Prawda was wyzwoli

Wielu chrześcijan, jako dowód na prawdziwość religii katolickiej, przytacza słowa: Kościół katolicki trwa od 2000 lat. Tylko prawdziwa religia mogła przetrwać tak długo.

 

Wielu chrześcijan, jako dowód na prawdziwość religii katolickiej, przytacza słowa:

Kościół katolicki trwa od 2000 lat. Tylko prawdziwa religia mogła przetrwać tak długo.

W pierwszym momencie, gdy słyszysz takie słowa myślisz sobie: Coś w tym jest. Ma to sens.

Ale gdy zastanowisz się nad tym głębiej okazuje się, że to nie jest dowód. To tylko teza wymagająca dowodu.

Bardziej racjonalna i łatwiejsza do udowodnienia jest teza: Kościół katolicki przetrwał 2000 lat, ponieważ przez lata uzasadniał władzę świecką i był tej władzy potrzebny.

Zauważmy, że najszybszy rozwój kościoła katolickiego przypada na lata średniowiecza, gdy religia była narzucana przez najeźdźców lub przyjmowana ze względów politycznych. Tak było między innymi w przypadku przyjęcia chrztu przez Mieszka I.

Religia była idealnym pretekstem do agresji na państwa ościenne oraz kolonizacji ludów pierwotnych. Agresor miał bardzo rzeczowe i trudne do obalenia argumenty uzasadniające jego postępowanie. „Nie nasza wola, lecz wola Pana”, „Na chwałę Pana”, „Bóg od nas tego wymaga” itd., itd.

Ale, związek kościoła z państwem nie trwałby długo gdyby nie obopólne, długotrwale korzyści. Kościół zapewniał władcy namaszczenie Boga, co zabezpieczało władcę przed próbami odebrania władzy przez nieuprawnionych. Uzasadniało też w oczach ludu bezwzględne traktowanie tych, którzy ośmielili się podnieść rękę na władcę. Ten, kto podnosił rękę na władcę, podnosił też rękę na Boga.

Nie mniej z tego związku czerpał Kościół. Państwo obdarzało swojego sojusznika różnego rodzaju przywilejami i zapewniało monopol.

Nawet, jeśli filozofia państwa była sprzeczna z filozofią kościoła, miały jeden zasadniczy element wspólny, który przesądził o tym, że warto było religię zostawić w spokoju.
Elementem tym była uległość wobec władcy. Za cnotę w religii chrześcijańskiej uważa się uległość i poddanie wobec Boga/Władcy. Religia chrześcijańska sukcesywnie, od najmłodszych lat rozwija u wiernych postawę poddaństwa. Człowiek jeszcze nie zyska własnej świadomości, a już wie, że jest „marnym grzesznikiem”, „prochem”, „niegodnym”. Każdy przejaw indywidualizmu, pychy, samozadowolenia, jest traktowany, jako grzech i występek.

To idealna warunki dla władcy/tyrana. Jest organizacja zewnętrzna, która pod płaszczykiem pobożności dokonuje na obywatelach ideologicznej kastracji, zapewniając uznanie i posłuch dla władzy. Efektem takiej indoktrynacji jest społeczeństwo - karne, posłuszne i bierne, w którym wystąpienie przeciw ładowi traktowane jest jak grzech, przestępstwo, lub w ostateczności, jako wybryk lub głupota.

Alan Watts w wykładzie pod tytułem „Czym jest rzeczywistość” zauważa, że sama organizacja świątyni katolickiej skonstruowana jest na wzór sali tronowej, w której wierny powinien klękać i korzyć się przed Bogiem jak przed królem.  Kościół kształtuje nawyk, który później skrzętnie wykorzystywany jest przez władzę świecką. Bo nic nie jest większym grzechem niż wystąpienie przeciw Władcy.

Bardzo możliwe, że są dowody na prawdziwość, religii chrześcijańskiej w takiej formule, jaka jest głoszona w kościołach, ale czy te dowody nie okażą się na powrót tezami?

Tymczasem w krajach, w których instytucje Państwowe nie uważały kościoła za potrzebny w sterowaniu społeczeństwem, odsetek katolików jest mniejszy lub spada (W Niemczech w ostatnich 20 latach liczba osób bezwyznaniowych wzrosła o 12,4 proc., we Francji liczba ateistów w ostatnich siedmiu latach podwoiła się).