Polska na cywilizacyjnym rozdrożu

"Żyjemy w państwie prawa... kanonicznego"

 

Kim ty jesteś? Prezydentem.
Jaki znak twój? Pismo Święte.
Kto cię wybrał? Naród głupi.
Kto twym panem jest? Biskupi.
A co z Polską ? Oszukana.
Jak pracujesz? Na kolanach.
Komu służysz? Prezesowi.
Hołd oddajesz? Rydzykowi.
Oszukujesz? I co z tego?
A sumienie? 

CO TAKIEGO ???

† $ ☠

39b9999a26cbfde98a2dfc892ab05457.jpg50824e1d5b7c5e0cad8d864bf7953222.jpg

"Przed karłami należy się nisko
kłaniać" - Jerzy Lec 

† $ ☠

“Szatan jest istotą inteligentną i człowiek nie jest w stanie go przechytrzyć. Dlatego właśnie najrozsądniejszą rzeczą jest dla katolika trzymać się z daleka od wszystkiego, co może mieć związek z jego działaniem - łącznie z wyłączeniem telewizora i nie kupowaniem żadnych publikacji, w których ludzie jawnie opowiadający się po stronie szatana zabierają głos w roli mistrzów i autorytetów. Nikt nigdy nie może odebrać Kościołowi prawa głosu i ostrzegania: uważajcie, bo cokolwiek szatan wam mówi - kłamie. Gdyby nie kłamał, nie byłby szatanem, ale nadal aniołem.” 
Nasza narodowa tragedia polega na tym, że autorem powyższego cytatu nie jest pacjent Mazowieckiego Specjalistycznego Centrum Zdrowia im. Jana Mazurkiewicza pod Warszawą. Jest to wypowiedź Abpa Józefa Kowalczyka z roku 2011, doktora prawa (kanonicznego), nagrodzonego przez prezydenta III RP Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, kolekcjonera licznych doktoratów honoris causa, Prymasa Polski...

† $ ☠

 

„My jesteśmy większością, więc w tym kraju powinno obowiązywać prawo, które nam się podoba, które będzie regulowało także życie mniejszości”. - Marek Jurek

† $ ☠

"Każdemu, kto podniesie rękę przeciw władzy ludowej, władza tą rękę odrąbie". - Józef Cyrankiewicz, Poznań,1956

† $ ☭

"Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę." - Jarosław Kaczyński, Toruń, 2015

† $ ☭

Niezależnie od samodestrukcyjnych poczynań KK wypada zapytać przedstawicieli rządu: kiedy skończy się immunitet tych obłudnych, skorumpowanych hedonistów? W naszym "parafiańszczyźnianym" (i ponoć już tylko "teoretycznym") kraju istnieje powszechnie przestrzegany "kodeks", że "Kościołowi nie wolno się stawiać" i nie zmieniają tego ani kościelne afery ani jego komercjalizacja, protesty społeczeństwa przeciw nachalnej katolicyzacji przestrzeni publicznej.

da1b7766a5d1d409407b74af578d44af.jpg fot. Google images

Bezkarność tzw. "pasterzy" wykorzystujących swoje "stado baranów" do celów politycznych, materialnych i "intymnych" jest tylko jedną stroną medalu. Menadżerowie Kościoła Katolickiego z.o.o. (towarzystwo starszych Panów z nieograniczonymi przywilejami, ale z ograniczoną odpowiedzialnością) niczym mafia są dobrze powiązani ze strukturami władzy. Atakowani - uciekają się oni do tzw. "obrony uczuć religijnych", a zapędzeni w róg zasłaniają się portretami Maryi Zawsze Dziewicy i narodowymi sztandarami, bądź chowają się za spódnicami zdewociałych staruszek.

Stworzyli mit o bohaterskiej walce z komunizmem, tymczasem kler również za komuny żył jak u Pana Boga za piecem. Tak jak i teraz nasza hierarchia kościelna mieszkała w pałacach, rozbijała się zachodnimi wozami i miała dostęp do wyjazdów zagranicznych. Tempo budownictwa kościelnego na łeb i szyję biło tempo budownictwa mieszkaniowego. Liczni księża, zgodnie z zasadą  "służba nie drużba" przez lata żyli w perwersyjnej symbiozie z UB/SB, a później – jak chociażby Pan Wielgus - lali krokodyle łzy na pogrzebach górników z "Wujka" czy ks. Popiełuszki.

Odnoszę wrażenie, że po Watykanie jesteśmy jedynym państwem teokratycznym w Europie. Te święte krowy w sutannach, które w KAŻDYM SYSTEMIE POLITYCZNYM zawsze spadają na cztery kopyta, postawiły się w naszym kraju ponad PRAWEM.

Rewolucja naukowo-techniczna umożliwia właściwie każdej osobie posługującej się internetem do nieograniczonego dostępu do źródeł wiedzy i informacji. Skostniałe i archaiczne doktryny religijne nie dotrzymują już kroku wymogom, ambicjom, wyzwaniom współczesnego, nowoczesnego społeczeństwa. Zacofanie religii wobec postępu cywilizacyjnego symbolizują losy Sokratesa, Spinozy, Kopernika czy spalonego na stosie Giordano Bruno.

Pytam was spadkobiercy duchowych tradycji judeo-chrześcijańskich, co religie wniosły/wnoszą do walki z niewolnictwem, dyskryminacją kobiet, wykorzystywaniem dzieci, rasizmem, homofobią? Pojęcie oświaty w waszym wydaniu sprowadza się do zniewalania umysłu i to od najmłodszych lat pogłębiając cywilizacyjną infantylizację i zaściankowość naszego społeczeństwa.

Czy matura z religii, na która tak nalegacie zwiększy szanse młodych Polaków na zglobalizowanym i wielce konkurencyjnym rynku pracy?

Propaganda kościelna nie różni się to od totalitarnej indoktrynacji Talibów, ortodoksyjnych Żydów czy krypto-stalinistów z Korei Północnej.

 Czyżbyśmy w 1989 zamienili jedna formę autorytaryzmu na kolejną?

Doktryny Kościoła Katolickiego posiadają wszelkie atrybuty totalitarnej utopii. Propagandziści kościelni stosują stare metody socjotechniczne oparte na: identyfikowaniu ludzkich kompleksów i obaw, "empatii", iluzorycznych obietnicach, podporządkowaniu, manipulowaniu i wykorzystywaniu ludzi niechcących albo nie zdolnych do racjonalnego i niezależnego myślenia.

Nasz Kraj powoli przepoczwarza się w skomercjalizowany katolicki Disneyland, gdzie Bóg to nic innego jak Święty Mikołaj w wydaniu dla dorosłych. Nie chcę, aby Polska, w ktorej emigracja staje się stylem życia była dla świata eksporterem niewykwalifikowanej, taniej siły roboczej oraz pijaczków, złodziei, religijnych świrów i księży pedofilów. Nie chcę abyśmy na zawsze pozostali przedmiotem niewybrednych dowcipów, w kraju słynącym z "Polish jokes" i naszym nowym "Wielkim Bracie" - USA. O ile modły o deszcz podczas obrad sejmu RP wywołały w Zachodnich mediach lekkie drwiny, o tyle ogłaszenie Jesusa Chrystusa Królem Polski pobiło wszelkie rekordy absurdu. 

Metody kontroli kleru nad naszym życiem wychodzą za ramy emocjonalnego/obyczajowego szantażu. Coraz częściej przyjmują one formy ustawodawczo prawne. Wybrani przez nas parlamentarzyści w ramach - ponoć gwarantowanej Konstytucją RP świeckości państwa - powołują Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. W ramach naszego teoretycznie światopoglądowo neutralnego systemu edukacyjnego zobowiązuje się rodziców do podpisywania "niezgody(sic!) na uczęszczanie ich dzieci na lekcje religii". Urzędujący prezes Trybunału Konstytucyjnego naszego (teoretycznie świeckiego) państwa jest odznaczany (oczywiście "bezinteresownie") papieskim Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice (Dla Kościoła i Papieża) za zasługi dla Kościoła i... systemu prawnego w Polsce.
To wszystko dzieje się w naszym imieniu, na naszych oczach... za naszym milczącym przyzwoleniem... 
Na własne życzenie stajemy się zakładnikami KK.

http://www.intronizacja.pl/

  Nasze publikatory krytykują Kościół i kler półgębkiem albo milczą, przyjmując wyraźnie postawę wyczekującą gdy tymczasem rosnące na Zachodzie laickie nastroje społeczne i tamtejsze media - nazywając rzeczy po imieniu - już dawno zmarginalizowały instytucje religijne, skutecznie podważając ich tzw. autorytet moralny. Katalizatorem zmian w świadomości światowej opinii publicznej o roli religii w XXI w. były zamachy islamskich fundamentalistów  9/11. 

Nawet Watykan - "bastion chrześcijańskiej" Europy zatrząsł się w posadach pod lawiną pozwów sądowych o molestowanie seksualne pod adresem katolickich księży. Perfidna zmowa milczenia hierarchii kościelnej w tej sprawie, której nie można już było dłużej ukrywać zmusiła Stolicę Piotrową do rozpaczliwego i niezdarnego PR-u. Stało się rzeczą oczywistą, że pierwsze od czasów cesarza Konstantyna publiczne przeprosiny i prośby o przebaczenie ze strony Kościoła nie są wynikiem ewolucji moralnej KK, ale pierwszymi symptomami strachu czy nawet paniki. Ostatnio w Stanach Zjednoczonych, Irlandii, w Australii a nawet w Watykanie duchowni katoliccy wszystkich szczebli zamiast zgłębiania treści "Pisma Świętego" spędzają więcej czasu studiując Kodeksy Karne i to kilku krajów naraz... Czyżby zaczęli sobie oni w końcu zdawać sprawę z tego, że nie są już w stanie konkurować z realiami świata XXI wieku na poziomie intelektualno-moralnym? Czyżby na smyczy Watykanu pozostały jedynie Afryka, Ameryka Łacińska i południowo-wschodnia Polska?

Jak długo jeszcze będziemy tolerować w Polsce tych nadętych "nabożnością" bufonów i sybarytów, którzy nieziszczalnymi, pustymi obietnicami jak pasożyty wykorzystują ludzką biedę, bezradność, łatwowierność, zacofanie i przede wszystkim brak wykształcenia? Kiedy skończy się to zastraszanie, ogłupianie i TO POZBAWIONE WSZELKICH SKRUPUŁÓW WYZYSKIWANIE dobrych, ale naiwnych ludzi, którzy ciężką pracą oszczędzają każdy grosz? Kiedy przestaniemy stawiać ponad prawem tą watykańską agenturę, której płacimy konkordatowy haracz? Kościół Katolicki rocznie kosztuje polskiego podatnika około 15 miliardów złotych.(Absolwent Seminarium Duchownym Karmelitów Bosych w Wadowicach a obecnie wydawca Seweryn Mosz obrazowo określił to "Kasa Pana Boga".) Czyżby KK w Polsce był niczym innym jeno państwem w państwie?

Arogancja, pozerskie uduchowienie, to ślepe przekonanie o swojej moralnej i intelektualnej wyższości wynikającej z domniemanej wszechwiedzy, nieomylności i mesjanizmu, manifestowanie fałszywej skromności, pokory, ubóstwa połączone z demonstracyjną pogardą dla prawa i absolutnym poczuciem bezkarności budzą we mnie uczucia największego obrzydzenia.

Większość z nas myśli o KK to samo, ale w obawie o reakcje rodziny i sąsiadów bezwolnie, jak zaprogramowane automaty datkami i darowiznami powiększamy konta bankowe tej firmy... i jak niewolncy nosimy baldachimy nad głowami tych szarlatanów w sutannach podczas religijnych imprez. Przywiązanie tych faryzeuszy do dóbr i przyjemności na tym ziemskim padole przy jednoczesnej umiejętności przekonywania milionów prostych ludzi, że to prawdziwe, wieczne życie zaczyna się dopiero po ich śmierci jest blefem godnym Nikodema Dyzmy.

http://www.youtube.com/watch?v=jp_sA2morfw&feature=player_embedded

Panowie w przewiewnych sukienkach we wszystkich kolorach tęczy i w tekturowych kapeluszach obciągnietych błyszczącymi tkaninami, nigdy nie parali się prawdziwą i uczciwą pracą niech więc nie wystawiaja do całowania czy lizania pazernych łap i innych części swojej anatomii. Czyżby oni naprawdę wierzyli, że ich religijny biznes oparty na sprzedawaniu iluzji różni się czymkolwiek od tego, co pod innymi szerokościami teopolitycznymi uprawiają ich koledzy po fachu w lamparcich skórach, barwnych pióropuszach, jarmułkach czy turbanach?

e7600093aad5fc08b961e2976ab8f97b.jpg

Ich ostentacyjne przemarsze po ulicach miast i wsi to nic innego jak prymitywna teopolityka, publiczna demonstracja siły czyli symboliczne "obsikiwanie" terenu w imię katolickiej eksterytarialności.

Niech sobie kultywują i realizują w jarmarczno-odpustowych skansenach swój pomysł na "życie" i dogmaty oparte na kulcie śmierci, patologicznej fascynacji ciężarnymi dziewicami i skrzydlatymi i rogatymi facetami(?). Niech bawią się w pogotowia i krucjaty różańcowe, marsze pokutne, nocne czuwania, pełne tęczowych kolorów procesje urozmaicone żonglerką feretronami, plejady/noce/korowody świętych, intronizacje, nawrocenia, zawierzenia, objawienia czy inne biblijne przepowiednie, egzorcyzmy, ekskomuniki, deklaracje wiary, komunie, bierzmowania, adoracje mitycznych postaci, relikwijny nekrofetyszyzm rodem ze Średniowiecza a nawet zmartwychwstania i wniebowstąpienia. Niech namaszczają się religijną wazeliną i nawzajem się kanonizują, przypisują sobie "cudowne uzdrowienia", nominują/powołują się na bezużyteczne, faraońsko-byzantyjskie stanowiska i urzędy. Niech do woli obrzucają się wirtualnymi błogosławieństwami, klątwami czy "stopniami" naukowymi. Niech organizują pielgrzymki do "świętych" pagórków czy jaskiń łącznie z pielgrzymką na Dominikanę "Cierniowym szlakiem arcybiskupa Wesołowskiego". Gotów jestem przymknąć oczy na ich "zgodny z bożą wolą celibat" pod warunkiem, że przestaną się grzebać w organach rozrodczych naszych matek, sióstr, żon i córek...

Niech trzymają się z dala od naszych dzieci. Uznaję pewne wartości literackie Biblii, ale mitologia Grecka i Rzymska, bajki Ezopa, Andersena, Braci Grimm, Perraulta, La Fontaine'a, Janiny Porazińskiej czy Jana Brzechwy pod względem estetycznym i moralno-wychowawczym mają więcej do zaoferowania niż ten ich traumatyzujący młode umysły pretensjonalny, do znudzenia powtarzany schizofreniczny bełkot pogłębiający poczucie strachu, winy i niedowartościowania.

Jak można poważnie traktować tych dziwacznie poprzebieranych niby dorosłych ludzi, którzy nadają sobie "montypythonowskie", otoczone fałszywą, kiczowatą aureolą nadprzyrodzonego majestatu "tytuły" czy uprzywilejowane stanowiska w hierarchii społecznej i jednocześnie sprzedają milionom "wiernych" nonsensowny religijny folklor o duchach, diabłach, piekle, gadających wężach, zmartwychwstańcach... za fasadą bezpodmiotowych dziedzin pseudonaukowych jak np. "teologia", "angelologia", "demonologia", psychologia sakralna" czy granicząca z groteską  "medycyna pastoralna"?

Niech zatrzymają te swoje wafelki i przepustki do nieba dla siebie. Za nic nie uwierzę, że widok bezrefleksyjnie klękajacych przed nimi i jedzących im z ręki ludzi może mieć dla dorosłego myślącego człowieka jakikolwiek trenscendentny wymiar.

1017482866177989ad684f1f9ffb29e8.jpg

Przyglądając się tej fotografii zastanawiam się jak ci przecież w miarę wykształceni, doświadczeni życiowo, przebrani za magów czy mistrzów wiedzy tajemnej starsi faceci z nabożnie złożonymi rękoma patrząc na siebie nie wybychają salwą śmiechu. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że nawet gdyby przed ich Luksusowymi Audi, Chevroletami, Lexusami czy Mercedesami (powiedzmy hipotetycznym) cudem objawił się nagle niebiański Jezus na osiołku najprawdopodobniej by go przejechali zbiegając z miejsca wypadku lub - w przypływie chrześcijanskiej miłości do bliźniego - zatelefonowaliby na policję bądź do najbliższej zamkniętej lecznicy psychiatrycznej czynnie pomagając przy jego zatrzymaniu i na dodatek oskarżając Syna Bożego o zakłócanie porządku publicznego... i o kpienie z ich uczuć religijnych. (fot. Agencja Gazeta) 

Skoro nie potrafią znaleźć jakiegoś godziwego i pożytecznego zajęcia godnego współczesnego mężczyzny i boją się o utratę swoich synekurek niech ośmieszają się na swój własny rachunek.

Hierarchowie reprezentujący Kościół Katolicki w Polsce - nawet dla osób niewierzących w zjawiska i byty nadprzyrodzone - w zastraszającym tempie przepoczwarzają się w żałosną karykaturą samych siebie. Kiedy zrozumieją oni, że nie mają już argumentów ani możliwości, aby ignorować bądź deprecjonować głosu milionów uczciwych, rozsądnych i krytycznie myślących Polaków, którzy pragną cieszyć się życiem tu i teraz w światłym, NORMALNYM europejskim państwie w XXI w. ?