Papieże. Część XIV.

Dobra nigdy za wiele. Prezentuję tutaj wcześniej czytaną książkę "Namiestnicy Boga czy Diabła". Jeżeli tylko 10% tej książki jest prawdą, to....

 

Tekst książki pochodzi z grupy dyskusyjnej pl.soc.religie był publikowany w odcinkach przez Niosącego Światło (Lucyfera) w 1998 roku na w/w grupie. Poniżej znajdują się wszystkie zebrane razem odcinki tej pasjonującej lektury przedstawiającej życiorysy i dokonania papieży takimi jakimi były. Układ i forma książki - taka w jakiej została opublikowana na wymienionej grupie news. Autor - Polak zamieszkały w USA - ukończył książkę w 1936 r.

* * *

Bardzo przepraszam szanownych czytelników i zbieraczy, ale w poście nr 5 z tej serii wkradło mi się "male"  przeoczenie rzędu kilkusetletniej dziury  :-( Uzupełniam teraz brakujące życiorysy papieży z lat 657 do 858 (cześć 5a) oraz 858 do 955 w części nr 5b. Proszę obydwie części wstawić do postu nr 5 pomiędzy Marcina I i Jana XII. Za cale zamieszanie jeszcze raz bardzo przepraszam :-(

BONIFACY IX

Żaden papież nie był uważany za tak chciwego człowieka, jak Bonifacy IX. Człowiek ten liczył 30 lat i potrafił zaledwie trochę pisać i czytać, gdy go wybrano papieżem. Umiał jednak doskonale Kościół wykorzystywać, aby na biznesie religijnym zrobić zloty interes. Urządził się w ten sposób, ze polecił księżom i mnichom sprzedawać papieskie odpusty za dobra prowizja. Ludzie ciemni, wierzący w skutek takiego odpustu. oddawali nieraz ostatni grosz, aby tylko kupić sobie zbawienie wieczne od papieża. Duchowieństwo ciągnęło z tego oszukańczego interesu olbrzymie dochody, a do kieszeni papieża złoto płynęło szerokim korytem. Z powodu tego, ze Bonifacy uprawiał bezwzględne zdzierstwo i za przyznawanie urzędów kościelnych pobierał wygórowane łapówki, narobił sobie wśród dygnitarzy kościelnych dużo nieprzyjaciół, tym bardziej, ze wzbogacał wszystkich swoich niesłychanie chciwych krewnych. A teraz zastanówmy się, czy ciemnota wśród ludu nie panuje dziś taka sama jak dawniej? Dziś lud ciemny tak samo wierzy w odpusty i tak samo choćby ostatni grosz zanosi księdzu. Oto dowód, do czego głupota ludzka doprowadzić może.

ALEKSANDER V

Gdy w roku 1394 umarł w Awinionie papież Klemens VII, wybrano na jego miejsce Benedykta XIII. Jednak sobór w Pizie zdetronizował go i to samo uczynił z Bonifacym, a na miejsce obydwóch zdetronizowanych papieży wybrał Aleksandra V. Ponieważ papieże zdetronizowani nie ustąpili ze swoich stolic, wiec panowało równocześnie aż trzech papieży. A każdy uchodził za "nieomylnego" i każdy miał pretensje, aby go nazywano "namiestnikiem Chrystusowym".  Papież Aleksander rozpoczął prace nad połączeniem rozbitego Kościoła. Wybrano na papieża, wyjątkowo, człowieka trochę moralniejszego, dzięki temu, ze na soborze w Pizie mieli większość biskupi pochodzący z Palestyny, z Afryki i ze Wschodu. Przewodniczącym soboru był patriarcha z Aleksandrii, a jego asystentami patriarchowie z Antiochii i z Jerozolimy. Według angielskiej Encyklopedii Kościelnej nie dojechał on nawet do Rzymu, bo zgładzili go przeciwnicy, a wiec właściwie nie powinien być zaliczany w poczet papieży.  

JAN XXIII

Papież Aleksander rządził bardzo krotko. Rzymscy biskupi nienawidzili człowieka porządnego i dlatego tez kardynał Baltazar Cossa sprzątnął go ze świata za pomocą trucizny. Kardynał Cossa zajął miejsce swej ofiary i został papieżem, zapisanym jako Jan XXIII. Bonifacy IX umarł w roku 1404, a jego następca był Grzegorz XII, 1406-1415. W tym samym czasie na tronie papieskim w Awinionie zasiadał Benedykt XIII, który sprawował swój urząd do roku 1423. Oprócz niego ogłosił się w Awinionie papieżem, jak powyżej wspomniano, truciciel Cossa, który swego czasu był korsarzem, czyli zwykłym rabusiem morskim. W owym czasie panowała w Kościele katolickim większa anarchia niż kiedykolwiek przedtem. Papieże wyklinali się nawzajem i jeden przeciw drugiemu spiskował, aby zgładzić przeciwnika ze świata. Biskupi i kardynałowie na soborze w Konstancji oskarżyli papieża Jana o popełnienie kilku morderstw, o kazirodztwo i o utrzymywanie stosunków seksualnych ze zwierzętami. Uwiódł on około 300 pobożnych dziewcząt i nawet ze swoimi trzema siostrami utrzymywał stosunki płciowe. Przełożonymi klasztorów zostawały zakonnice, które papieżowi pod względem seksualnym najlepiej dogadzały.  Na sobór do Konstancji, który trwał cztery lata, od 1414 do 1418 roku, zjechało mnóstwo księży, a jeszcze więcej prostytutek. Historycy twierdza, ze oprócz licznych kochanek, z jakimi księża i biskupi poprzyjeżdżali, przebywało w Konstancji podczas soboru 700 prostytutek, a wszystkie miały niemałe powodzenie. Najwstrętniejszą rzeczą, jakiej dopuścił się sobór w Konstancji, było spalenie na stosie czeskiego reformatora Jana Husa, który wskazywał narodowi czeskiemu, jakich łajdactw dopuszcza się Kościół katolicki. Zorganizował on silny Kościół reformacyjny, wprowadzając lud na drogę religijnego życia. Husa wydal król Zygmunt, ulęgając biskupom i kardynałom, którzy wmawiali w niego, ze słowa danego kacerzowi dotrzymywać nie potrzeba.

MARCIN V

Sobór w Konstancji złożył z urzędu nie tylko Jana XXIII, ale tak samo jego dwóch przeciwników i wybrał papieżem Marcina V, który mógł wejść do Rzymu dopiero za trzy lata przy pomocy wojsk neapolitańskich. Papież Marcin zorganizował wyprawę krzyżową przeciw narodowi czeskiemu, który wyrzekł się króla-zdrajcy. Wysłano ambasadorów do Pragi z projektem zawarcia pokoju, lecz naród czeski, który dzięki Husowi wydostał się spod jarzma ciemnoty, oświadczył posłańcom, ze lud wolny nie potrzebuje żadnego króla, a z Kościołem katolickim, na czele którego stoją najgorsze indywidua, nie chce mieć nic wspólnego. Legaci papiescy poprowadzili wojsko przeciw narodowi czeskiemu, lecz armia czeska odniosła zwycięstwo i w kilku walkach pobiła najeźdźców, przy pomocy których zamierzano wciągnąć Czechów znów pod tyrańskie i niemoralne rządy Kościoła katolickiego.

EUGENIUSZ IV

Następca Marcina był Eugeniusz IV, który pełnił swoja funkcje od 1431 do 1447 r. Jakkolwiek Eugeniusz uważany był za pobożnego człowieka, został złożony z urzędu przez sobór w Bazylei. Sobór wybrał na jego miejsce Feliksa V, który w Encyklopedii Kościelnej wpisany jest jako antypapież (144o-1449). Wobec tego, ze Eugeniusz utrzymał się na urzędzie, panowały znowu równocześnie dwie "nieomylne" głowy chrześcijaństwa. Papież Eugeniusz, rozgniewany na decyzje soboru, nazwał wszystkich zebranych na soborze ojców Kościoła błaznami, dzikimi bestiami i diabłami pod ludzka postacią. Przeciwnik jego, antypapież Feliks, usłyszał od papieża Eugeniusza takie wyzwiska, jak: piekielny pies, zloty cielec, kacerz, antychryst, itp. Nakłonił on króla polskiego i króla węgierskiego do zerwania paktu pokojowego z Turcja i uwolnił obydwóch od przysięgi danej sułtanowi. W ten sposób doprowadził do wojny Polski z Turcja, a skutek był ten, ze Polska poniosła wielka klęskę pod Warną.  Haniebne i obłudne postępowanie papieża, wskutek którego Polska przegrała te bitwę, opisane jest w historii następujaco:  Po śmierci króla polskiego Jagiełły ( 1434) objął rządy najstarszy jego syn Władysław, któremu Węgrzy ofiarowali w 1439 r. swoja koronę. O ile związek z kacerskimi Czechami budził w stronnictwie papieskim wstręt, o tyle unia z Węgrami był papieżowi bardzo na rękę, jako rozszerzenie frontu przeciw muzułmanom. Węgrzy szukali w Polsce sprzymierzeńca przeciwko swemu nowemu wrogowi, który wkroczył niedawno do Europy i zajął cześć Bałkanów, należących do korony węgierskiej, a mianowicie: przeciwko Turkom. Władysław III przyjął koronę węgierską i przy pomocy wojsk polskich wypędził Turków z granic węgierskich. Z pobitym sułtanem Amuratem zawarł w roku 1443 tzw. pokój wieczysty, potwierdzony przysięgą obustronna. Polska i Węgry mogły poświęcić teraz szereg lat wewnętrznej konsolidacji i wzrostowi gospodarczemu. Ale papież Eugeniusz IV, chcąc wykorzystać klęskę zadana Turkom przez połączone armie polska i węgierska, rozesłał do panujących w Europie listy z wezwaniem do nowej krucjaty przeciwko "psom niewiernym". W tym celu zwolnił Władysława z przysięgi na Przenajświętszy Sakrament, danej Amuratowi, i wezwał go do uderzenia na Turków. Władysław wahał się, ponieważ wezwanie papieskie gwałciło jego poczucie rycerskiego honoru. Ale od czegoż był spryciarz Oleśnicki? Słaby król, bezwolne narzędzie hierarchii rzymskiej, zapuścił się na czele polskich i węgierskich hufców aż za Dunaj, gdzie ani Polska, ani Węgry żadnego interesu nie miały, a miał go jedynie Rzym. Skutek był ten, ze poległ pod Warna, przy czym wojska jego poniosły sromotna klęskę. Zapuścił się aż do dzisiejszej Bułgarii nad Morze Czarne, wierząc słowu papieskiemu, ze przyjdą mu na pomoc posiłki najemnych wojsk z Dalmacji, Neapolu i z Flandrii. Lecz żadne posiłki na pomoc nie przyszły. Wraz z Władysławem III poległ również i legat papieski Julian Cesarini, który wojska polskie i węgierskie bezustannie błogosławieństwami papieskimi zasypywał i wciąż do niepotrzebnej wojny z Turkami je zachęcał.  Otóż klęska ta. jak i wiele innych zadanych przez Turcje, z która Polska nie miała właściwie powodu utrzymywania złych stosunków sąsiedzkich, była spowodowana stała antypolska polityka Watykanu.  Eugeniusz był do tego stopnia okrutny, ze kazał blisko 200 swoich przeciwników w Rzymie zamordować. Papież ten, tak samo jak jego poprzednicy, był zwolennikiem palenia ludzi żywcem.  W Uri i Zurychu spalono w r. 1438 znaczna liczbę "kacerzy", a sam inkwizytor Jan z Frankfurtu mówi w swoim sprawozdaniu o spaleniu "kacerza" Jana Fuygera w Wurzburgu co następuje: "Z wielka uroczystością, na miejscu publicznym, wobec tłumów ludu, po wspaniałym kazaniu, oddano go (Jana Fuygera) świeckiemu sadowi, aby został spalony."

MIKOLAJ V

Po śmierci Eugeniusza zasiadł na stolicy papieskiej Mikołaj V, syn lekarza, człowiek wykształcony. Był on papieżem od roku 1447 do 1455. Za jego panowania zadali Turcy potężny cios chrześcijaństwu, zajmując Konstantynopol. Była to dla Rzymu zasłużona kara. Papieże tak długo zaczepiali Turków i namawiali królów europejskich do urządzania najazdów na Turcje, aż nareszcie miarka cierpliwości przebrała się i Turcy zdobyli Konstantynopol z kawałkiem ziem europejskich. W roku 1450 ogłosił papież rok jubileuszowy, w którym przyjechały do Rzymu liczne rzesze pielgrzymów, spośród których wielu zostało w kościołach w ścisku uduszonych.  Papież zadowolony był z tego przedsięwzięcia, ponieważ złota było w Watykanie znowu pod dostatkiem. Dużo złota i pieniędzy znieśli pielgrzymi papieżowi. Tłumy w Rzymie były tak wielkie, ze most nad Tybrem załamał się i około 100 ludzi znalazło śmierć na dnie rzeki.

KALIKST III

Po śmierci papieża Mikolaja V stary, 77-letni hiszpański kardynał Alphonso Borgia starał się zająć miejsce na stolicy papieskiej twierdząc, jakoby według proroctwa św. Wincentego jemu ten urząd się należał. Ponieważ Borgia był zboczeńcem moralnym, nie miał zbytniego poparcia, ale kiedy żaden z kandydatów nie mógł uzyskać większości głosów, postanowiono wybrać papieżem kardynała Borgie w nadziei, ze staruszek wkrótce umrze i zrobi miejsce innemu.  Borgia jako papież przybrał sobie imię Kaliksta III (1455-1458). Pierwszym jego dziełem było mianowanie Piotra i Rodrigo Borgii kardynałami, jakkolwiek Piotr liczył dopiero 21, a Rodrigo 25 lat. Obaj młodzi kardynałowie byli nieślubnymi synami papieża i jego siostry, z która utrzymywał kazirodcze stosunki. Będąc na stanowisku kardynałów, synowie papieża wymagali jeszcze większych godności, jakie z łatwością osiągnęli. Piotr został dodatkowo papieskim skarbnikiem, zaś Rodrigo (późniejszy papież Aleksander VI) wicekanclerzem.  Jak głupim i zabobonnym był ten papież, dowodzi fakt. Ze w roku 1456 wydal on specjalna bulle. w której rzucił klątwę na kometę, by ja w ten sposób unieszkodliwić i uchylić grożące niebezpieczeństwo. W owych czasach panował powszechny przesad, ze ukazanie się komety jest zapowiedzią jakiegoś wielkiego nieszczęścia. W roku 1456 prowadzono wciąż jeszcze wojnę przeciw Turkom. W tym roku ukazała się kometa, znana dziś jako kometa Haleya. Dygnitarze obawiali się, ze kometa przyniesie klęskę dla Rzymu ze strony Turków i żeby ja unieszkodliwić, papież rzucił na nią klątwę. Dowody na to można znaleźć w życiorysach papieży, wydanych w roku 1479 w Wenecji w języku łacińskim przez Platine, archiwistę watykańskiego.

 

Autor: Niosący Światło