Powiększanie penisa domowymi metodami

CODZIENNIE dostaję kilkanaście propozycji powiększenia penisa. Głównie od kobiet. Pisze do mnie namiętnie pani dr. Jorge, że doskonale rozumie mój problem i wie jak mi pomóc.

 

Z kolei Samanta zapewnia, że spotka się ze mną na intymnej randce, jeśli sobie pogrubię i wydłużę. Obie panie, co prawda są z Ameryki, jednak propozycje przysyłają. Dlaczego? Może o czymś wiedzą, o czym ja nie wiem?

OPIS próby powiększenia własnego członka zacznę od tego, że nie mam na tym punkcie absolutnie ŻADNYCH kompleksów i gdybym tylko sobie zmierzył (bo oczywiście nigdy sobie nie mierzyłem), to tylko potwierdziłoby to moje przekonanie o tym, że cała operacja jest bez sensu. Jednak zawodowa dociekliwość zmusza mnie do sprawdzenia na sobie dostępnych metod wydłużania i pogrubiania. Okazuje się, że pragnienie posiadania kilku choćby dodatkowych centymetrów, to powszechna tendencja. Świadczą o tym statystyki odwiedzin stron poświęconych temu zagadnieniu oraz bardzo bogata oferta pomp próżniowych, żelów, tabletek, rozciągaczy i specjalnych nakładek. Statystyki opracowane przez jednego z producentów prezerwatyw mówią, że ponad 70 procent panów jest niezadowolonych ze swego rozmiaru. Nie wierzymy w zapewnienia seksuologów i wielu pań, że ważna jest nie wielkość, ale wigor. Nasze podejrzenia, a co za tym idzie kompleksy, pogłębia oglądanie filmów porno, na których aktorzy rzadko dysponują sprzętem krótszym niż 20 cm.

Ja też chce mieć takiego!

Zanim dam sobie pokroić penisa w klinice chirurgii plastycznej postanawiam wziąć sprawy we własne ręce. To właśnie proponuje Internet. Setki, a jeśli nie tysiące stron (również polskojęzycznych) poświęconych jest „naturalnym” metodom powiększania owego narządu. Wybieram witrynę, która zapewnia mnie, że mogę się rozrosnąć nawet o 7 centymetrów na długość i 4 centymetry na obwód. Za jedyne 30 złotych ściągam kilkudziesięciostronicowego e-booka. Lektura zapewnia wyjątkowe emocje. Sam tytuł jest mocny: „Jak wzmocnić i powiększyć penisa domowymi metodami?”. Odpowiedź, to 43 techniki dla początkujących, średnio zaawansowanych i zaawansowanych. Wybieram kombinację metod Double Hand Shlong (Long Shlong obiema rekami) wraz Jelq & Hold (cokolwiek to oznacza). Poradnik krok po kroku wyjaśnia co trzeba zrobić:
- Rozgrzej sie dokładnie (ręcznikiem zamoczonym w gorącej wodzie – wyjaś. red)
- Stań wyprostowany, penis w stanie spoczynku
- Chwyć penisa lewa ręka (znak OK), a prawą poniżej żołędzia
- Za pomocą obu rak wyciągaj penisa przez 15 sek.
- Powtórz to samo we wszystkich kierunkach
- Ręcznie doprowadź się do częściowej erekcji
- Powoli wykonuj ruchy dojenia w kierunku żołędzia
- Uderz penisem o udo

Puknij się w głowę!

Już sam opis tortur, do których namawia broszura jest wystarczający, aby zrezygnować z powiększania. Dodatkowo pseudomedyczny język budzi wątpliwości, czy autorzy strony mają więcej niż 15 lat. Dowiaduję się miedzy innymi, że: „moszna jest to wisząca torba zawierająca dwa jądra” oraz, że: „penis od zewnątrz pokryty jest skórą, która dzięki swej elastyczności pokrywa go zarówno w sflaczałym, jak i prostym stanie”. Zdecydowanie bardziej profesjonalnie (i groźniej) brzmi oferta producentów wszelkiego rodzaju extenderów, które za pomocą systemu dźwigienek i blokad rozciągają nasz biedny narząd do zadanych długości. Dystrybutorzy zapewniają, że urządzenia można używać w czasie oglądania telewizji, a nawet w pracy. Pod warunkiem oczywiście, że ktoś wytrzyma potworny ból, który musi towarzyszyć, kiedy nasz klejnot jest potraktowany dokładnie tak, jakbyśmy obwiązali go ciasno drutem, a potem obciążyli dwiema cegłami. Za najtańszego extenera trzeba też zapłacić kilkaset złotych. Najdziwniejsze jest, że przyrząd, który mógłby z powodzeniem być prezentowany w wystawach średniowiecznych narzędzi tortur jest często kupowany. Fora internetowe pełne są opisów indywidualnych doświadczeń użytkowników, a także rad jak zmniejszyć ból i pozbyć się obrzęków.
Drakońskie metody są bardzo niebezpieczne dla zdrowia. Znany szczeciński urolog dr. Wiesław Mahaczek twierdzi, że leczył kilku panów, którzy samodzielnie rozciągali sobie penisa. Doszło u nich do poważnych (czasami nieodwracalnych) uszkodzeń delikatnego narządu.

No to po maluchu

Tak łatwo się jednak nie poddam. Dzwonię do kilku klinik chirurgii plastycznych. Dowiaduję się, że mogę sobie powiększyć piersi, zlikwidować celulitis, „trzecią” brodę, czy usunąć tłuszcz na brzuchu. Żaden jednak lekarz nie chce zarobić 10 tys. dolarów za 1 cm (tyle podobno kosztuje zabieg w duńskich i brazylijskich klinikach). Może to dobrze, że nikt nie chce, bo operacja jest wyjątkowo ryzykowana i mam 30 procent szansy, że mój penis będzie co prawda dłuższy i grubszy, ale już nigdy się nie podniesie. Zabieg polega na transplantacji tkanki tłuszczowej z innych narządów i często dochodzi do poważnych powikłań i uszkodzeń ciał jamistych, które odpowiadają za erekcję członka.
Bezpieczniej (choć nie do końca) jest przedłużać się w sekshopach. Jednak warto mieć świadomość, że nadużywanie pomp próżniowych też uszkadza delikatny narząd. Z kolei żele dają krótkotrwały efekt raczej ujędrnienia niźli pogrubienia. Najbezpieczniejszą metodą są nakładki na penisa. Trzeba tylko pamiętać, że zwykle nie są z lateksu i posiadają mikropory i należy dodatkowo założyć na wierzch prezerwatywę. Wrażenia dla panów są jednak wtedy raczej symboliczne.
***
Znaną i powszechną metodą powiększania męskości jest kupno odpowiednio „wypasionej bryki”. Jednak cena nawet używanego samochodu sportowego przekracza moje zasoby finansowe. Kupno luksusowej wersji Lexusa, czy nowej terenówki to zupełna abstrakcja. Pozostaje więc tylko jedno wyjście – zawinąć malucha w gazetę. Podobno prasa wszystko wyolbrzymia...

 

Źródło: http://www.nowakamasutra.pl