Przeciw państwowej edukacji 2

Dawno temu napisałem tekst, w którym przedstawiłem zdanie, że system edukacji państwowej jest czymś złym i najlepiej gdyby nie istniał. Chciałbym dodać, że ważniejsze od zniesienia systemu edukacji państwowej, jest zniesienie przymusu szkolnego. Pod tamtym tekstem pojawiało się wiele pytań. Postaram się na nie odpowiedzieć i zaprezentować swoje nowe przemyślenia na ten temat

Na jaką edukację skazane byłyby dzieci z rodzin patologicznych?

A jak jest z tym teraz? Jeśli dziecko nie chce się uczyć, to patologiczni rodzice i tak nie dopilnują, żeby się uczyło. Trzeba też pamiętać, że jeśli człowiek czegoś chce, to zawsze może znaleźć sposób, żeby to osiągnąć. Z drugiej strony, skąd w ogóle przekonanie, że patologiczni rodzice chcą, żeby ich dziecko skończyło tak jak oni? Dlaczego przyjmować, że patologiczni rodzice nie chcą, żeby ich dziecko coś osiągnęło?

Pojawiło się też pytanie, jaką edukację otrzymałoby dziecko świadków Jehowy

Odpowiedź jest wręcz oczywista. Zgodną z przekonaniami rodziców. Dla przykładu można tutaj opisać sytuację jaka istnieje wśród amerykańskich Amiszów. Za edukację dzieci jest w pełni odpowiedzialna społeczność. W jakiś dziwny sposób udaje się tym dzieciom przeżyć.

Konieczność ujednolicenia programu nauczania

Pojawił się także głos, że program nauczania powinien być ujednolicony. To może wprowadzić jeden program nauczania dla całego świata? Czy taki system byłby niesprawny i niedopasowany do różnic między ludźmi? Dlaczego więc system ogólnokrajowy miałby być dopasowany do różnic między ludźmi?

Będzie zbyt wiele programów, bo każdemu z rodziców odpowiada coś innego.

Tyle programów nauczania, ilu jest rodziców możliwe byłoby tylko wtedy, gdy wszyscy przeszliby na homeschooling. W innym przypadku mogłoby być co najwyżej tyle programów co szkół. Po drugie o wprowadzeniu danego programu zadecyduje właściciel. Rodzice mogą mieć wpływ na program tylko w takim stopniu na jaki się właściciel zgodzi. Trzeba jednak pamiętać o tym, że jeśli ktoś płaci, to ma prawo wymagać. Setki różnych programów, raczej byłyby nieopłacalne. Po pewnym czasie od odejścia od państwowej edukacji, prawdopodobnie samorzutnie ukształtowałyby się jakieś standardy.

Inna sprawa, to taka, że ujednolicony stwarza zagrożenie manipulacji przez władze centralne. W interesie władz jest, żeby obywateli wychować na potulne owieczki, zgadzające się na wszystko co nakaże rząd i nie potrafiące zaprotestować. W takim systemie, rząd ma władzę nad przeszłością, poprzez ustalanie programów nauczania z poszczególnych przedmiotów, np. z historii.
Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość; kto rządzi teraźniejszością, w tego rękach jest przeszłość.

Nieodpłatna edukacja daje niezależność w systemie oceniania

Po pierwsze takie założenie jest trudne do udowodnienia samo w sobie. Jak wiadomo instytucje państwowe są podatne na takie zjawisko jak korupcja. Po drugie argument ten jest często formułowany inaczej: prywatne szkoły sprzedają dyplomy za pieniądze. Może dlatego dają dyplom za pieniądze, że ich uczniom potrzebny jest dyplom. Gdyby wiedza była potrzebna uczniom, to prywatne szkoły skupiłyby się na przekazywaniu wiedzy. Jeśli jednak jest zapotrzebowanie na coś innego, to dlaczego nie dać uczniom tego co potrzebują?

 

Źródło: http://bloglukaszgorka.blogspot.com/2013/06/przeciw-panstwowej-edukacji-2.html

Licencja: Creative Commons