Platforma Obłudy

Fakt, że politycy kłamią nie dziwi: inaczej nie byliby politykami. Ale postępowanie wbrew głoszonym wcześniej słowom, jest nie do przyjęcia, nawet w obrzydliwym świecie polityki

 

 

Fakt, że politycy kłamią nie jest niczym dziwnym: inaczej nie byliby politykami. Ale postępowanie dokładnie wbrew głoszonym wcześniej słowom, wydaje się nie do przyjęcia, nawet w obrzydliwym świecie polityki.


 

  Platforma Obywatelska wygrała poprzednie wybory szermując hasłami, wprawdzie bardzo ostrożnymi i ogólnikowymi, ale jednak liberalnymi – jako przeciwieństwo ewidentnie socjalistycznego programu gospodarczego PiSu. Pamiętamy to: Polska liberalna vs. Polska solidarna”, podatek liniowy „3x15”... Już wtedy nietrudno się było domyśleć, że „liberalizm” PO jest papierowy, ale jako jedyna realna alternatywa wobec PiSu dawała nadzieję, że przynajmniej nie będzie coraz gorzej.

 

Tymczasem co zafundowała nam „liberalna” partia? ( Pomijam tu różne idiotyzmy narzucone nam przez ZSRE, gdyż na wyjście z tego biurokratycznego molocha nie widzę szans w możliwej do przewidzenia perspektywie).

  O podatku liniowym nawet się już nie wspomina, tymczasem od zeszłego roku VAT wzrósł z 22 na 23% (z furtką dla dalszych podwyżek). W bieżącym roku już mamy:

podwyżkę akcyzy na paliwa (na razie tylko olej napędowy) i tytoń,

wzrost podatku od kopalin uderzający w polskie górnictwo miedziowe,

wzrost składki zdrowotnej (z obecnych 9 do 10%., a docelowo do 12%. w 2020 r.) i rentowej (z 6 do 8%)

Zapomniałem o czymś? Wątpliwe, czy na tym się skończy... „Liberalna” partia, mając pełnię władzy, podnosi podatki???

  Ale mają wygodne wytłumaczenie: KRYZYS! I zamiast redukcji wydatków budżetowych w sferze administracji, zamiast prywatyzacji i ułatwień dla przedsiębiorców, pseudoliberalny rząd dobija gospodarkę podatkami, jak rasowi socjaliści. Na początku poprzedniej kadencji mówiło się coś o „tanim państwie”. Tymczasem urzędniczych darmozjadów jakoś nie ubyło, przeciwnie: według danych GUS tylko w latach 2007-2010 w Polsce liczba zatrudnionych w administracji publicznej urzędników wzrosła o 60 tys., więcej niż za rządów PiS! I dalej rośnie.

  Ostatnio Platforma zafundowała nam ustawę refundacyjną, która jest nie tylko prawnym gniotem, ale też olbrzymim krokiem wstecz, likwidującym konkurencję na rynku leków. Odgórnie ustalane ceny skąd my to znamy?

 

  Oddzielnym zagadnieniem jest sprawa emerytur: wydłużenie wieku emerytalnego do 67 lat.  Tu mają dodatkowy pretekst: rzekomy niż demograficzny. Który nie byłby problemem, gdyby w końcu przeprowadzono prawdziwą reformę systemu emerytalnego, zmieniając socjalistyczny system redystrybutywny na normalny – kapitałowy. W przejściowym okresie logicznym rozwiązaniem byłoby finansowanie emerytur z dochodów z prywatyzacji: pieniądze wróciłyby  do tych, którzy brali udział w wytworzeniu tego majątku. Natomiast przyszły emeryt miałby wybór: wcześniejsza niższa, lub późniejsza wyższa emerytura. Tyle, że oznaczałoby to utratę tysięcy etatów dla pasożytów z ZUSu... Nie, na to partia biurokratów nie pozwoli! A ty, szaraczku, haruj na nich do śmierci.

 

   Także sprawy pozornie drobne, jak ustawa antynikotynowa. Zakaz palenia w miejscach publicznych: o ile zakaz palenia na dworcach i przystankach jest po prostu idiotyczny (komu przeszkadza „dymek” na otwartej przestrzeni?), taki zakaz w lokalach to kolejny zamach na prywatną własność: już nie właściciel decyduje, czy w jego lokalu wolno palić, czy nie. Ale również na tym polega socjalizm: obywatelu, jesteś idiotą, nie wiesz, co dla ciebie dobre państwo wie to lepiej.

   Ostatnia uliczna awantura na 11 listopada, przypuszczalnie celowo nagłaśniana przez wysługujące się rządowi media, posłużyła za doskonały pretekst do ograniczenia wolności manifestacji: to biurokrata będzie teraz decydować, czy zezwolić na demonstrację. Do tego zakaz zasłaniania twarzy: przy wszechobecnym monitoringu trudno o lepsze narzędzie identyfikacji przeciwników reżimu.

  Podpisano też zamordystyczną umowę ACTA, rzekomo w imię ochrony praw autorskich. Pomijając nawet anachroniczność tej koncepcji, oczywiste jest, że chodzi o przejęcie kontroli nad jedynym (jeszcze!) niezależnym medium i totalną inwigilację.


    Nie odkryję nic nowego twierdząc, że wszystkie obecne w polskim parlamencie partie są programowo socjalistyczne. Tylko, że oprócz PO, pozostałe przynajmniej otwarcie o tym mówią. Nawet udający prawicę PiS (którego „prawicowość” sprowadza się do nacjonalistyczno-klerykalnej retoryki) mówił wprost o „Polsce solidarnej” i „silnym państwie”. Lepszy uczciwy wróg, niż fałszywy sprzymierzeniec – przynajmniej wiem, kogo NIE popierać!

   Smutne wnioski nasuwają się po wyniku ostatnich wyborów: wygrali obłudnicy, mający za nic własne słowa (te sprzed 2007 roku). Nie tylko nie spełnili swoich obietnic – cóż, „kiełbasą wyborczą” posługują się chyba wszyscy politycy – ale prowadzą kraj w dokładnie przeciwnym kierunku, niż deklarowali. Może ten wynik, to efekt braku alternatywy, a może zwykłego wygodnictwa („mam pełną michę i dach nad głową, więc po co ryzykować zmiany”)...?

   Platforma na pewno nie jest partią liberalną, ani nawet uczciwie socjalistyczną. To partia władzy dla samej władzy, partia biurokracji, partia fałszu i obłudy! Wszystkim, którzy jeszcze mają zamiar głosować na takich ludzi, dedykuję nieśmiertelne słowa Beniamina Franklina:

„Ludzie, którzy dla chwilowego bezpieczeństwa rezygnują z wolności,
                          nie zasługują ani na wolność, ani na bezpieczeństwo”

Licencja: Creative Commons - użycie niekomercyjne