Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o władzę i pieniądze

Krzysztof Koziołek „Droga bez powrotu” Wydawn. Manufaktura Tekstów, Nowa Sól 2011
O autorze:
Krzysztof Koziołek urodził się w 1978 roku, w Zielonej Górze. Ukończył politologię na Uniwersytecie Zielonogórskim, z zawodu dziennikarz. Mieszka w Nowej Soli. Pasjonat górskich wędrówek, kibic żużla i serialu „Na południe”.
„Droga bez powrotu” jest jego debiutem. Poza tym napisał powieści: „Święta tajemnica”, „Miecz zdrady”, „Premier musi zginąć”, „Trzy dni Sokoła”, „”Bóg nie weźmie w tym udziału”, „Instrukcja 0066”, które sam wydał.
Prowadzi warsztaty pisania kryminałów, ostatnio 1.X.2013 w Dolnośląskiej Bibliotece Publicznej.
O książce:
Na warsztatach pisania kryminałów autor powiedział, że najważniejsze jest pięć pierwszych zdań powieści. Mają one zachęcić do nabycia książki.
„Droga bez powrotu” zaczyna się tak: Smród kurzych gówien był tak intensywny, że czuć go było nawet w zamkniętym samochodzie. I to z odległości stu metrów.”
Ale nie jest to powieść o ciężkiej doli hodowcy drobiu.
Smród może powstać po upublicznieniu zdjęć z młodości głowy państwa. Jak nie wiadomo o co chodzi, to na pewno o kasę i władzę. Mogą je zdobyć polscy i rosyjscy dyplomaci za pomocą szantażu, wymuszenia i zbrodni.
Jedynym sprawiedliwym w tej kloace jest dziennikarz Andrzej Sokół. Nomen omen – ma sokole oczy i umysł też nie od parady.
Autor na warsztatach powiedział, że idąc ulicą spisuje nazwiska z rożnych szyldów. Tak więc najzamożniejszy Rosjanin to Michaił Bogaczewski. Zabójca to Gruszkin, a szef kancelarii rosyjskiego premiera nazywa się Jagodow.
Trup się ściele dość gęsto, bo cel uświęca środki.
Aby rozwiązać zagadkę Sokół odwiedza mieszkanie w którym przedpokój wyłożony jest boazerią z zapałek, jest ich tam 68 tysięcy.
Rozjaśniwszy włosy za pomocą zmywacza do paznokci (nie da się, próbowałam) jedzie w Karkonosze gdzie aluminiową łyżeczką wykopuje dowody przestępstwa.
Po drodze dzieli się z kierowcą autobusu odkrywczą refleksją: „Wie pan, jak to jest z kobietami. Za żadne skarby nie można ich zrozumieć”.
Na szczęście bystry policjant Bożydar Ryś nie wierzy w winę dziennikarza.
Sokół ma nieodparty urok osobisty, którym zniewala wszystkie kobiety. Pomagają mu bezinteresownie doceniając jego walory.
Na początku książki umieszczono dwa plany wędrówek bohatera – autobusami i pieszych po górach.
Ta powieść to trochę political fiction a odrobinę kryminał. Czyta się bez bólu, więc na długie jesienne wieczory mogę polecić.