Piątek 13 - R.I.P

Wczoraj - 13.11.2009 - dzień jak co dzień, piękny, nie za ciepło nie za zimno - idealnie :)

A co robi zaścianek? Odprawia przesądy! Co to ma być pytam się ja? Ludzie, którzy na co dzień zgrywają inteligentów, a może nawet nimi są, nagle trzynastego wierzą w iście pogańskie przesady? Wikipedia mówi o tym tak: Istnieje nieuzasadniony pogląd, że feralność tej daty bierze początek od faktu, że w ten dzień aresztowano Templariuszy, kłamliwie oskarżonych przez króla Francji Filipa IV m.in. o herezję, sodomię i bałwochwalstwo (w rzeczywistości był on u nich ogromnie zadłużony i chciał się pozbyć wierzycieli). Według tej hipotezy Ostatni Wielki Mistrz Zakonu, Jacques de Molay, tuż przed spłonięciem na stosie przeklął Filipa IV i papieża Klemensa V, a rok później obaj nie żyli. Przekonanie o pechowości tej daty pojawiło się dopiero na początku XX w.

Brian Tracy pisał ze człowieka sukcesu można rozpoznać po tym że przejmuje pełną i absolutną odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny - a nieudacznika po tym że zawsze próbuje zwalić winę na coś lub kogoś innego. I czy to właśnie 13 jest okazja do poużalania się nad sobą w imię wyimaginowanego "pecha". Ty jesteś panem swojego życia, nieważne czy wierzysz w Boga czy nie - Bóg daje Ci wolną wolę. To co zasiejesz to zbierzesz. Prosta formułka, a 30 milionów Polaków nie potrafi jej zapamiętać.

Czy tak samo jest w krajach europejskich w których odsetek bogaczy jest wyższy? Nie! A może w Rosji gdzie także trzymają wesołych miliarderów? W Grecji, Rumunii i Hiszpanii  wymyślili sobie za pechowy dzień trzynasty wtorek, a Włosi kompletnie znikąd wykombinowali 17 piątek.

Pomyśl, wstajesz rano patrzysz na kalendarz i widzisz - 13 piątek. Och nie! Co za pech! Z takim przekonaniem właśnie się budzisz. I jak to oddziałuje? Cały twój dzień od rana do wieczora jest tym twoim "pechem" przesiąknięty. Bo rzeczy nie mogą się udawać - no bo przecież piątek 13 dziś. No to po co się przykładać do czegokolwiek? Jaki sens? Walcz z tym!

Ten dzień w kalendarzu jest poszkodowany. Czym? Głupotą. Może lepiej go wykreślić? Albo zamienić na szczęśliwy piątek 13. Co to za różnica? Taka, że zamiast standardowych nudnych smutnych twarzy na ulicy zobaczymy rozpromienionych szczęśliwych ludzi którzy się cieszą, bo akurat coś ważnego im się w życiu udało, a to zasługa tego dnia - szczęśliwego piątku 13. To tak naprawdę ich zasługa, no ale jak już mają coś przypisywać dacie to niech to będzie radość, a nie idiotyczny pech. Ile wtedy przynajmniej raz do roku mielibyśmy szczęśliwych par w restauracji, zadowolonych z transakcji klientów, uśmiechniętych rozdawaczy gazet, miłych pań w urzędzie, działających drukarek i faksów albo posprzątanych skórek od bananów...

I znów zapytuję się ja gdzie dzień uśmiechu, dzień radości, dzień szczęścia, miłości i całej reszty pozytywnych i upragnionych uczuć. Są takie święta? A jaki promil obywateli je obchodzi?

Olewaj system, olewaj schematy, olewaj zabobony, olewaj stare babcie i innych nudziarzy - 13 piątek to twój najszczęśliwszy dzień w miesiącu!

 

Film na potrzeby artykułu, piosenka chodziła mi po głowie podczas pisania:

[video]http://www.youtube.com/watch?v=IpZm1TstpjQ[/video]

 

Źródło: http://doktorrandka.pl/blog/?p=309