego Boga, Boga Miłości, fantastycznych krain i ogrodów przyjemności w Jego Boskich Miastach. Niech nauka nam to w końcu objawi i zamieni stary system przekonań na szerszą Prawdę niż znamy do tej pory.

Nauka tak naprawdę jest myślą, uczuciem, przeżyciem. To serce fascynuje się zdobytą wiedzą poprzez umysł i zmysły. Serce ją kompiluje, przeżywa, kocha. Życie ziemskie bez perspektywy poszerzania swoich uczuć i umysłu aż do Nieba, nie ma bowiem sensu. Jak się zastanowimy, zauważymy natychmiast, że same nasze nadzieje i pragnienia kierują nas tam każdego dnia. Stajemy się coraz więksi, piękniejsi i delikatniejsi, pewni życia w nieskończoności. Czy tak nie jest? Kto się zastanawia i kocha, co dzień rośnie jak na "drożdżach". Starajmy się to też zauważyć, a będziemy radośniejsi. Rezygnacja, zgorzkniałość, ortodoksyjność, ślepa tradycja i nieustanne powoływanie się na tak zwanych "Ojców", to nic dobrego, to wyraźna klęska rozwoju i miłości. Cofanie się. Cnotę, wiedzę i miłość należy rozwijać stale.

Jaka będzie reakcja Kościoła, gdy fizycy odkryją ciało subtelne, gdy naukowcy zrozumieją po części tajemnice budowy człowieka? Jakich argumentów Kościół użyje, by podważyć wyjaśnione w sposób naukowy tajemnice, na które biblia nie daje odpowiedzi? Będą mieli oczywiście zaraz opozycję i wielki krzyk. Ale w końcu kiedyś nastąpi przełom i współpraca.

Zmierzamy ku całkowitej przemianie nauki i religii. Dlatego też konieczne jest, byśmy umieli zaaprobować nowe koncepcje naukowe i religijne. Wszyscy powinniśmy skoncentrować się na przyszłości, w której ma nastąpić to cudowne zjednoczenie myśli i serc, o jakim marzył Jezus. Zjednoczenie, jako ogromne zbiory niezależnych, wolnych indywiduum dla których jedność znaczy coś innego niż potocznie przyjmowana. Jedność i wolność to nietykalność nawet przez Boga.

Cała ludzkość mogłaby uczestniczyć w tej przemianie. Tak powinno być od początku pojawienia się Jezusa, ale opozycja wszystko zniszczyła i zignorowała przekaz. Zrobili to właściwie Jego wyznawcy, nasz święty kościół katolicki - matka milionów dusz. Osobiście bardzo bronię Kościoła, bo tam też są ludzie omylni, jak wszędzie. Bronię z tego względu przede wszystkim, ponieważ Jezus założył ten kościół, i On zaproponował ideę wiedzy, poznania Boga w sobie, ideę nadziei i miłości do stworzenia.

Grona różnych naukowców podobnie się zachowują, i co parę miesięcy zaprzeczają temu, co powiedzieli wcześniej. Głównie liczy się prestiż i pieniądze, nowa, wyimaginowana najczęściej wiedza, tytuły naukowe, książki, itd. Czy jest w tym coś różniącego się od ludzi kościoła? Wydaje się być to problemem powszechnym. Określiłbym to: "syndrom niepohamowanego ego". U duchownych jak i u naukowców, u zwykłych ludzi tak samo.

Niemniej dzięki rozwojowi nauki i zmianie koncepcji religijnych, może rozpowszechnić się na ziemi klimat Miłości, jaki króluje już od dawna w wyższych Cywilizacjach.

Pora, abyśmy więcej Nieba sobie stworzyli na ziemi. Tak, aby pewnego dnia okazało się prawdą, jak mówi Pismo święte: „Bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: Jesteśmy bowiem z Jego rodu (Dzieje Apostolskie 17 - 28, Biblia Tysiąclecia)

 

Źródło: http://www.sm.fki.pl/SMN.php?nr=przemiana_nauki_i_religii