Ostatnie pożegnanie

Kiedy odchodzi ktoś, kogo lubisz, kogo kochasz, kogo szanujesz zadajesz sobie pytanie "dlaczego właśnie on/ona?"

 

Nie wiem czy to jest tylko moje spostrzeżenie, ale w ostatnich latach tyle się "krzyczy" w mediach o przedłużającym się życiu.To fakt, znam wiele osób, które są bardzo "wiekowe", a najstarsza z nich ma prawie 106 lat.

Niestety coraz częściej docierają do mnie informacje o śmierci osób młodych, osób, którym życie dopiero się zaczyna, bo czyż mając na przykład 45 lat można powiedzieć, że się już życie przeżyło?

Byłam na pogrzebie młodej kobiety, właśnie 45-letniej. Osoby tak pełnej życia (za życia), że wiadomość o jej śmierci zaszokowała wszystkich, chociaż wszyscy wiedzieli, że choruje na nowotwór. Zabrał ją w przeciągu chyba pół roku od diagnozy lekarskiej. Rozprzestrzenił się w jej organizmie szybko i z czystą premedytacją. Tyle ludzi zabiera co roku, a medycyna wciąż jest bezsilna.

Większość moich krewnych czy znajomych, która zmarła, to właśnie na nowotwory. Skąd one się biorą?

Może ktoś uzna, że to głupie ale ja wiem. Sami je produkujemy. Karmimy chemią w każdej postaci. Niczego już chyba nie ma na tym świecie co nie zawierałoby trujących dodatków chemicznych.

Jedzenie - chemia. Zdrowy jogurt bez konserwantów, który jest ważny trzy tygodnie?

Środki czystościowe - chemia.

Zabawki dla dzieci - chemia.

Powietrze - chemia.

Dlaczego tak mało robimy aby wrócić do zdrowego trybu życia? Kupujemy te wszystkie śmieci i cieszymy się, że jest smacznie, kolorowo, pachnąco i nie zdajemy sobie sprawy z tego ile krzywdy wyrządzamy sami sobie. A dlaczego?

Bo życie bez chemii jest zbyt drogie? Ekologiczna żywność - droga. Środki czystościowe i urządzenia piorące -myjące tylko parą wodną - drogie. Zabawki dla dzieci, bez kolorów - nieciekawe. Powietrze przesiąknięte spalinami - ale jakie wygodne.

Ale czy życie jako życie nie jest bezcenne?