Plusy i minusy słuchawek bezprzewodowych

Wygoda i cena – największy plus i największy minus słuchawek bezprzewodowych, ale dzięki niewielkiemu technologicznemu dodatkowi ujemne strony słuchawek można zniwelować.

 

Kabel łączący telefon (który przejął zadania odtwarzacza muzyki) ze słuchawkami jest nieporęczny i najczęściej przeszkadza. Wiedzą o tym najlepiej ci, którzy biegają słuchając muzyki. Nie dość, że trzeba zapewnić smartfonowi bezpieczne i suche miejsce w ubraniu ściśle przylegającemu do ciała, to przewód nie powinien krępować ruchów, a najczęściej to robi. Nawet klipsy, którymi go przymocowujemy, mają ograniczone możliwości jego blokowania. Nie trzeba uprawiać sportów, żeby docenić zalety bezprzewodowych słuchawek, wystarczą zwykłe prace domowe. Sprzątanie i odkurzanie z plączącym się kablem i komórką w tylnej kieszeni nie jest komfortowe i nie wpływa pozytywnie na jakość naszego działania.

Aby pozbyć się takiego ograniczenia, jakim jest przewód łączący telefon ze słuchawkami, można te ostatnie wybrać takie, które wykorzystują technologię Bluetooth. Niestety, w tym wypadku zniechęcająca jest ich cena, która jest większa od słuchawek przewodowych. Skąd się bierze taka różnica? W przypadku słuchawek bezprzewodowych nabywamy w pakiecie również nie tylko nadajnik i odbiornik fal radiowych w paśmie ISM 2,4 GHz, ale również jego baterię i mikrofon, najczęściej ukryty wewnątrz prawej słuchawki. Im lepsza jest jakość powyższych podzespołów, tym droższa jest całość. Nieznacznie większa jest też waga urządzenia. Jeśli chodzi o wygląd, tutaj producenci oferują podobny wybór, co słuchawek przewodowych – każdy wybierze odpowiedni dla siebie typ (nauszne, dokanałowe) i wygląd. Niektóre mają dodatkowe miejsce na zamocowanie przenośnej pamięci zewnętrznej.

Słuchawki ze średniej półki cenowej są wyposażone ponadto w przycisk wielofunkcyjny, za pomocą którego można odbierać i odrzucać połączenia telefoniczne. To niezwykle wygodne, kiedy chcąc porozmawiać z kimś nie musimy najpierw zdejmować słuchawek i wypinać z telefonu kabla (w prowadzeniu rozmów jego obecność jest wyjątkowo irytująca). Jeden klik – i już, toczy się rozmowa. Z początku, o ile mamy na uszach okalające je słuchawki, trudno się przyzwyczaić do swojego nieco przytłumionego głosu, choć ta niedogodność mija bardzo szybko. Mamy też możliwość wzmocnić i ściszyć natężenie dźwięku i przełączać utwory o jeden naprzód lub do tyłu. Niestety, o ile nie znamy na pamięć słuchanej kolejności utworów z aktualnej playlisty, nie wiemy, które nagranie załączamy.

Nie będziemy też wiedzieć, kto do nas dzwoni, o ile nie wyciągniemy z kieszeni telefonu, na ekranie którego prezentuje się wizytówka osoby chcącej uciąć sobie z nami pogawędkę. W niektórych sytuacjach, na przykład w zatłoczonym autobusie, nie będzie to szczególnie wygodne. Podobnie z smsami i mailami – słyszymy dźwięk powiadomienia, że możemy je odczytać, ale czy warto przerywać słuchanie muzyki czy audiobooka, by to zrobić? I znowu – sięgnięcie do kieszeni torebki, plecaka czy kieszeni kurtki w poszukiwaniu komórki.

A przecież nie musi się to odbywać w taki sposób. Wystarczy, że gestem znanym większości ludzi zerkniemy na zegarek. Ale na jego wyświetlaczu, oprócz aktualnego czasu, widoczne być mogą informacje, których szukamy – kto dzwoni, od kogo dostaliśmy maila (z początkiem jego treści) czy smsa. Tutaj znajduje swoje zastosowanie smartwatch, dzięki któremu nie musimy sięgać po telefon komórkowy, by wiedzieć więcej. Oczywiście znajdują się w jego wnętrzu również inne, nie mniej potrzebne funkcje (na przykład krokomierz czy pulsometr – tutaj ponownie sportowcy powinni się tym rozwiązaniem zainteresować), jednak do komfortowego słuchania muzyki wystarczą nam tytuły utworów, które właśnie są przez nas słuchane, omijane i wybierane. Jest to niezmiernie wygodne, co w połączeniu z coraz większym wyborem zegarków zintegrowanych z telefonami komórkowymi daje nam możliwość nabycia kompletu narzędzi przydatnych do komfortowego słuchania muzyki.