Prawdziwa Miłość - co to jest ?

Moja definicja Miłości.

 

Każdy wie, co to jest miłość. Każdy kiedyś kochał rodziców, dzieci, partnera lub kogoś innego.
W procesie rozwoju duchowego (RD) prawie zawsze dochodzimy do pytania "kim jesteśmy ?". Zagłębiając się w siebie widzimy, że utożsamiliśmy się z wieloma schematami otrzymanymi z zewnątrz (ego), że teraz uznajemy, że to MY. Idąc głębiej staramy się odrzucić zewnętrzne schematy i dotrzeć do naszej pierwotnej istoty. Oczyszczając się z ego nagle ... TRACH ... pojawia się w naszej świadomości nasza prawdziwa natura.

Ja czytałem wcześniej biblię i "Hymn do Miłości" czyli "gdybyś miał wszystko a Miłości byś nie miał, byłbyś niczym". Oczywiście ta definicja do mnie wtedy nie dotarła. Miałem żonę, dzieci, dom, firmę ... byłem kimś.
Ale w tamtej chwili olśnienia zrozumiałem, że 'byłem niczym'. Byłem niczym wobec tego co pojawiło się we mnie na chwilę. Na chwilę, bo zaraz potem ego wróciło. Ale to, co się pojawiło, pozostało już ze mną na zawsze.
To była Miłość.

To jest tak zupełnie coś innego, że piszę to z dużej litery i dodaję słowo 'prawdziwa', gdyż to co do tej pory uważałem za miłość jest niczym.

Spróbujmy opisać Miłość.

Po pierwsze Miłość wypełnia Cię całego.
Po drugie chcesz tylko ją rozprzestrzeniać, przekazywać, rozdawać. Wszystko pozostałe staje się mniej ważne.
To są Dwie najważniejsze cechy.
Normalnie w umyśle masz myśli, dążenia, listę zakupów, obrazy czegoś itd. Masz w umyśle/ego hałas, ruch. Gdy pojawia się Miłość - to jest tylko ona. Reszta się ucisza. Ustają też emocje. Nie czujesz złości, gniewu, zatroskania czy czegoś innego. W literaturze pisze, że czuje się ekstazę, ale wtedy we mnie tego nie było. Był spokój, cisza, brak napięcia, uśmiech.
A wiec okazuje się, że tym czym naprawdę jesteśmy to Miłość. Nie trzeba jej kupować, zdobywać z zewnątrz. Każdy nią jest i każdy może to czuć/wiedzieć.
Dlaczego nie czuje ?
Bo każdy pogrzebał ją pod stosami obcych myśli, wierzeń, schematów i prawd. Obcych, czyli narzuconych przez innych ale przyjętych do ego jako własne. Tak jak każdy ją pogrzebał, tak każdy może ją odgrzebać, oczyścić (z ego).

Odczucie Miłości to jak narodziny.
Miłość uczy Cię na nowo żyć. Uczy Cię widzieć piękno świata, przyrody i innych ludzi. Czuć wspólnotę a czasami jedność z nimi.
Np.jeśli jesteś całkowicie wypełniony to nie ma znaczenia czy masz przy sobie 50 zł czy 100 zł. Więc jeśli podejdzie bezdomny to dajesz mu 5 czy 10 zł absolutnie bez żalu, bez poczucia, że 'coś' Ci ubyło. Nie ma też w Tobie kalkulacji "czy przepije te pieniądze, czy kupi sobie lub dziecku chleb". Widzisz, że on jest takim samym człowiekiem jak Ty, tylko wybrał inne życie, w którym w jego kieszeni jest mniej groszy niż w Twojej. Ale jakie to ma znaczenie ? Jeśli Ty masz, to się nimi dzielisz.
Miłość uczy Cie w ten sposób dzielić się z innymi bez uczucia straty. Bez uczucia braku, że Tobie coś brakuje.
Tak samo dzieje się z pozostałymi rzeczami. Odkrywasz nagle, że masz mnóstwo pieniędzy, odzieży, jedzenia i innych rzeczy. Że bez problemu i jakichkolwiek złych emocji możesz się nimi podzielić.
To samo dzieje się w stosunku do innych ludzi. Jesteś wypełniony Miłością, to po co Ci ludzie, którzy nie chcą z Toba być ? Żona zakochała się w kimś innym ? To rozwiedź się i niech będzie szczęśliwa z nim.
"Z nim będziesz szczęśliwsza ..." SDM
To samo dzieci. Nie chcą Cię znać bo jesteś biedny lub zrobiłeś coś złego ? Niech idą swoją drogą.
Gdy odkryjesz Miłość, jesteś nią tak wypełniony, że nie potrzebujesz nic od nikogo. Nie musisz więc wymuszać, żądać, prosić i zabiegać o nic. Los Ci coś daje to bierzesz, nie daje to się nie przejmujesz. Bo masz Miłość ... A wiec Wszystko. To samo dając. Ktoś chce wziąść to się cieszysz, bo możesz się podzielić. Nie chce ? To nie musi. Może być tak samo sobą jak Ty.
A wszystko to robimy dzięki Miłości swobodnie, niewymuszenie, bez żadnych kalkulacji i złych emocji. Życie w ten sposób jest cudowne.

Miłość uczy też kochać siebie i innych prawdziwie. Prawdziwie to znaczy widzieć i robić to co się chce robić a nie robić czego się nie chce.
Oczywiście, na początku jesteśmy strasznie 'zanurzeni' w realnym świecie, pracy, domu, obowiązkach, potrzebach, pożądaniach itd. Ale stopniowo możemy pozbywać się niechcianych rzeczy i ludzi a Miłość w miarę jasno mówi nam czego nie chcemy. Gdy coś wyrzucimy i poczujemy ulge czy radość oznacza to, że dobrze zrobiliśmy. Gdy czujemy smutek, żal to warto na drugi raz inaczej postąpić. Gdy np.chcemy iść do kina i nasz partner również tego chce to wtedy jego i nasza radość z pobytu w kinie się mnoży. Czujemy się wtedy Super. Miłość uczy nas, żeby nie zmuszać nikogo do niczego. Bo po co ? Jeśli nawet to zrobimy to złość, zła energia niezadowolonego partnera zakłóci nasze życie, nasz spokój.

Reasumując :
Prawdziwa Miłość to nasza natura, nasza dusza. Miłość to MY.
Nasza Miłość bez żadnych napięć mówi nam co chcemy A czego nie chcemy. Gdy jej słuchamy jesteśmy radośni i szczęśliwi bez względu na to, co niesie nam los. Robiąc wszystko według jej podpowiedzi robimy wszystko zgodnie z naturą bo ...

Miłość jest jedynym prawdziwym prawem.

Pięknie podkreślił to Marcin Kajstura :
Jesteśmy jak szklanka a prawdziwa Miłość napełnia nas jak woda. Możemy zabrudzić naszą wodę a nawet zbić szklankę Ale woda będzie napływać zawsze 'czysta'.
Prawdziwa Miłość zaspokaja nas jak szklanka czystej orzeźwiajacej wody ...
:-))))