Pieszczoty natury.

Pod palcami miała źdźbła soczystej trawy. Źdźbła pokryte kroplami wody zwanej poranną rosą. Z wnętrza zieleni bił chłód i wilgoć, które otoczyły jej stopy...

 

Pod palcami miała źdźbła soczystej trawy. Źdźbła pokryte kroplami wody zwanej poranną rosą. Z wnętrza zieleni bił chłód i wilgoć, które otoczyły jej stopy. Poruszyła lekko palcami, które mocniej zanurzyły się w otchłań porannej rosy. Spojrzała w oddal by ujrzeć wschód słońca. Gdy jej oczy spotkały się z pierwszymi promieniami zmrużyła je odruchem bezwarunkowym. Po chwili lekko je rozwarła by dostrzec więcej… by do jej duszy dotarło więcej światła. Im dłużej stała tym więcej ciepła do niej docierało. Promienie wschodzącego słońca otuliły ją jak małe dzieciątko matka. Poczuła więcej ciepła niżeli kiedykolwiek. Poruszyła się o krok jednocześnie zbliżając się do wody nieopodal. Przystanęła. Jej mokre stopy na nowo doznały chłodu ziem, wilgoci traw. Ciepło słońca nie odpuszczało. Było coraz bardziej intensywniejsze. Zamknęła oczy i wyciągnęła szyję w kierunku światła. Do jej twarzy docierało więcej ciepła. Swe włosy lekko odgarnęła do tyłu by poczuć ciepło również na szyi. Te doznanie pieściło jej duszę. Było jej dobrze. Po chwili zwinnym ruchem wyskoczyła z trawy. Pobiegła w kierunku wody. Jej włosy odgarnięte do tyłu rozwiały się we wszystkich możliwych kierunkach. Zatrzymała się skocznie. Jej palce stóp zanurzyły się nie w trawie, lecz w piasku. Tuż przy rzece, która owy piasek wyrzuciła z siebie. Wilgotne stopy pokryły się ziarenkami piasku, które nie były już tak przyjemne jak trawa. Piasek oddał jej ciepło, lecz zabrał przyjemny dotyk, który trawa dawała. Przykucnęła. Nie zastanawiając się zanurzyła lekko pierwszy palec dłoni w wodzie. Była chłodna jak to bywa o poranku. Po chwili włożyła całą dłoń pod wodę. Było jej dobrze. Plecy otuliły promienie słońca, stopy zanurzone w ciepłym piasku, dłoń pod powierzchnią chłodnej wody. Tak Bezimienna wyobrażała sobie raj na ziemi. Ona i natura jako jedność. Ona zanurzona w darach od Boga… Po chwili zastanowienia weszła cała do wody by otulić się chłodem…