Poszukiwany/poszukiwana

Cześć kochani. Oprócz podrózowania po Polsce szwendam się również po Europie i świecie. Najczęściej sama, ale nie wykluczam towarzysza/towarzyszki.

 

 Teraz o tym jaka jestem?? Noooooo, troche zwariowana. Nie ryzykuję jednak niepotrzebnie, więc mysle, ze bezpiecznie sie ze mna podróżuje. Zwiedzam. To podstawa. Jak się już gdzieś wybieram, to nie siedzę w hotelu - wychodzę rano i wracam wieczorem, albo w nocy. Zdarza mi sie zapomnieć o obiedzie, lunchu, kolacji. Jak ktos zglodnieje, to trzeba mnie za fraki i do pierwszego lepszego lokalu, budki itd. O sniadaniu pamiętam zawsze, głodna nawet za próg nie wyjdę. :). Zawsze minimalizuję koszty. Nie chodzi o to, zeby płacić za dużo skoro mozna mniej, albo jeszcze mniej. :). Najczęściej jestem przygotowana, ale jeszcze cześciej jeżdżę/latam bez planu. Rzucam się na żywioł i patrzę co będzie. W ten sposób udało mi zobaczyć perełki, do których żaden przewodnik Was nie zabierze. Włóczę się i po znanych atrakcjach i zaułkami, zeby podpatrzeć życie tubylców. Potrafię gadać i gadać i gadać, ale jak ktoś nie ma ochoty to też nie problem. Wystarczy mi obecnośc. Podobno nie da się mnie nie lubić, ale...z tym nigdy nie wiadomo. Nie musimy chodzic razem. Jak masz chęć zobaczyć coś innego niż ja, lub pobyć chwilę sam - spoko. Muszę mieć tylko wiedzę gdzie jesteś (rejon, zabytek, atrakcja) i musisz być o godzinie ze mną umówionej na miejscu. Nie lubię się martwić niepotrzebnie. Albo daj znać telefonicznie, ze nie dotrzesz, bo Ci sie dłużej zeszło:). Ufff. mam nadzieję, ze was nie zanudziłam.

Przechodzę do meritum sprawy: Wiem, ze to nie strona ogłoszeń ale może znajdzie sie jakis zapaleniec, któy wyruszy ze mną poza granice kraju. Dwie opcje mam:

22-25 sierpnia. wylot z wawki do stavanger. w planie mam Preikestolen, Trollungen i co się da (skalne atrakcje Norwegii). Nocleg pod namiotem lub hostel. Zalezy od srodków. dostosuję sie:). bilet w obie strony 288 zł. Co do namiotu: albo camping, ok 40 nok za noc (opcja najtańsza, bezpłatne prysznice). Hostel będzie droższy i tu nie ma się co oszukiwac. Trzeba będzie troche podjechać komunikacją miejską i podpłynąć promem (nie jest to taki długi czas jakby się mogło zdawać). Szczegóły omówię jak się ktos zdecyduje :).

- druga opcja droższa - 4-9 listopad Japonia i Tokio. Ja bilety rezerwowałam w kwietniu (1700zł, w obie strony). Teraz bilety to koszt ok 2000 tyś. Mam tam ochotę na hotel kapsulowy (najmniejsze koszty noclegu). Najczęsciej podróżuję sama, ale tak mnie naszło na towarzysza/ke. Moi znajomi to raczej osoby wygodne typu all inclusive. :). Może tu znajdę kogos, kto by chciał dołączyć i pozwiedzać z wariatem troche świata. Pozdrawiam. *pytania w komentarzach mile widziane :).